Rekolekcje w tym roku przygotowuje dla lubelskich pątników o. Mariusz Tabulski – Paulin

Tematem tegorocznych rekolekcji będzie życie i działalność Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego.

CZEŚĆ MARYI – MATCE KRÓLOWEJ
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Przed wejściem do Domu Matki

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

CZEŚĆ MARYI Matce – Królowej

Znaki miłości oddania Matce Bożej

Kardynałowi Wyszyńskiemu często zarzucano, że jest zbyt maryjny. On jednak niezłomnie trwał w przekonaniu, że odnowę narodu trzeba budować właśnie na Maryi, więcej – na Maryi Jasnogórskiej. „Wszystko postawiłem na Maryję” – powtarzał. Była to jakaś niezwykła intuicja wiary Prymasa, czy jego wielka znajomość teologii i Tradycji – to niech rozstrzygną specjaliści. Czy, jak chcą niektórzy, odwoływał się tym samym do płytkiej warstwy ludowej pobożności? Kto sądzi, że pobożność ludowa jest płytka, niech poczyta właśnie prymasowskie teksty…

Wyszyński odwoływał się do tego, co w narodzie najmocniej zakorzenione. Wiedział, że to coś jest przeżywane różnie – nie tylko emocjonalnie, również „autorytarnie”. Ludzie rozumieją, że matkę się kocha, ale także słucha. W referacie do Kustoszy sanktuariów z 1959 r przekonywał duszpasterzy: „Zrozumiałą rzeczą, że patriotyzm naszej pobożności maryjnej, częściowo ogranicza głębię teologii. Byliśmy zawsze zagrożeni. Ale powagą Głowy Kościoła, zostało uznane na zawsze, że Maryja jest ku obronie Narodu polskiego, że nasza obrona w Niej…. Często się słyszy zdania krytykujące polska pobożność maryjną, że jest płytka, niekonsekwentna, uczuciowa, i nie przeobraża życia. Wiele w tym prawdy, ale nie możemy z tego wyciągnąć wniosku, że powinniśmy być mniej maryjni. Nie możemy być mniej maryjni, bo chcemy być ludźmi Kościoła. Chrystusowego. Uciekanie się do Maryi, to cechą najbardziej Chrystusową. Musimy by więcej maryjni, głębiej maryjni, dojrzalej maryjni. Nie trzeba umniejszać naszego kultu maryjnego, należy go tylko poprawiać, pogłębiać i ożywiać, to znaczy uczynić życiem. Jest to najbardziej twórcza potęga duszy polskiej!”.

Prymas wierzy, że „zwycięstwo przyjdzie przez Maryję”, ale nie głosi „zwycięstwa Maryi”. Chce bezpiecznie budować przyszłość narodu na Chrystusie: na pobożności maryjnej opieczętowanej znakiem jasnogórskim. Zresztą we wszystkich domach i kościołach znajduje się obraz Matki Bożej – i najczęściej Królowej Polski. Nasi dziadowie wyjeżdżając za chlebem albo na Syberię – zabierali ze sobą wizerunek Maryi jasnogórskiej. Tam, gdzie Ona, tam Jasna Góra! Tak, bo kardynał Wyszyński wie, że ludzie potrzebują znaku, zwornika, jakieś osi dla swego myślenia. Wybiera jeden: strunę jasnogórską i każe jej odtworzyć nuty, jakie pisała najgłębsza Tradycja Kościoła. Prymasowska maryjność stanowi nawiązanie do świętych tradycji pierwszego tysiąclecia. Podejmuje ona na nowo to, co w Kościele było zawsze najgłębiej i najzdrowiej maryjne, a także najbardziej owocne. Nowością jest, że teraz hymny na cześć Bożej Rodzicielki są w znaku jasnogórskim…

Prymas rozumie: wszystko musi mieć swój rytm. Podobnie jak człowiek potrzebuje regularnych posiłków dla ciała, tak potrzebne są mu posiłki ducha. Jak regularnie trzeba przyjmować sakramenty, jak potrzebny jest regularny rachunek sumienia, dni skupienia, rekolekcje. Również formacja maryjna musi mieć swój rytm. Wyznacza jej krótki takt – jest nim rytm cosobotni. Dlaczego? Już w VI w. ten dzień był poświęcony Maryi, a Kościół zawsze podkreślał, że jest on przygotowaniem do godnego przeżycia niedzieli. Dzień Matki przygotowuje na głębokie przeżywanie dnia Syna – przeżywanie w duchu Maryi. Ten wątek Wyszyński będzie bardzo podkreślał. Znowu intuicyjnie powraca do Tradycji pierwszych wieków… Związanie soboty z Maryję nabiera rangi najwyższej, kiedy w VIII w. pojawiają się formularze mszalne na cześć „Maryi w sobotę”. Zwracają one uwagę na znaczenie tego dnia jako czasu formacji chrześcijan według cnót Najświętszej Maryi Panny – przede wszystkim wiary.

Prymas zaczyna od fundamentu – właśnie od wiary. Podkreśla to wydarzenie Wielkiej Soboty. W tym dniu – tylko jedno serce zachowało wiarę! Kiedy wszyscy zwątpili, nawet Apostołowie odeszli. Tylko Maryja nadal wierzyła. Wbrew faktom… Taka niezachwiana wiara – to prymasowski ideał. Inna tradycja głosi, że również w tym dniu miało miejsce Zwiastowanie. Więc najważniejsze i najtrudniejsze akty wiary Matki Najświętszej nakładają się na ten sam czas sobotni. Widzimy jak maryjny program mocno nawiązuje do najstarszej tradycji maryjnej Kościoła. „By zapew­nić sobie pełne powodzenie w tej życiodaj­nej pracy – pisze Ksiądz Prymas w trzecim roku Wielkiej Nowenny (1959) – będziemy się zbierali w każdą sobotę wieczorem przy ołta­rzu świętej Bożej Rodzicielki”. To „będziemy” jest czymś więcej niż zaproszeniem – to wola Prymasa. Mówi: „Jest moją pasterską wolą, aby w każdą sobotę wieczorem odprawiać nabożeństwo ku czci Królowej Polski, Maryi Jasnogórskiej”. Specjalny list pasterski z 1960 r. kończy słowami „Ukazuję wam drogę: przez Maryję do Jezusa, przez sobotni promyk maryjny – do Niewidzialnej światłości świata”.

W Warszawie ogłasza: „Będziemy czuwać, by dochować wierności naszym zadaniom. Pomocą nam będą Maryjne Soboty Królowej Polski”. Ta cosobotnia formacja, to w jego wizji „systematycz­na dalsza praca”. Konieczna, bo w ten sposób mamy przywoływać pomoc z Nieba dla naszej słabości. Sobota Królowej Polski – tłumaczy Prymas – „zastąpi brak naszego przygotowania. Ona pogłębi zrozumienie aktu od­dania, a jednocześnie będzie nieustannym ra­chunkiem sumienia, czy oddaniu temu docho­wujemy wierności. Ona będzie ciągłym pona­wianiem naszego oddania się Maryi, które, gdy raz zostało uczynione, wymaga stałej odnowy”.

Jak wyglądał formacyjny schemat Soboty ku czci Królowej Polski? Ramowy program nabożeństwa wyglądał następująco: najpierw wystawienie Najświętszego Sakramentu, potem pieśń maryjna, po niej nauka związana z hasłem roku Wielkiej Nowenny – koniecznie zakończona praktycznym postanowieniem. Potem rachunek sumienia, którego tematem jest dotrzymywanie złożonych postanowień. W drugiej części jest miejsce dla litanii loretańskiej lub dziesiątka różań­ca. Śpiewa się jeszcze „Pod Twoją obronę”, po czym następuje błogosławieństwo Naj­świętszym Sakramentem i Apel Jasnogórski. W tych dość sztywnych ramach Prymas umieszcza zmieniającą się w treści katechezę. To okazja do pogłębienia wiedzy o tajemnicy wybrania i świętości Maryi. Podkreśla: „Należy nawiązać do nauki o Maryi Królowej Polski”. Ten tytuł – dodaje – wiąże się programem „od­dania się Maryi za narzędzie ułatwiające wypeł­nienie ślubów Narodu”.

Pamiętamy, że dzieje się to w duchu Wielkiej Nowenny, odnowy moralnej i dźwigania Narodu wzyż przez Śluby Jasnogórskie. Wyszyński jest świadom, iż nie cały naród jest gotów podjąć się trudu wypełnienia Jasnogórskich Ślubów. Więc pragnie budować środowisko „katolickiej elity”, które jest gotowe przyjmować z rąk Królowej „konkretne zada­nia” i swoją wiernością przywoływać pomocy z Nieba. Wie, że jesteśmy za słabi na to, by samemu zmienić świat…Daje tej prawdzie wyraz, mówiąc: „Dzieło Wielkiej Nowenny, dzieło wypełnienia ślubów wymaga pomocy Dziewicy Wspomoży­cielki. Ale Ona też potrzebuje wsparcia.” Potwierdzają to jego inne słowa: „Soboty Królowej Polski wychowują ludzi w religijności maryjnej na pomocników Maryi, apostołów, narzędzie w rękach Matki Bożej.”

Od tej „elity”, którą będą stanowić ludzie każdego stanu, Prymas żąda wiary w zwycięstwo: „Sobotnia cześć ku Maryi, Dzieci Najmilsze, musi płynąć przede wszystkim z ducha wiary, podobnie jak wielkość Maryi płynie z tego, że uwierzyła. Wszyscy musimy sobie powiedzieć: Błogosławieni, żeśmy uwierzyli! Błogosławieni, żeśmy uwierzyli w «Znak wielki na niebie – Niewiastę obleczoną w słońce!». Duch wiary w potęgę zwycięskiej Służebnicy Pańskiej, uczynionej Królową wieków, ma wypełnić każdy wasz dzień sobotni.” Prymas prosił również, aby w soboty nie tylko więcej mówić o Matce Bożej i więcej się do Niej modlić, ale by ludzie poza sposobnością „wymodlenia się i wyśpiewania”, mieli też możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Zachęca kapłanów, „by w tym dniu byli bardziej obecni w parafii”.

W okresie przygotowaniu do Millennium Chrztu Polski nabożeństwo Sobót Królowej Polski rozpowszechniło się w całej Polsce. Jeszcze wiele lat później wciąż było praktykowane w wielu parafiach. W 1972 r. we Wskazaniach duszpasterskich Konferencji Episkopatu Polski o nabożeństwach dodatkowych, znajduje się uwaga, że „od Wielkiej Nowenny wprowadzono w wielu parafiach tzw. Soboty Królowej Polski” i że „są one dobrym przygotowaniem do Dnia Pańskiego”, a „kapłan duszpasterz służy w sobotę swym wiernym duchową posługą w konfesjonale.” Biskupi dodają, że „Soboty Królowej Polski w wielu parafiach przyjęły się na stałe”. Na szczególną uwagę zasługuje zdanie: „Nabożeństwa tego żadną miarą nie wolno likwidować pod pozorem odnowionej liturgii”. Z czasem jednak nabożeństwo to zanikło, choć formuła Sobót Królowej Polski wcale się nie zestarzała. Jednak gdy zabrakło Prymasa – zabrakło również żarliwości w ich przeżywaniu. Obok pierwszych sobót ku czci Niepokalanego Serca Matki Bożej, przeżywanych w duchu fatimskim, z Jasnej Góry inspirowana oddolnie rozchodzi się inicjatywa nabożeństwa ku czci Królowej Polski, nazywanej „Sobotami Zawierzenia”. Prowadzi je Bractwo Królowej Polski, gromadząc przy Maryi Jasnogórskiej tysiące ludzi z całej Polski na comiesięcznym zawierzeniu.

Jasna Góra ale i każde inne miejsce oddane Matce Bożej – dzięki je obecności Świętej Bożej Rodzicielki – rodzi Boga w sercach tych, którzy do niej się uciekają. Miejsca w których oddaje się cześć Maryi, pobudzają do większej czci oddawanej Bogu. Przyczyniają się do wzrostu wiary. Także w wymiarze wspólnotowym. Sanktuaria, obrazy czy figury w zamyśle Prymasa Wyszyńskiego miały stawać się znakiem, przez który Królowa Polski o wielu obliczach „wyciąga pomocną dłoń ku wspomożeniu i obronie narodu”. Stąd brała się jego troska o ożywianie tych miejsc. Doceniając nawet najmniejsze sanktuaria Prymas uważał, że mogą one pełnić rolę jakby ‘małej Jasnej Góry’. Koronował i rekoronował w czasie swej posługi aż 47 wizerunków maryjnych. Miały one rozpalać serca Polaków, którzy przez wiarę wspomaganą przez Maryję, Nauczycielkę cnót, gotowi byliby na wszystko, by pomóc Matce Bożej zmieniać Polskę.

Czasy się zmieniają ale nie zmienia się w Polakach wielka, choć czasmi stłumiona potrzeba – przychodzenia do Matki, nie tylko w celu szukania u Niej pomocy czy pocieszenia, ale także wiązania z Nią swojego życia w Jej duchu – zawierzenia siebie i wszystkich swoich spraw. Wyraża się to niezmiennie w ciągle żywotnej praktyce nawiedzania Sanktuariów maryjnych i pielgrzymowania do nich. Tak było wtedy – w czasach, gdy chrześcijaństwo było celem nieustannych ataków władzy, ale także dziś, gdy wiara w Boga jest marginalizowana, a nawet atakowana dużo bardziej choć w innym sposób niż kiedyś. Maryjne inicjatywy Prymasa takie jak przywoływana praktyka Sobót Królowej Polski, a także inne formy pobożności maryjnej – mają także za cel umacnianie ludzi w ich wierze – także wzbudzanie odwagi jej wyznawania, składania świadectwa wierze. Zaczynając choćby od noszenia medalika, dbania o przydrożne kapliczki. Prymas prosił: „Niech pobożność maryjna owocuje w codziennym życiu. Owocowanie to mogą wyrażać różne praktyki pobożności od indywidualnej modlitwy do Maryi, noszenia medalików, szkaplerzy, czci dla obrazów w domach i sanktuariach, poprzez przystrajanie figur i kapliczek przydrożnych, udział w pielgrzymkach, aż po szczególne świadectwa wiary i czyny miłości.”

Prymasowi Tysiąclecia zależało, by znaki maryjne prowadziły do osobistego spotkania z Matka Boga i oddaniem się jej. Dlatego sam przybywał na Jasną Górę i do innych sanktuariów bardzo czeto, zachęcając do tego wiernych. Jeszcze przez II wojną rozpoczęły się pierwsze tzw. stanowe zjazdy pielgrzymów na jasną Górę. Studenci, kobiety, potem ludzie pracy, rzemieślnicy inne grupy. Dziś niemalże w każdą sobotę i niedzielę Jasna Góra jest nawiedzana nie tylko przez pielgrzymów pieszych, indywidualnych, rowerowych ale ponad 200 pielgrzymek stanowych, które kończą się serdecznym zawierzaniem Matce Boże życia jej członków i tego wszystkiego, przez co realizują swoją służbę dla innych.

Na koniec warto nieco prowokacyjnie zapytać, jak to się stało, że współcześnie pobożność maryjna zeszła niejako na drugi plan, także w Kościele w Polsce, którego cechą niemal organiczną przez wieki była cześć oddawana Matce Najświętszej – nie tylko powierzchownie, ale głęboko przenikając naszą mentalność i kulturę narodową. Widoczne to jest także w działaniach duszpasterskich gdzie maryjność traktowana jako niekonieczny dodatek, albo zbanalizowana forma pobożności ludowej czego znakiem jest wielość figurek, obrazków i klepania modlitw… Gdzie i dlaczego zgubiło się nam serce Maryjności – potrzebnej jak serce Matki dziecku aby mogło dojrzewać i rosnąć w wierze?

Powtarzamy za Prymasem! Tak, nie możemy być mniej maryjni. Przeciwnie – musimy być głębiej maryjni, dojrzalej maryjni, łącząc swoje życie z drogą wiary naszej Matki i Królowej!

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć
Przykazań… Anioł Pański… Godzinki

Odczytanie Ewangelii wg św. Jana
Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była
tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.
A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina».
Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Oto słowo Pańskie
Przejmująca jest wrażliwość każdej matki, niezwykła jej spostrzegawczość. Oto Maryja jako pierwsza dostrzegła malejące zapasy wina na stole nowożeńców. Unikając niepokojenia gospodarzy z dyskrecją zwraca się do swego Syna Cudotwórcy z prośbą o wybawienie gospodarzy od kłopotliwej sytuacji. Taktowna prośba Matki i interwencja Jej Syna zapobiegają zakłóceniu uroczystości weselnej. Przesłanie Ewangelii o pierwszym cudzie w Kanie Galilejskiej niech będą dla nas źródłem nadziei w podejmowaniu trudnych decyzji i w obronie przed zagrożeniem.

Litania Pielgrzyma

Litania do Matki Bożej Jasnogórskiej
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas
Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami,
Synu, Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami,
Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami,
Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo – módl się za nami,
Święta Panno nad pannam
Zwycięska Pani Jasnogórska
Królowo Polski zawsze wiernej
Dana przez Boga ku obronie naszego narodu
Dana ku pomocy w Jasnogórskim obrazie
Królująca z Jasnej Góry od sześciu wieków
Obecna na polskiej ziemi przez tysiąclecie
Chroniąca nasz naród przed zagładą
Jaśniejąca nadzieją w czasach niewoli
Wspierająca męstwem podczas długich nocy narodowych
Nadziejo walczących o Polskę wierną Chrystusowi
Ucieczko podzielonego między zaborców narodu
Arko jedności i przymierza narodu Bogiem
Patronko więzionych i zesłanych
Pocieszycielko cierpiącego narodu
Błagająca Chrystusa za winy i grzechy Polaków
Matko wiary naszej
Błogosławiona, któraś uwierzyła
Błogosławiona miedzy niewiastami – przyczyń się za nami,
Matko niosąca Boga w drodze do Elżbiety
Matko ukazująca Chrystusa pastuszkom i mędrcom
Matko chroniąca Chrystusa przed Herodem
Matko zatroskana o zaginionego Syna,
Matko cudownej przemiany w Kanie
Matko silnej wiary podczas męki Syna
Matko stojąca podkrzyżem Jezusa konającego
Matko pełna wiary w zmartwychwstanie Chrystusa
Matko umacniająca Apostołów i uczniów w Wieczerniku
Matko Kościoła pielgrzymującego w świecie współczesnym
Matko wytrwania i męstwa
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
W: Módl się za nami Bogiem sławiena Maryjo,
O: Aby nasz naród dochował Ci wierności
Módlmy się:
Wszechmogący i miłosierny Boże, który w Najświętszej
Maryi Pannie przedziwnie ustanowiłeś nieustanną pomoc dla obrony
narodu polskiego, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławiłeś niezwykłą
czcią wiernych spraw łaskawie, abyśmy Jej pomocą wsparci zwyciężali
grzech w sercach naszych, a pamiętając o pośrednictwie Królowej Polski
mogli pokonać siły ciemności szatańskich. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
Msza święta – grupa 15
formularz mszalny – dziękczynna za błogosławieństwo 42. pielgrzymce
czytania mszalne – z czwartku XIX tygodnia
Konferencja
Znaki miłości oddania Matce Bożej (odtwarzanie)
Różaniec
Tajemnice chwalebne
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
Ojczyzno moja kochana, Polsko, o gdybyś wiedziała, ile ofiar i modłów
za ciebie do Boga zanoszę. Ale uważaj i oddawaj chwałę Bogu, Bóg cię
wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna… Często się modlę
za Polskę, ale widzę wielkie zagniewanie Boże na nią, iż jest niewdzięczna. Całą duszę wytężam, aby ją bronić. Nieustannie przypominam Bogu
Jego obietnice miłosierdzia. Kiedy widzę Jego zagniewanie, rzucam się z ufnością w przepaść miłosierdzia i w nim zanurzam całą Polskę, a wtenczas nie może użyć swej sprawiedliwości. Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz, nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie…
Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które
jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. Kara ta miała być [taka], jaką Bóg ukarał Sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce. Milczeniem modliłam się. – Po chwili powiedział mi Jezus: Dziecię Moje, łącz się ściśle w czasie ofiary ze Mną i ofiaruj Ojcu niebieskiemu krew i rany Moje na przebłaganie za grzechy miasta tego. Powtarzaj to bez przestanku przez całą Mszę świętą. Czyń to przez siedem dni. Siódmego dnia ujrzałam Jezusa w obłoku jasnym i zaczęłam prosić, ażeby Jezus spojrzał na miasto i na kraj nasz cały. Jezus spojrzał się łaskawie. Kiedy spostrzegłam życzliwość Jezusa, zaczęłam Go błagać o błogosławieństwo. – Wtem rzekł Jezus: Dla ciebie błogosławię krajowi całemu. I uczynił duży znak krzyża ręką nad Ojczyzną naszą. Radość wielka napełniła duszę moją, widząc dobroć Boga.
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne 26 III 1956
Upływa dzisiaj dziesięć lat, gdy w Poznaniu wyraziłem consensum canonicum na ręce kardynała Prymasa Hlonda, na objęcie osieroconej stolicy biskupiej w Lublinie. Duch Święty wymagał wtedy, bym poszedł do kleru i ludu lubelskiego. Dzisiaj otrzymałem list księdza dra Padacza, który mi donosi, że „pomimo starań, wyjaśnień i tłumaczeń, na święta pozostaje w Warszawie.” Prosiłem księdza Padacza, aby jako mój
kapelan przybył przynajmniej na Wielkanoc do Komańczy, abym miał radość, że mam przy sobie chociaż jednego swojego kapłana. Wiem, jak ksiądz Padacz gorąco pragnął być razem ze mną. I ja cieszyłem się na to przybycie. Przecież biskup bez duchowieństwa – to straszne wyrzeczenie;
zwłaszcza na dzień Wielkiego Czwartku. Ale Władze Bezpieczeństwa, które upatrują w księdzu Padaczu „starego politykiera”, nie zgodziły się na to. Poczynając od stycznia br. wstrzymano wszystkie „przepustki do Komańczy”. Starali się o nie: ksiądz Jerzy Modzelewski, ksiądz Stefan
Piotrowski, ksiądz Jan Sitnik, ksiądz prałat Kulczycki z Krakowa, ksiądz
proboszcz Ziemiński z Warszawy, ojciec przeor Jerzy z Jasnej Góry (któremu odebrano przepustkę już wydaną) i wielu innych. Wszystkim wręcz odmówiono. Trudno dociekać, co jest przyczyną tej nowej szykany, która pozostaje w sprzeczności z oświadczeniem, jakie mi złożono w Prudniku przed wyjazdem. Według sformułowania przysłanego urzędnika, miałem możność kontaktować się ze wszystkimi, którzy by tego sobie życzyli.
Różaniec
Tajemnice światła
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogoslawieństwo pątników
POMOCNICY MARYI
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

POMOCNICY Maryi

jni

Odpowiedź na zaproszenie do współdziałania z Matką Bożą

Co w mamie budzi słabość dziecka – jego niemoc? Oczywiście odruchową pomoc. Podzielenie się z nim tym, co ma najlepszego – co sama otrzymała: siłę, mądrość, doświadczenie. Dzięki temu dziecko nie tylko rośnie, rozwija się, ale z czasem także samo staje się pomocą dla tej, od której na początku wszystko otrzymało. To odczytuje nawet jako swoją powinność. Ten ziemski obraz dobrze ilustruje naszą kondycję dzieci Bożych. Nasza nie-moc przyzywa Wszech-mocy Boga Ojca, której narzędziem uczynił On Matkę Zbawiciela – Pośredniczkę wszelkich łask i Pomocnicę w dziele zbawienia. Przyjmując to Jej wobec nas – posłannictwo, pozwalamy nie tylko uwalniać nas z nie-mocy, ale także być pomocnymi w dziele, któremu Ona najpełniej służy. Zbawieniu wszystkich ludzi. Każdego z osobna, ale i wszystkich razem – także we wspólnocie Kościoła i Narodu.

W ubiegłym roku przypadała 50. rocznica powstania Ruchu Pomocników Matki Kościoła. Jego inicjatorem jest właśnie Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, w czasie niezwykle trudnym dla Polski, gdy Kościół był celem prześladowań komunistycznego reżimu. Kult Maryi jako Królowej Polski, był siłą jednoczącą Naród. U źródeł powstania tego Ruchu należy także widzieć wydarzenie Soboru Watykańskiego II, który wskazał na potrzebę odnowy misji Kościoła przez zaangażowanie świeckich. Ogłoszenie Najświętszej Maryi Panny, Matką Kościoła stało się impulsem do naśladowania Matki Chrystusa w jej misji pomagania Chrystusowi żyjącemu w świecie.

Sługa Boży, kard. Stefan Wyszyński, prowadzony duchem maryjnym, po złożeniu Jasnogórskich Ślubów Narodu, przygotowaniu Polaków przez Wielką Nowennę (1957-1966) do jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski, oddał specjalnym Aktem wraz z Episkopatem Ojczyznę w niewolę Maryi za wolność Kościoła w świecie. Ten akt zawierzenia Matce Bożej domagał się odpowiedzi. Dlatego 26 sierpnia 1969 r. w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze Ksiądz Prymas ogłosił list, będący jednocześnie aktem inicjującym Ruch Pomocników Kościoła.

Zapraszając do współdziałania z Matką Bożą, Ksiądz Prymas dzieli się swoim osobistym doświadczeniem: „Pragnę dziś otworzyć serce moje przed wami, aby odsłonić tajemnicę trwania Kościoła Chrystusowego w ojczyźnie naszej. Pragnę Wam wyznać swoją wiarę w to, że tę moc trwania zawdzięczamy «obecnej w misterium Chrystusa i Kościoła» – Bogurodzicy. Pragnę was zaprosić do współdziałania – w duchu tej wiary i ufności – w dziele wprowadzania w życie naszych Ślubów Jasnogórskich i zobowiązań, płynących z Milenijnego Aktu Oddania się narodu Matce Chrystusowej w macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła w świecie i ojczyźnie naszej”.

Złożony na Jasnej Górze 3 maja 1966 roku – Millenijny Akt Oddania Narodu polskiego Matce Kościoła, w zamyśle kardynała Stefana Wyszyńskiego miał stanowić „tarczę obronną” dla ochrzczonego Narodu i wszystkich jego dzieci – współczesnych i przyszłych pokoleń. Pragnieniem Prymasa było, abyśmy osobiście włączali się w to zawierzenie. Dlatego w liście pasterskim rozpoczynającym dzieło Pomocników Matki Kościoła pisał: „Akt ten domaga się od każdego z nas świadomej odpowiedzialności za Kościół Chrystusowy. Oczekujemy takich ludzi, którzy obok spraw osobistych dostrzegać będą wielkie problemy ogólne, rozszerzą swe serca i w poczuciu odpowiedzialności za Kościół, i za katolickie oblicze Polski (…) podejmą dzieło współpracy apostolskiej przez modlitwę, ofiarę i działanie, którzy staną się «Pomocnikami Maryi» na rzecz Kościoła Jej Syna”.

Potrzebujemy Matki Bożej, potrzebujemy Jej obecności i pośrednictwa. Ale Ksiądz Prymas Wyszyński uświadamia nam, że i Maryja potrzebuje nas. Jako naród daliśmy Maryi prawo posługiwania się nami. W Akcie Milenijnym czytamy: „Odtąd, Najlepsza Matko nasza i Królowo Polski, uważaj nas Polaków, jako naród, za całkowitą własność Twoją, za narzędzie w Twych dłoniach na rzecz Kościoła świętego… Czyń z nami, co chcesz…, bylebyśmy z Tobą i przez Ciebie… stawali się prawdziwą pomocą Kościoła powszechnego”. Te słowa wymagają od nas bardziej świadomej odpowiedzialności za Kościół i za wiarę przyszłych pokoleń, za chrześcijańskie oblicze naszej Ojczyzny. „Włączając się osobiście w Milenijny Akt Oddania Polski, (…) – wyjaśniając sens oddania Matce Bożej – czynić będę wszystko, aby Polska była zawsze wierna Bogu, Krzyżowi, Ewangelii Chrystusowej, Kościołowi i Bogurodzicy Dziewicy, Bogiem Sławionej Maryi, Pani Jasnogórskiej, «danej jako pomoc ku obronie narodu naszego»”. Polska pomimo prześladowania komunistycznego pozostała wierna Chrystusowi. Jednak zmaganie o tę wierność trwa nadal i staje się coraz trudniejszym zadaniem i wezwaniem dla kolejnych pokoleń. Także w wymiarze duszpasterskim.

Prymasowi Wyszyńskiemu zależało bardzo na zaangażowaniu się w dzieło pomocników kapłanów – duszpasterzy… „Umiłowani Bracia Kapłani! – stańcie się pomocnikami Matki Chrystusowej z miłością i odwagą. Choćbyście na razie byli osamotnieni w swoim przekonaniu o słuszności tej sprawy, podejmijcie ją z ufnością. Pomoc Boża nagrodzi waszą pokorną ufność. Matka Chrystusa i Matka Kościoła stanie pod waszym krzyżem. Staną również przy was ludzie, którzy w pragnieniu pomagania Kościołowi przede wszystkim Wam będą pomocą”.

Kardynał Wyszyński wyjaśnia konkretnie – co to znaczy, że mamy być pomocnikami Maryi dla sprawy Chrystusa i Kościoła na ziemi. „Od chwili, kiedy sobie to uświadamiam i na to się decyduję – oddaję się osobiście Maryi, Matce Kościoła, w Jej macierzyńską niewolę miłości za Kościół Chrystusowy. Odtąd wszystko czynić będę z Maryją. (…) Uważać się będę w Jej dłoniach za narzędzie, którym może rozporządzać dla dobra Kościoła, Polski i braci. (…) Będę utrzymywać nieustanną łączność z moją Matką i trwać w poczuciu Jej macierzyńskiej obecności. Do Niej będę się często zwracać, od Niej wszystko zaczynać, z Nią każdą sprawę przeprowadzać. (…) Mając świadomość potęgi Matki Najświętszej, która pierwsza uwierzyła, że «u Boga żadne słowo nie jest niemożliwe», widząc Jej zwycięską moc w dziejach Kościoła powszechnego i Kościoła świętego w Polsce – wierzyć będę, że przez Jej przemożną przyczynę, wszystko można wyprosić u Boga dla dobra Kościoła, ojczyny i braci” Być pomocnikiem Matki Kościoła to znaczy – w myśl programu Kardynała Wyszyńskiego – wziąć sobie do serca i traktować jako własne – wszystkie problemy Kościoła, Ojca Świętego, swoich duszpasterzy. Wspierać ich przez modlitwę i konkretne działania. Oznacza to także niesienie pomocy każdemu człowiekowi, jako swemu bratu, „w każdej jego potrzebie, najbardziej codziennej i zwykłej”. Oznacza to troskę, aby w każdym „żył Chrystus przez łaskę uświęcającą, aby każdy był naprawdę żywym Kościołem”.

List pasterski, w którym Prymas formułuje te wszystkie zadania stające stojące przed Pomocnikami Matki Kościoła, kończy się rzuconym w przyszłość pytaniem: „Do kogo dotrze ten głos Prymasa Polski? Dla kogo zaszczytem jest to, że może nazwać się «niewolnikiem Maryi»?”.

Dzisiaj ten głos dociera do nas. Od naszej wielkoduszności zależy, czy staniemy przy Maryi, aby z Nią nieść pomoc Kościołowi. Zadanie to można realizować włączając się w Ruch grup „Pomocników Matki Kościoła”, ale nie tylko. Jest wiele środowisk w Kościele żyjących tą ideą. Ruchy takie jak „Z Maryją ratuj człowieka” czy „Mali Pomocnicy Boga”, których istotą jest ochranianie modlitwą najbardziej potrzebujących pomocy – osób zagubionych w wierze, dzieci nienarodzonych, a także wielu innych „wołających o pomoc” ludzi i spraw. Zadania pomocników Kościoła wypełniać można w różnych wspólnotach parafialnych. Przede wszystkim jednak we własnym sercu, które usłyszało i podjęło zaproszenie do oddania się Matce Bożej w niewolę dla sprawy Chrystusa na ziemi. Pomocnicy Matki Kościoła w pełni odkrywają co to znaczy, że Z WOLI BOGA DANA JEST NAM W MARYI POMOC.

Wobec tego zaproszenia Kardynała Wyszyńskiego, wzywającego abyśmy byli pomocnikami Maryi, rodzi się jednak pytanie: w jaki sposób my, grzeszni, słabi ludzie możemy nieść pomoc Matce Chrystusowej? To przecież Ona jest Królową, Ona jest Wszechmocą Błagającą. A my?

Postawa pomocy jest naturalnym ludzkim zachowaniem. W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg widząc, iż nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam, stworzył niewiastę, mówiąc: „uczyńmy mu pomoc, jemu podobną.” Tak zaczęły się dzieje rodziny ludzkiej jako wspólnoty. Odkąd jednak grzech pierworodny zakłócił relacje z Bogiem i bliźnimi, miejsce wzajemnej miłości często zajmuje egoizm i postawa roszczeniowa. Własne plany, ambicje, dążenie do sukcesu za wszelką cenę. Mimo to wciąż wokół nas więcej jest cichego dobra i otwartości, niż zła i obojętności.

W dziejach zbawienia Bóg oczekuje współdziałania człowieka. Nie może bowiem zbawić nas wbrew naszej woli, ponieważ nas kocha i szanuje ludzką wolność. Chrystus swoją śmiercią na krzyżu odkupił nas, ale człowiek nawet taką miłość może odrzucić. Nawet Bogu może powiedzieć ‘nie’. Jednak jest także w stanie powiedzieć Bogu ‘tak’ . A nawet więcej – pomóc innym w tej decyzji. Przyjąć współodpowiedzialność za zbawienie bliźnich.

Maryja, która stała pod krzyżem Chrystusa, współcierpiąc z Nim dla naszego zbawienia, jest naszą nieustanną pomocą. Dlatego przyzywamy Ją na ratunek i Jej chcemy pomagać, aby żaden człowiek nie zginął na wieki. Matka Boża, objawiając się trojgu dzieciom w Fatimie, prosiła: „Pomóżcie mi ratować świat. Oddajcie mi siebie, odmawiajcie różaniec, ofiarowujcie swoje cierpienia za grzeszników. Wiele dusz idzie na potępienie ponieważ nikt się za nie modli.”

Kogo mogę z Maryją uratować dla Chrystusa? Może kogoś z rodziny? Może kogoś, kto publicznie walczy z Bogiem i z Kościołem? Może swoją modlitwą i cierpieniem przyczynię się do ograniczenia działalności międzynarodowych organizacji, które godzą w prawa Boże i ludzką godność, siejąc zamęt i nieład moralny?

Tak jak za czasów Księdza Prymasa, również dziś Kościół wymaga naszej odpowiedzialności, troski i zaangażowania. Jakie to ważne!

I rzeczywiście jest dla naszego narodu prawdziwą Maryja jest POMOCĄ: „Staje się symbolem, znakiem, drogowskazem dla wszystkich pokoleń, jak mamy pomagać. Jesteśmy po to, aby pomagać. Pomagać z Nią i przez Nią Kościołowi świętemu. Pomagać, za Jej przykładem, każdemu człowiekowi, dostrzegać każdą potrzebę i grożące niebezpieczeństwo.

Do takiej postawy trzeba wychowania. Kościół – nasza Matka wychowuje nas do pomocy, ale również wymaga naszej pomocy! „

Maryja nieustannie z serdeczną wrażliwością czuwa nad nami, ale zaprasza też byśmy nie pozostawali bierni w przyjmowaniu dźwigającej nas w życiu osobistym, rodzinnym i ojczystym – Bożej Mocy. Uświadamiał to Prymas Tysiąclecia, mówiąc: „Do tej pory przywykliśmy u Niej szukać pomocy. Jest to i nadal konieczne. Ale teraz nie możemy czekać, aż Ona wszystko za nas zrobi. Przybyło nam lat, wiele przecierpieliśmy. (…) Jako dojrzały naród teraz my stawać mamy Jej do pomocy. Najpierw w dziele naszego odrodzenia, abyśmy mogli potem stanąć przy Niej, pod krzyżem Kościoła powszechnego i razem z nią czuwać nad dziełem Odkupienia. Musimy Jej ofiarować swą służbę w Jej czuwaniach nad Kościołem świętym. Wszak to Virgo Vigilans! [Dziewica czuwająca]. Musimy Ją wspomóc w Jej wspomaganiu Chrystusa i Kościoła. Wszak to Virgo Auxillatrix [Dziewica Wspomożycielka]. Zamiast oczekiwać tylko od Niej pomocy dla siebie, musimy zgłosić się Jej do pomocy, do wspomagania Jej misji w Narodzie polskim i w Kościele.

Stefan Wyszyński zaprasza do tego, czym sam żył – do udziału w oddaniu się Matce Bożej w niewolę, której jest wierny i wytrwały. Miłość do Maryi ma „wypełnić serca, ściany domów rodzinnych i prace dnia całego.” Prymasowi Tysiąclecia zależy na soborowej przemianie: ożywić laikat i czynnie zaangażować ludzi świeckich w życie Kościoła! „Prowadząc dzieło maryjne episkopat i duchowień­stwo nie mogą być sami. Muszą im pomagać lu­dzie świeccy, którym Wielka Nowenna, Mile­nium, oddanie się Matce Bożej – wszystko to leży na sercu”.

Na koniec odwołajmy się jeszcze do jakże ważnych słów Inicjatora Ruchu – Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który wiązał duże nadzieje z dziełem Pomocników: gdyby w każdej parafii w Polsce powstała choćby maleńka wspólnota Pomocników Matki Kościoła, to nie boję się o dalsze losy Kościoła w Polsce”.

Przybądź nam, Miłościwa Pani ku pomocy!

A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.

Oddajemy się Tobie całkowicie na własność!

Polecaj nas Twojemu Synowi i posługuj się nami dla zbawienia ludzi.

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć
Przykazań… Anioł Pański… Godzinki

Odczytanie Ewangelii wg św. Jana
Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był
on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: «Jeżeli znaków i cudów
nie zobaczycie, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której
mu się polepszyło. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła
go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus
rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.
Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Oto słowo Pańskie
Doświadczenie choroby zbliża chorego do Boga. Oto urzędnik królewski
udaje się do Galilei, aby prosić Jezusa o ratunek dla swego umierającego
syna. Zatroskanemu ojcu wystarczyło jedno zdanie: „Idź, syn twój żyje”.
Wrócił do domu z głębokim przekonaniem, że słowo Jezusa z Nazaretu
ma zbawczą moc. Zastał tam swoje dziecko w pełni sił. A cała rodzina
umocniła się gruntownie w wierze.
Litania do Matki Bożej z Lourdes
Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże,
Duchu Święty Boże,
Święta Trójco jedyny Boże,
Najświętsza Panno w Lourdes objawiona, módl się za nami.
Najświętsza Panno pokutę zalecająca,
Najświętsza Panno, uzdrawiające źródło wskazująca,
Najświętsza Panno potwierdzająca Swe Niepokalane Poczęcie,
Niepokalana Córo Boga Ojca,
Niepokalana Matko Syna Bożego,
Niepokalana Oblubienico Ducha Świętego,
Niepokalana Świątynio Trójcy Przenajświętszej,
Niepokalane odzwierciedlenie Mądrości Bożej,
Niepokalana Jutrzenko sprawiedliwości,
Niepokalana Arko Przymierza,
Niepokalana Dziewico krusząca głowę węża piekielnego,
Niepokalana Królowo nieba i ziemi,
Niepokalana skarbnico łask Boskich,
Niepokalana drogo do Jezusa wiodąca,
Niepokalana Dziewico wolna od grzechu pierworodnego,
Niepokalana bramo niebios,
Niepokalana Gwiazdo morza,
Niepokalana Matko Kościoła świętego,
Niepokalane źródło wszelkich doskonałości,
Niepokalana przyczyno naszej radości,
Niepokalany wzorze wiary,
Niepokalane źródło Bożej miłości,
Niepokalany znaku naszego zbawienia,
Niepokalane światło Aniołów,
Niepokalana nauczycielko Apostołów,
Niepokalana chwało Proroków,
Niepokalana potęgo Męczenników,
Niepokalana opiekunko Wyznawców,
Niepokalany wzorze dziewiczej czystości,
Niepokalana radości ufających Tobie,
Niepokalana obrono grzeszników,
Niepokalana pogromicielko wszelkiego zła,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
O Maryjo bez grzechu poczęta
Módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.
Módlmy się:
Matko Najświętsza słynąca w Lourdes wielkimi łaskami,
przez dobroć, jakiej dajesz tyle dowodów w tym wybranym miejscu, błagamy Cię pokornie, uproś nam wszystkie cnoty, aby nas uświęciły
oraz wyjednaj nam zupełne zdrowie duszy i ciała i dopomóż, abyśmy go
użyli na chwałę Boga, dla dobra bliźnich i zbawienia duszy. Amen.
Msza święta – grupa 14
formularz mszalny – Msza św. ku czci Matki Bożej, Opiekunki rodzin we Włoszczowie
czytania mszalne – ze środy XIX tygodnia
Duchowa adopcja zagrożonych dzieci.
Konferencja
Odpowiedź na zaproszenie do współdziałania z Matką Bożą (odtwarzanie)
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
W pewnej chwili, w czasie Mszy świętej czułam bliskość Boga w szczególniejszy sposób, pomimo bronienia się i odwracania od Boga. Dlatego uciekałam nieraz od Boga, bo nie chciałam być ofiarą złego ducha, jako mi nieraz mówiono, że nią jestem. A ta niepewność trwała czas dłuższy. W czasie Mszy świętej przed Komunią świętą było odnowienie
ślubów.  Kiedy wyszłyśmy z klęczników i zaczęłyśmy mówić formułę
ślubów, nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem
złotym – i rzekł do mnie: Udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość
twoja była nieskalana, i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych – zdjął Jezus pas złoty z siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że to jest jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej. Ona mnie nauczyła wewnętrznie kochać Boga i jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę. Radością jesteś, Maryjo, bo przez Ciebie Bóg zszedł na ziemię do serca mego.
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne 13.03.1956, Komańcza
Obudziłem się przed piątą minut dwadzieścia, dręczony snem… Może nie
warto o snach pisać, ale ten, który dzisiaj miałem – wyjątkowo zapiszę.
– W widzeniu sennym opuszczałem jakiś wielki gmach, po uciążliwej
konferencji z Bolesławem Bierutem. Pożegnaliśmy się w hallu. Wychodziłem już, gdy przyłączył się do mnie p. Bierut, z wyraźnym zamiarem towarzyszenia mi. Byłem tym skrępowany, dręczyło mnie wrażenie, co ludzie pomyślą, widząc nas wspólnie na ulicy. Szliśmy długą ulicą, jakby Alejami Racławickimi w kierunku Krakowskiego Przedmieścia w Lublinie. Prowadziliśmy rozmowę; chciałem jeszcze powiedzieć coś p.
Bierutowi. Gdy czekaliśmy na skrzyżowaniu ulic na wolne przejście, pan
Bierut skręcił na lewo i po przekątnej przeszedł ulicę. Pozostałem sam
z myślą: jemu wszystko wolno, nawet gwałcić przepisy o ruchu ulicznym. Wkrótce zniknął mi z oczu, gdzieś w bocznej ulicy. Przechodziłem przez jezdnię w prostym kierunku, pełen lęku przed dwoma groźny mi kozłami, które stały na środku mej drogi. Ale minąłem je bez przeszkód, ciągle szukając p. Bieruta, gdzie zniknął. Oglądałem się za nim, chcąc coś jeszcze mu powiedzieć. Dziwiłem się, że tak nagle mi zniknął. Mój towarzysz, jakiś ksiądz, chciał mi coś tłumaczyć; czy należy się oglądać? W poczuciu, że nie wszystko zostało między nami zakończone, ruszyłem przed siebie prostą drogą, w ulicę Krakowskie Przedmieście. Z tym obudziłem się… Rychło zapomniałem w ciągu dnia o tym śnie, jak o wszystkich innych… Wkrótce po śniadaniu przyszli obydwaj księża. „Proszę zgadnąć, co się stało?” – Nie zgadywałem. Sami powiedzieli. Radio właśnie podało, że wczoraj wieczorem umarł w Moskwie Bolesław Bierut…
Bóg położył kres życiu człowieka i głowy Państwa, który miał od wagę pierwszy i jedyny z dotychczasowych władców Polski zorganizować
walkę polityczną i państwową z Kościołem. To straszna odwaga! Na tę
odwagę zdobył się Bolesław Bierut. Z jego imieniem będą związane odtąd w dziejach Narodu i Kościoła te straszne krzywdy, które zostały wyrządzone Kościołowi. Czy robił to z przekonania, czy z taktyki politycznej – przyszłość oceni! Być może, nie chciał otwartej i drastycznej walki, ale pozwalał na przeprowadzanie tak perfidnego planu – usypiania czujności rękami katolików postępowych – i konsekwentnego, stopniowego niszczenia tylu instytucji kościelnych i religijno-społecznych. W ciągu rządów Bolesława Bieruta, pomimo zawartego „Porozumienia”, zniszczono prasę, wszystkie niemal pisma i księgarnie oraz wydawnictwa, nie wyłączając urzędowych organów Kurii Dziecezjalnych; zniszczono dobroczynność kościelną, mnóstwo placówek wychowawczych i opiekuńczych; zniszczono szkolnictwo i szpitalnictwo katolickie; zlikwidowano mnóstwo klasztorów i domów zakonnych, nie wyłączając szkół zakonnych dla celów wewnętrznych. Straszliwe gwałty, których dopuszczano się na więźniach kapłanach i zakonnikach w czasie śledztw, nadmiernie ciężkie wyroki sądowe, wskutek których więzienia zaludniły się sutannami i habitami, jak nigdy od czasów Murawiewa – to wielki i bolesny rozdział tych rządów.
Różaniec
Tajemnice chwalebne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA KOŚCIÓŁ
Modlitwa poranna
 
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA KOŚCIÓŁ

Maryja Matką Kościoła

Trwa Sobór Watykański II, a na nim delegacja z Polski. Kardynał Wyszyński dał się na nim, od początku poznać, jako żyjący współcześnie „Ojciec Kościoła”, który nadaje współczesnemu Kościołowi cechy chrześcijańskiej wspólnoty z pierwszych wieków! Znamionuje go otwartość na działanie Ducha świętego inspirującego do odważnych działań. Kiedy w 1962 roku w Watykanie rozpoczynał się Sobór Watykański II, w Polsce trwała Wielka Nowenna przed Millenium Chrztu. Obydwa wydarzenia swoim zaangażowaniem łączył Prymas Polski. Nie wiemy, czy świadomie nawiązał do niezwykłej karty z historii Kościoła związanej z przebiegiem drugiego Soboru powszechnego i czy nieprzypadkowo treść tamtych wydarzeń uczynił częścią soboru zebranego na Watykanie. Może pchnęła go w tę stronę nie tyle wiedza, ile zmysł wiary cechujący świętych. Może to ten zmysł właśnie sprawił, że Prymas Wyszyński przyczynił się do powtórzenia w XX stuleciu tego, co miało miejsce w wieku V.

Sobór efeski, który obradował w 431 roku – jedno z największych w historii Kościoła wydarzeń teologicznych i maryjnych – zaowocował ogłoszeniem dogmatu o Maryi jako „Matce Boga”. W jego obradach brało udział około dwustu biskupów, ale w przebieg soboru zaangażowały się także tłumy ludzi świeckich. W liście św. Cyryla, uczestnika tego wydarzenia, czytamy, że „wszyscy mieszkańcy miasta pozostali tam od rana do wieczora w oczekiwaniu na orzeczenie świętego soboru”, a po ogłoszeniu Maryi Bożą Rodzicielką „jednogłośnie zaczęli wychwalać święty sobór i dziękować Bogu”. Patriarcha pisał jeszcze: „Gdy wyszliśmy z kościoła, towarzyszyła nam procesja z pochodniami. Wszyscy się radowali i całe miasto zostało oświetlone.” Ludzie świeccy, zwykli mieszkańcy Efezu, zaangażowali się w sobór. Towarzyszyli obradom, czuwali, modlili się, interesowali przebiegiem dyskusji. Zresztą… decyzje Kościoła miały zdecydować także o ich życiu. Wiemy też, że po ogłoszeniu pierwszego maryjnego dogmatu pojawiła się na Wschodzie „moda na Maryję”. Historyk sztuki sakralnej zapewnia: „Każdy… eksponował wizerunek macierzyńskiej Dziewicy trzymającej w swych ramionach Boże niemowlę: czy to w domu jako obraz, czy wyhaftowany na odzieży albo umieszczony na meblach czy ozdobach – krótko mówiąc, wszędzie gdzie tylko można go było okazać”. Czy w tym opisie nie odbija się swoistym echem posoborowa moda na ikonę Jasnogórską – związana teraz z analogicznym do efeskiego tytułem: „Matki Kościoła”? W czym bezpośredni udział miał Prymas Tysiąclecia z Polski.

Kiedy rozpoczynał się Sobór Watykański II w Polsce pozostały jeszcze cztery lata do Millenium Chrztu. Patrząc na Kościół jako Bożą łódź przemierzającą fale świata, można Sobór przyrównać do trudu dostosowania statku do coraz większych burz, które zaczynają szaleć wokół. Kościół bardzo potrzebuje reformy. Wyszyński jest świadom, że rola Soboru będzie nieoceniona. A dla pomyślności jego misji potrzeba dużo czystego światła. Potrzeba obecności Jasnej Gwiazdy Morza.

Jest niedziela, 25 lutego 1962 r., gdy przebywający w Rzymie Prymas zostaje zaproszony przez Jana XXIII na rozmowę. Razem pokażą się w oknie podczas południowej modlitwy Anioł Pański. W czasie audiencji Ojciec święty usilnie prosi Prymasa o modlitwę przed wizerunkiem Matki Boskiej Jasnogórskiej w intencji Soboru. Prymas Wyszyński za chwilę zanotuje: „Jest Ona dla niego wielką siłą i nadzieją. Z Nią łączy powodzenie wielkiego dzieła Soboru i o modlitwę do Niej się upomina. I my tę modlitwę niedługo rozpoczniemy. Cała Polska weźmie udział w modlitwie na rzecz Soboru. Tak sobie rozważam, planuję…” Zainspirowany słowami papieża, obiecuje, że cała Polska będzie obecna na soborze przez modlitwę, ofiarę i trud nawrócenia. Będzie ona swoistym soborowym „zapleczem”, jak w V stuleciu byli nim mieszkańcy Efezu. Kto wie, czy echo tamtego dialogu nie znalazło wyrazu w papieskim dokumencie zapowiadającym zwołanie Soboru Watykańskiego II. Jan XXIII pisze: „Prosimy poszczególnych wiernych i cały lud chrześcijański, by zechcieli zanosić gorące modlitwy do wszechmogącego Boga w celu uzyskania Jego błogosławieństwa dla tak wielkiego przedsięwzięcia”.

Kościół w Polsce jak żaden inny angażuje się w dzieło soborowe. Do tego stopnia, że – Kardynał Wyszyński jest tego pewien – jego rodacy „przez modlitwę i ofiary w intencji Soboru Powszechnego staną się w pewnym sensie jego współuczestnikami i zaważą na jego postanowieniach”. Może nawet więcej? Może także najlepiej odczytają wpisany w niego Boży plan? Czy to właśnie przez duchowe uczestnictwo w pracach Soboru Kościół w Polsce będzie umiał podjąć reformy soborowe zgodnie z zamysłem Ducha Świętego? Na Zachodzie zamiast oczekiwanej odnowy przyniosą one odwrotny skutek: , wiara osłabnie, świątynie zaczną pustoszeć, wielu księży i wiele osób zakonnych powróci do stanu świeckiego. W Polsce będzie inaczej: Kościół, zaangażowany w prace Soboru i budowany na maryjnym programie Prymasa, wyjdzie z reformy umocniony.

Prymas, wspólnie z Episkopatem, opracowuje sposoby wsparcia Soboru, nadając im nazwę „czynów soborowych”. Mają one być „jak Efez” – dotknąć każdego wierzącego, zaangażować wszystkie stany, wspólnoty, i stworzyć duchową więź pomiędzy wiernymi a zgromadzeniem Ojców soborowych. Wyszyński chce zaangażować wszystkie sfery Kościoła, poczynając od rodzin i parafii, a kończąc na duchowej „centrali”, która mieści się na Jasnej Górze.

Czyn Soborowy” zaczyna się od modlitwy. W intencji soboru w kościołach parafialnych codziennie odmawia się po Mszy św. jedną tajemnicężańca, a wieczorem organizuje się specjalne nabożeństwo. Każdego dnia dzwony zapraszają do odmówienia w tej intencji Apelu Jasnogórskiego. W wyznaczonym terminie każda parafia trwa w intencji Soboru na całodniowej modlitwie, a jej dziesięcioosobowa delegacja udaje się w tym czasie na Jasną Górę, by tam modlić się przez całą noc przed Cudownym Obrazem.

Do Królowej Polski codziennie przybywa do stu delegacji parafialnych, przywożąc na czuwanie świecę – symbol modlącej się w tym samym czasie ich wspólnot. Prymas poleca wytopić z nich ogromną świecę, którą biskupi polscy chcą wręczyć papieżowi przed rozpoczęciem kolejnej sesji. Świeca zostaje umieszczona przy konfesji św. Piotra i zapalana podczas kolejnych obrad biskupów. Dla wszystkich stanowi ona znak łączności narodu polskiego z Ojcami soboru – symbol jego modlitw i ofiar. Ozdobiona wizerunkiem Madonny Jasnogórskiej jest też dowodem, że – jak podkreśla Wyszyński – Maryja „czuwa nieustannie nad sprawami Kościoła jako Jego prawdziwa i najlepsza Matka”.

Pamięć o łączności z Soborem nie ma ograniczać się do wydarzeń kościelnych. Prymas zachęca, by w domach ludzie urządzali ołtarzyki z obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej i modlili się zapalając przed nim świecę.

Rok później Prymas wzywa rodaków: „Wymagamy teraz od Was rzeczy trudniejszej: macie wspomagać Sobór już nie tylko modlitwą, ale życiem, czynami i ofiarą. Trudniej jest dokonać odnowy serca swojego, niż modlić się o odnowę. Trudniej jest miłować, niż wypraszać miłość na kolanach. Trudniej jest zachować jedność, pokój w rodzinie, w stosunkach z bliźnimi, niż wołać w niebo o jedność i pokój dla świata. A właśnie teraz Kościół wymaga od Was, Dzieci Najmilsze, takiego trudu!”.

W kolejnym roku Polacy podejmują walkę z narodowymi wadami, a w roku milenijnym oddają się w „wieczyste święte niewolnictwo” – znowu wspierając tym aktem prace soborowe.

To był, jak mówią niektórzy, „polski Sobór”.

Prymas chce przekazać całemu Kościołowi doświadczenie właściwe Kościołowi polskiemu. W auli soborowej składa świadectwo: „Najświętsza Maryja Panna przez tyle wieków, przez które toczyły się losy naszego Narodu, okazuje przez konkretne wydarzenia, jak wielka jest siła Jej pośrednictwa w umacnianiu cnót i darów Ducha Świętego dla obrony naszej ziemi pod Jej przemożną opieką. Mamy silne przekonanie, poparte codziennym doświadczeniem, że jedyną obroną naszej jedności i poręką zbawienia jest głęboka cześć wobec Matki Boga i ludzi, Matki całego rodzaju ludzkiego, a w szczególny sposób wobec Matki Kościoła”.

Przypomina ojcom soborowym, że Maryja jest nie tylko postacią historyczną, ale do dziś działa w Kościele – „jest aktualnie czynną”.

W dniu 5 września 1964 r. Prymas składa na ręce Pawła VI prośbę o ogłoszenie w ramach Soboru Maryi „Matką Kościoła”. (Uzasadnienie teologiczne jest dziełem kard. Wojtyły.) Polskiemu Kardynałowi nie chodzi tylko o nowy tytuł chwały Matki Bożej. Chce, by Kościół wyprowadził z niego praktyczne wnioski i wszedł na drogę maryjną, zawierzając się macierzyńskiej opiece Matki Chrystusa i Kościoła. „Mamy silne przekonanie, poparte codziennym doświadczeniem, że jedyną obroną jedności i poręką zbawienia jest głęboka cześć wobec Matki Boga i ludzi, Matki całego rodzaju ludzkiego, a w szczególny sposób wobec Matki Kościoła…” – mówi.

Paweł VI czyni zadość polskiej prośbie. Tytuł zostaje ogłoszony na zakończenie trzeciej sesji Soboru, papież uczyni go też za chwilę częścią nowego Credo Ludu Bożego ogłoszonym na zakończenie Roku Wiary (1968).

Co ciekawe, Paweł VI wiąże tytuł Matki Kościoła z proroczym orędziem fatimskim – w tym samym przemówieniu, w którym ogłasza Maryję Matką Kościoła ponawia poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi, a będąc 13 maja 1967 r. w Fatimie akt poświęcenia nazywa wprost „poświęceniem Niepokalanemu Sercu Matki Kościoła”.

Czyżby opracowywana przez Prymasa polska droga, wątek Jasnogórski i orędzie fatimskie okazywały się tym samym drogowskazem? To niezwykłe, ale potwierdzi to proroczy gest Jana Pawła II, który podczas swej ostatniej wizyty w portugalskim sanktuarium ofiaruje Pani Fatimskiej pierścień z Matką Bożą Jasnogórską, jaki otrzymał od Prymasa w dniu swego wyboru na papieża… Jan Paweł II pozostawi w Fatimie prawdziwy skarb: znak swej kontynuacji maryjnego dziedzictwa Wyszyńskiego, który „wszystko postawił na Maryję”, i znak swej więzi z ukochaną Polską – Królestwem Maryi. Kiedy przekaże ów znak Matce Bożej Fatimskiej, będzie chciał pokazać, że jego głęboka, polska pobożność maryjna jest zakorzeniona tu, w Fatimie, a także, że tu właśnie znajduje się przyszłość Polski. Ale także… – że nie da się zrozumieć słów z Fatimy o „triumfie Niepokalanego Serca” bez wejścia na drogę polskiego doświadczenia, w którym jest obecna zapowiedź „zwycięstwa Najświętszej Maryi Panny”.

Prymas jest konsekwentny, losy Kościoła wiąże z Matką Kościoła. Stąd, wypowiadając 3 maja 1966 r. na Jasnej Górze uroczysty akt oddania Polski „za wolność Kościoła Chrystusowego” zwiąże go z tytułem Matki Kościoła. Naród oddaje się „w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła”.

Dwa lata później Prymas zwraca się się do papieża z prośbą, aby ten poświęcił Matce Kościoła cały świat: „Dokonałbyś tego aktu wraz z całym episkopatem globu ziemskiego, wezwanym przez Ciebie w tym celu do Rzymu” – pisze Wyszyński. Ponieważ na drodze ku temu pojawiają się przeszkody, nie czeka on dłużej – uważa, że czas nagli, że znaki czasu domagają się tego – i dokonuje w Polsce poświęcenia świata Matce Kościoła. Czyni to 5 września 1971 r. na Jasnej Górze, zaś 12 września powtarza to we wszystkich parafiach. To znowu akt narodowy. A kiedy 8 grudnia 1975 r. papież zawierza świat Matce Bożej, na razie tylko w formie prywatnej, Wyszyński powtarza ten akt papieski w Polsce. W dniu Zesłania Ducha Świętego, 6 czerwca 1976 r. zostaje on odmówiony w  katedrach, natomiast nazajutrz, w święto Matki Kościoła – we wszystkich parafiach.

Polski Kościół próbuje przetrzeć nowy szlak. Nic w tym dziwnego, skoro Prymas jest pewien, że wzywając Maryję jako Matkę Kościoła „przyjdzie pomoc z Nieba, przyjdzie szybciej, niż się spodziewamy: dla Ciebie, Ojcze Święty, dla Kościoła i dla ludzkości”.

Na tę drogę Kościół będzie mógł wejść, gdy stery Kościoła otrzyma Karol Wojtyła. Zostanie nawet wyznaczony termin wymarzonego przez Prymasa aktu zawierzenia świata Matce Kościoła. Na przeszkodzie stanie jednak zamach, a w jego konsekwencji droga zawierzenia Jasnogórskiej Matce Kościoła otrzyma inne imię: fatimskie. Nie będzie to jednak nic nowego, bo już Paweł VI utożsamił polską i fatimską drogę… W roku 2000 potwierdzi to Jan Paweł II. Zaświadczy też o tym historia: najbardziej fatimskim miejscem w Polsce jest… Jasna Góra, a w Kaplicy Cudownego Obrazu nie ustaje modlitwa za Kościół – by pod macierzyńską opieką Maryi szedł drogą zwycięstwa.

Te tematy wymagają innego miejsca na opisanie. W nich Prymas okazuje się prorokiem, któremu Bóg ukazał nieznaną nam przyszłość

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań… Anioł Pański… Godzinki
 
Czytanie Ewangelii wg św. Łukasza
Gdy przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: «Chcę, bądź oczyszczony». I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: «Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się.
Oto słowo Pańskie
 
Od kilku miesięcy docierają do nas niepokojące informacje o zarażonych koronawirusem, o leczeniu i zgonach. Te doświadczenia w zmaganiu z chorobą prawidłowych zachowań. Staramy się być bardziej ostrożnia wszystko należy łączyć z modlitwą, która przywraca w nas wewnętrzny
pokój, zaufanie Chrystusowi i spokojne patrzenie w przyszłość.
 
 
Litania za zmarłych
Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże
Duchu Święty, Boże
Święta Trójco, jedyny Boże
Święta Maryjo – módl się za nimi
Bramo niebieska
Królowo Wniebowzięta
Święty Michale
Święty Janie Chrzcicielu
Święty Józefie
Święci patronowie naszych zmarłych bliskich
Wszyscy święci i święte Boże
Bądź im miłościw – wybaw ich Panie.
Od zła wszelkiego
Od cierpień w czyśćcu
Przez Twoje wcielenie
Przez Twoje narodzenie
Przez Twój chrzest i post święty
Przez Twój krzyż i mękę
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu
Przez Twoje zmartwychwstanie
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie
Przez zesłanie Ducha Świętego
Przez Twoje przyjście w chwale
Prosimy Cię, abyś nam odpuścił grzechy – wysłuchaj nas, Panie.
Prosimy Cię, abyś dał nam pragnienie nieba
Prosimy Cię, abyś nas zachował od nagłej i niespodziewanej śmierci
Prosimy Cię, abyś uchronił nas, naszych krewnych i dobrodziejów od
wiekuistego potępienia
Prosimy Cię, abyś naszym dobroczyńcom dał wieczną nagrodę
Prosimy Cię, abyś okazał miłosierdzie ofiarom wypadków, katastrof i wojen
Prosimy Cię, abyś wprowadził do wiekuistej światłości naszych nauczycieli i wychowawców
Prosimy Cię, abyś dał wszystkim wiernym zmarłym wieczny odpoczynek  Prosimy Cię, abyś pozwolił im radować się w chwale zmartwychwstania
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami
Módlmy się:
Boże, Ty sprawiłeś, że Twój Syn zwyciężył śmierć i wstąpił do nieba; daj Twoim zmarłym sługom i służebnicom udział w Jego zwycięstwie nad śmiercią, aby mogli na wieki oglądać Ciebie, swojego Stwórcę i Odkupiciela. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
 
Msza święta – grupa 6
formularz mszalny – wspomnienie św. Klary
czytania mszalne – wtorek XIX tygodnia
Konferencja
Maryja Matka Kościoła (odtwarzanie)
 
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
Mały członek jest język, ale wielkie rzeczy czyni. Zakonnica nie milcząca, nie dojdzie nigdy do świętości, czyli nie zostanie święta. Niech się nie łudzi – chyba że mówi przez nią Duch Boży, wtenczas nie wolno milczeć. Ale na to, żeby usłyszeć głos Boży, trzeba mieć ciszę duszy i być milczącą, nie milczeniem ponurym, ale ciszą w duszy, to jest skupieniem w Bogu. Można wiele mówić, a nie przerwać milczenia, a znowu można niewiele mówić, a zawsze łamać milczenie. O, jak niepowetowaną szkodę przynosi niezachowanie milczenia. Wiele się krzywdy wyrządza bliźnim, ale najwięcej – to własnej duszy. Według mojego pojęcia i doświadczenia, to reguła o milczeniu powinna by być na pierwszym miejscu. Bóg nie udziela się duszy gadatliwej, która jak truteń w ulu wiele brzęczy, ale za to nie wyrabia miodu. Dusza gaduła jest pusta we własnym wnętrzu. Nie ma w niej ani cnót gruntownych, ani poufałości z Bogiem. Nie ma mowy o życiu głębszym, o słodkim pokoju i ciszy, w której mieszka Bóg. Dusza, nie zaznawszy słodyczy ciszy wewnętrznej, jest duchem niespokojnym i mąci innym tę ciszę. Widziałam wiele dusz w przepaściach piekielnych za  niezachowanie milczenia. Same mi to powiedziały, kiedy je zapytałam, co było przyczyną ich zguby. Były to dusze zakonne. Mój Boże, co za ból, że przecież mogłyby być nie tylko w niebie, ale i nawet święte.
 
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne 26 III 1956,
Upływa dzisiaj dziesięć lat, gdy w Poznaniu wyraziłem consensum canonicum na ręce kardynała Prymasa Hlonda, na objęcie osieroconej stolicy biskupiej w Lublinie. Duch Święty wymagał wtedy, bym poszedł do kleru i ludu lubelskiego. Dzisiaj otrzymałem list księdza dra Padacza, który mi donosi, że „pomimo starań, wyjaśnień i tłumaczeń, na święta pozostaje w Warszawie.” Prosiłem księdza Padacza, aby jako mój 
kapelan przybył przynajmniej na Wielkanoc do Komańczy, abym miał radość, że mam przy sobie chociaż jednego swojego kapłana. Wiem, jak ksiądz Padacz gorąco pragnął być razem ze mną. I ja cieszyłem się na to przybycie. Przecież biskup bez duchowieństwa – to straszne wyrzeczenie;
zwłaszcza na dzień Wielkiego Czwartku. Ale Władze Bezpieczeństwa,
które upatrują w księdzu Padaczu „starego politykiera”, nie zgodziły się
na to. Poczynając od stycznia br. wstrzymano wszystkie „przepustki do
Komańczy”. Starali się o nie: ksiądz Jerzy Modzelewski, ksiądz Stefan
Piotrowski, ksiądz Jan Sitnik, ksiądz prałat Kulczycki z Krakowa, ksiądz
proboszcz Ziemiński z Waszawy, ojciec przeor Jerzy z Jasnej Góry (któremu odebrano przepustkę już wydaną) i wielu innych. Wszystkim wręcz odmówiono. Trudno dociekać, co jest przyczyną tej nowej szykany, która
pozostaje w sprzeczności z oświadczeniem, jakie mi złożono w Prudniku
przed wyjazdem. Według sformułowania przysłanego urzędnika, miałem
możność kontaktować się ze wszystkimi, którzy by tego sobie życzyli.
 
 
Różaniec
Tajemnice bolesne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

GORLIWOŚĆ I SŁUŻBA
Środowiska polskiej drogi maryjnej
 
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

GORLIWOŚĆ W SŁUŻBIE

Środowiska polskiej drogi maryjnej

Wielka Nowenna, Peregrynacja Matki Bożej w kopii Jasnogórskiego Wizerunku, program obchodów Millenium Chrztu Polski… Prymas decyduje się na zorganizowanie środowiska, które podejmie trud budowania polskiej drogi maryjnej. Ten szlak jest nieprzetarty – rzeczywiście, wszystko trzeba budować od początku, a warunki do pracy są trudne. Rządy sprawują w kraju komuniści, w których programie jest unicestwienie Kościoła. Tymczasem Wyszyński chce Kościół umocnić i rozwinąć!

To, co zaplanował Wyszyński wymaga wiele pracy. To dlatego decyduje się on powołać przy Episkopacie Polski specjalną komórkę: Komisję Maryjną.

Minął zaledwie miesiąc od powrotu z Komańczy. Jest 3 grudnia 1956 r., w maryjnym kalendarium widnieje wspomnienie Matki Bożej Zwycięskiej. To dobra data, by zorganizować na Jasnej Górze spotkanie małego grona osób (zaledwie sześciu) i omówić prymasowską ideę powołania do życia zespołu odpowiedzialnego za realizację Ślubów Narodu. Bo jasnogórskie ślubowania muszą mieć swój ciąg dalszy: mają wpisać w codzienność narodu ewangeliczne cnoty. Nie dziwi więc, że Kardynał decyduje się nadać temu zespołowi rangę najwyższą. Staje się on „Komisję Maryjną do spraw realizacji Ślubów Narodu” działająca przy Episkopacie Polski. (Z czasem nazwa zostanie skrócona do pierwszych dwóch słów.) W protokole z pierwszego spotkania zanotowano: „Trzeba przygotować cały naród do ponowienia Jasnogórskich Ślubów w dniu 5 maja 1957 r. Aby pracy tej nadać charakter jednolity i bardziej intensywny, Ks. Prymas powołuje do swej pomocy Komisję Maryjną…”.

Ksiądz Wyszyński chce, aby cały naród świadomie wszedł na drogę naśladowania Maryi i czerpania duchowych mocy z Jej Niepokalanego Serca. Dlatego chce, by w pierwszą niedzielę po uroczystości Królowej Polski we wszystkich parafiach została raz jeszcze odmówiona rota Ślubów Jasnogórskich. Gdy w sierpniu 1956 r. wypowiedziała je milionowa rzesza, ludzie zgromadzeni pod Jasną Górą byli reprezentantami narodu. Nie wszyscy Polacy wypowiedzieli więc słowa przyrzeczeń. Teraz mają ku temu sposobność. Cała Polska w dniu swej Królowej ma zawołać do Niej: „Przyrzekamy”. Na tym osobistym ślubowaniu będzie można budować maryjną świętość narodu. I patrzymy spokojnie w przyszłość. Chociażby się poruszyły niebiosa i ziemia, nic to, Najmilsi, gdy Ona, «obleczona w słońce», włada światem, gdy Ona zwycięża i ściera głowę węża. Moc Polski katolickiej jest w tej chwili w Niej, bo Bóg tak chce. To jest nasza nadzieja” – woła Prymas.

Wie, że trzeba ludzi przygotować do tej drogi, więc Komisja Maryjna otrzymuje pierwsze polecenie: opracowanie listu pasterskiego, który podpiszą wszyscy biskupi. Będzie on odczytany we wszystkich parafiach przed niedzielą odnowienia ślubowań która przypada na dzień 5 maja. Wytłumaczy rangę wypowiadanych słów – znaczenie maryjnego ślubowania…

Nowa Komisja Maryjna ma zająć się tematem najważniejszym w programie duszpasterskim Prymasa: otrzymuje mandat na umacnianie nowej formy pobożności maryjnej w Polsce. Właściwie nie należałoby mówić o czymś nowym, bo ta forma maryjności zawsze była obecna w Kościele, była też bardzo mocno obecna w historii Polski. Charakteryzowała jednak nie tyle zwykłych katolików, ile ludzi świętych. Teraz Prymas chce, by w narodzie polskim pojawiła się nie tyle nowa forma pobożności, ile postać istniejąca w nim od początku, ale teraz nie jako domena świętych, lecz jako cecha „narodowa” pobożności maryjnej – charakteryzująca każdego członka Kościoła nad Wisłą.

Po sierpniu 1956 r. tradycyjny kult maryjny skupiający się na celebrowaniu nabożeństw i odprawianiu modlitw, na uciekaniu się do Maryi i śpiewaniu Jej pieśni dziękczynnych ma zostać „nadbudowany” naśladowaniem Maryi. Naśladowanie życia Matki Bożej nie jest dla Prymasa uzupełnieniem czy dodatkiem do tradycyjnej pobożności To jest dla Niego najważniejsze – on wie, że prawdziwa pobożność, która owocuje świętością i przemienia świat, nie polega na czymś zewnętrznym, ale jest sprawą serca: polega na naśladowaniu Maryi – najdoskonalszej uczennicy Jezusa.

Teologowie powiedzieliby, że „maryjność do” nie ma zniknąć, lecz stać się owocem „maryjności jak”. Przede wszystkim staramy się żyć jak Ona, zaś owe „do” ma dawać ludziom siłę do wytrwania w cnotach Matki Najświętszej. W ten sposób naród polski, nie rezygnując z tego, co stanowi jego wielowiekowe dziedzictwo, ma stać się narodem doskonałych uczniów Zbawiciela.

Prymas Wyszyński zresztą mocno podkreśla znaczenie tradycyjnej pobożności. Członkom Komisji wyjaśnia, że polska maryjność „musi być serdeczna i mieć te wszystkie cechy, które miała dotychczas”. Dodaje: „To jest niezmiernie ważne zadanie dla Komisji Maryjnej, aby uchronić się od racjonalizmu, od przesadnego obiektywizmu w naszej czci do Matki Chrystusowej…”. Wie, że naśladować można tylko kogoś, kogo się kocha.

Niejednego dziwi, że Komisji, która promuje „nowe nabożeństwo”, Prymas poleca stać po stronie ludowej pobożności. Przypomina: „Ponieważ mamy przed sobą Matkę Chrystusa i Matkę Kościoła, dlatego odnosimy się do Niej nie tylko w aspekcie dogmatyczno-teologicznym, lecz przede wszystkim jako do Matki. Nasza religijność maryjna musi więc być także uczuciowa”.

Wyszyńskiemu marzy się naród „na obraz i podobieństwo” Matki Najświętszej. Maryja jest – twierdzi z przekonaniem – polskim charyzmatem i to na Niej trzeba budować przyszłość Ojczyzny. Wpisana w dzieje ojczyste, przekazywana z pokolenia na pokolenie, stała się częścią narodowego krwiobiegu. Nie będzie szukał obcych metod ewangelizacyjnych, bo naród ma Jasną Górę. To dlatego niektórzy będą go nazywać konserwatystą. Prymas wie, że budowanie w polskim ludzie świętości „jak Maryja” jest możliwe, bo człowiek w głębi swego serca tęskni za świętością. Trzeba mu jednak pomóc, ktoś musi mu wskazać drogę, podać dłoń, pokazać, skąd można zaczerpnąć łaskę. Tu rola Maryi jest nie do przeceniania! I moja nadzieja jest w Niej – mówi. – Cały spokój, z jakim prowadzimy sprawy Kościoła świętego, z Niej wypływa. To jest Królowa pokoju naszych serc, Ona jest źródłem naszych nadziei„.

Prymas zleca Komisji Maryjnej kilka zadań. Wśród nich jest nie tylko organizacja i koordynowanie Wielkiej Nowenny a potem Nawiedzenia Cudownego Wizerunku. Rolą Komisji jest też budowanie nowej teologii maryjnej, która – prosta i zrozumiała dla wszystkich – pomoże ludziom poznać i zachwycić się nową drogą… Na jej końcu znajduje się święty naród żyjący złożonymi przyrzeczeniami. Naród z pewnością zwycięski. Ksiądz Prymas wierzy w prawdziwość proroctwa, jakie wygłosił jego poprzednik na stolicy prymasowskiej, umierający kardynał Hlond – „Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję”. Wie jednak, że to zwycięstwo my sami musimy przywołać – wielką pracą, heroicznym oddaniem, bezgranicznym wsparciem łaską z nieba. Czy nie tak należy rozumieć dalsze słowa Augusta Hlonda, który mówił: „Pod opieką Matki Bożej pracujcie”? Ten proces ma nie być podobny do podniesienia się wysokiej fali, która zresztą zazwyczaj tak samo szybko opada. Wyszyński wiedział, że osiągnięcie tego celu wymaga czasu, cierpliwości, ogromnego wsparcia Kościoła i… skupienia się najpierw na elitach.

Tym samym pojawiają się dwa nurty pracy Komisji. Pierwszym torem jest opracowanie w szczegółach programu Nowenny i przygotowanie do niej koniecznych materiałów. Drugim jest kształtowanie elit. Stąd kierowane do ludzi zaproszenie do udziału w Społecznej Krucjacie Miłości i ruchu Pomocników Maryi Matki Kościoła. To już będą apele adresowane do kształtującej się elity maryjnego narodu. Komisja otrzyma też zadanie wyjaśnienia treści i znaczenia tytułu ogłoszonego przez papieża Pawła VI, nowego tytułu Maryi: Matki Kościoła. To też sposób na kształtowanie nowej katolickiej elity, nie tylko zaangażowanej w działalność Kościoła, ale też świadomej swojej wiary.

Kardynał Wyszyński widzi rolę Komisji Maryjnej jasno: ma ona być gwarantem, że naród, rok po roku, kroczy drogą Ślubów Jasnogórskich. Oto, co podkreśli wiele lat później, podczas obrad Komisji w 1974 r.: „Chciałbym poruszyć sprawę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Pamiętajmy, że do nich doprowadziliśmy, że jest to zobowiązanie trwałe, to program, który nie może się zdezaktualizować, pomimo że już liczy sobie sporo lat. Ten program nadal żyje, dlatego przed Komisją Maryjną leży troska o upowszechnienie ślubów na nowo.” By promocja prawdziwej pobożności była poprawna, Komisja Maryjna staje się również miejscem nieustannego dokształcania jej członków. Oni sami staną się niebawem wyjątkowymi ekspertami w skali światowej. Skutecznie wesprą kardynałów Wyszyńskiego i Wojtyłę w opracowaniu prośby, skierowanej do papieża, by podczas trwającego soboru ogłosił Maryję Matką Kościoła.

Zmieńmy na chwilę perspektywę patrzenia na to, co płynie rzeką historii. Czas spojrzeć na nią z zupełnie innej strony i dostrzec to, co zostało napisane na rewersie dziejotwórczych wydarzeń związanych z „epoką Wyszyńskiego” – na niewidocznej stronie dziejów, gdzie znajdują się opowieści widoczne dla niewielu. Bóg nie pisze księgi życia jednym piórem. Nie sam Wyszyński kieruje historię w stronę zaplanowaną przez Pana dziejów. Są też inni, i jest ich naprawdę wielu. Na tej długiej liście znajduje się garstka anonimowych ludzi od pewnego momentu bezpośrednio wpisana w posługę Prymasa. Ich życiem Bóg zapisuje dzieje Kościoła i Polski na liniach sąsiadujących z tą, gdzie historię pisze Wyszyński.

O kim mowa? O „żeńskiej elicie”, już gotowej do podjęcia prymasowskich idei. Jest nią grupa kobiet przez lata żyjących ideą stworzenia w Polsce „Miasta dziewcząt” – wielkiego ośrodka stawiającego sobie za cel znowu coś „nowego”: całościową formację młodych dziewcząt, czyli zadbanie o ich rozwój duchowy, moralny i intelektualny w taki sposób, by miały one w przyszłości wpływ na rozwój chrześcijańskiej Polski. Idea zrodziła się w niewielkim gronie dziewcząt jeszcze podczas wojny, a ks. Wyszyński ujrzał w niej jeden z filarów powstającej „nowej, lepszej” ojczyzny. Szybko został ich opiekunem i duchowym przewodnikiem. Niestety, w sytuacji powojennej zbudowanie „Miasta dziewcząt” okazuje się niemożliwe. Wówczas grupa ta podejmuje stałą służbę w sanktuarium jasnogórskim, by wesprzeć prace mające na celu przemianę całego polskiego narodu. Podczas Wielkiej Nowenny i Nawiedzenia Jasnogórskiego Wizerunku, wspierają wysiłki Komisji Maryjnej. Ich praca dokonuje się w tle, poza areną wydarzeń, w ramach powołanego przez Prymasa Wyszyńskiego, Instytutu Prymasowskiego Ślubów Narodu na Jasnej Górze.

Istotą i sensem istnienia Instytut Prymasowskiego była rola wpisana w największą troskę Prymasa Wyszyńskiego – zachowanie przez naród Ślubów Jasnogórskich z 1956 roku. Służyła temu Wielka Nowenna, Peregrynacja Obrazu, uroczystości milenijne, akcje duszpasterskie związane z Soborem Watykańskim II. Wiedział ksiądz Prymas, że Polacy nie dochowują w pełni wierności złożonym przysięgom. Miał jednak coś…, jak biblijna „reszta Polski”, która sama pozostaje do końca wierna złożonym Ślubowaniom i podejmuje wszelkie działania, by przypominać o nich rodakom, ukazywać ich piękno, mówić o nich jako o recepcie na jasną przyszłość ojczyzny i szczęście Polaków. Tą „resztą” jest wspólnota, która obecnie z nadania papieża Jana Pawła II nosi nazwę „Instytut Prymasa Wyszyńskiego” i… trwa w wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. I Bóg to widzi…

Pewnie zdziwimy się czytając kiedyś Boże zapiski z tamtych lat…, może się okazać, że „ważne” i „epokowe” wydarzenia zewnętrzne będą się tam znajdywać w innym miejscu, niż oczekiwaliśmy. Ważna okaże się maryjna, ukryta i anonimowa służba, ofiarowanie, rezygnacja z własnych planów, mówienie Bogu trudnego „tak”. Stwórca patrzy w serce, bo to ono w niewidoczny dla oka sposób zmienia świat. Czyli najważniejsze okazać się mogą najmniej ważne nazwiska…

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań… Anioł Pański… Godzinki
 
Czytanie Ewangelii wg św. Marka
 
Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać:
«Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»Wielu nastawało na
niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!» I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu nie widomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą. 
Oto słowo Pańskie
 
Miłosierny Jezus zatrzymuje się przy niewidomym Bartymeuszu i wysłuchuje jego gorącej prośby – Rabbuni, abym przejrzał. Jezus przywraca
mu wzrok dodając – twoja wiara cię uzdrowiła. W czasie pielgrzymki
zatrzymywaliśmy się duchowo przy chorych, którym Jezus przywracał
pełnię sił i za każdym razem słyszeliśmy podobne słowa: twoja wiara cię uzdrowiła. Jak ważne jest umacnianie, pogłębianie I doskonalenie naszej
wiary. Prosimy o to za wstawiennictwem św. Diakona – Wawrzyńca, którego dziś wspominamy w liturgii Kościoła. 
 
Litania do św. Wawrzyńca
Kyrie, eleison, Chryste, eleison, Kyrie, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Święty Wawrzyńcze, Męczenniku,
Święty Wawrzyńcze, Lewito rzymski Sykstusa Papieża,
Święty Wawrzyńcze, Diakonie najniewinniejszy,
Święty Wawrzyńcze, kolumno stałości wiary nienaruszona,
Święty Wawrzyńcze, laurze cierpliwości zawsze zielony,
Święty Wawrzyńcze, naśladowco św. Szczepana diakona,
Święty Wawrzyńcze, wspomożycielu sierot i ubogich,
Święty Wawrzyńcze, obrońco wdów osieroconych,
Święty Wawrzyńcze, czystych panien obrońco,
Święty Wawrzyńcze, jałmużniku skarbów kościelnych,
Święty Wawrzyńcze, pelikanie krwią męczeńską płynący,
Święty Wawrzyńcze, zwycięzco srogich tyranów przez miłość,
Święty Wawrzyńcze wodzu dusz Chrystusowych,
Święty Wawrzyńcze wspomożycielu dusz w czyśćcu cierpiących,
Święty Wawrzyńcze, perło najdroższa miasta rzymskiego,
Święty Wawrzyńcze, udzielający Ciała i Krwi Chrystusowej przy ołtarzu,
Święty Wawrzyńcze, krzaku ogniem miłości gorejący,
Święty Wawrzyńcze, źródło żywe pragnących Boga,
Święty Wawrzyńcze, od głodu, ognia, zarazy i wojny szczególniejszy
Patronie,
Święty Wawrzyńcze, tarczo od strzał gniewu Bożego,
Święty Wawrzyńcze, od ognia piekielnego wybawicielu,
Święty Wawrzyńcze, chorych w gorączkach i upałach jedyna ochłodo,
Święty Wawrzyńcze, towarzyszu wszystkich Świętych.
Baranku Boży, który gładzisz grzechu świata, przepuść nam Panie,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
W.: Święty Wawrzyniec oddał życie za Kościół.
O.: Zasłużył na wieniec zwycięstwa i z radością wstąpił do Pana, Jezusa
Chrystusa.
Módlmy się:
Miłosierny Boże, z gorącej miłości ku Tobie święty Wawrzyniec wiernie służył ubogim i odważnie poniósł śmierć męczeńską.
Spraw, abyśmy miłowali to, co on miłował, i wypełniali to, czego uczył.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
 
Msza święta – grupa 4
formularz mszalny – o św. Wawrzyńcu
czytania mszalne – o św. Wawrzyńcu
 
 
Konferencja
Środowisko polskiej drogi Maryjnej (odtwarzanie)
 
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
Kiedy się żegnałam z siostrami i już miałam odjechać, jedna z sióstr bardzo mnie przepraszała, że mi tak mało dopomagała w obowiązku i że nie tylko mi nie dopomagała, ale że się starała zawsze utrudniać. Jednak ja ją w duszy uważałam za dobrodziejkę wielką, bo wyćwiczyła mnie w cierpliwości; do tego stopnia mnie ćwiczyła, że jedna ze starszych
sióstr wyraziła się tak – że siostra Faustyna to albo głupia, albo święta,
bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego, żeby tak ktoś stale
robił na przekór. Ja jednak zawsze zbliżałam się do niej z życzliwością.
Starała się ta pewna siostra tak utrudniać mi pracę w obowiązku, tak że
pomimo mojego wysiłku, udało się jej nieraz coś zepsuć z tego, co było
dobrze zrobione, jako mi sama przy pożegnaniu zeznała, przepraszając
mnie bardzo. Nie chciałam wnikać w intencje jej, ale brałam to, jako
doświadczenie Boże…
 
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne, 7 VIII 1955, niedziela
O zwykłej porze wizyt zgłosił się kierownik w towarzystwie pana, który
przedstawił się jako przybywający z ramienia Urzędu Bezpieczeństwa dla przeprowadzenia rozmowy. Po wyjściu kierownika niespodziewany gość oświadczył, że chce rozmawiać w sprawie 2 moich petycji, złożonych do Rady Ministrów. Przynosi odpowiedź, połączoną z propozycjami. Zacznie od pierwszej, jako dalej idącej – zmiany warunków izolacji.
Oświadczenie brzmi następująco: „Powrót do domu jest niemożliwy, decyzją Rady Ministrów jest nieodwołalna. Natomiast Rada Ministrów chce złagodzić warunki izolacji, by nie była, jak dotąd, w otoczeniu tych ludzi. I dlatego proponuje: 1. zamieszkanie w jakimś klasztorze, według wspólnego wyboru; 2. bez prawa wydalania się; 3. nie wolno będzie wypełniać żadnych funkcji publicznych ani wystąpień; 4. należy się zobowiązać do niedopuszczania do petycji i jakichkolwiek manifestacji otoczenia w związku z pobytem Księdza Kardynała lub ludzi przybywających z odwiedzinami. – To jest przedłożenie Rządu, na które chciałbym usłyszeć odpowiedź”… 
Niedziela X po Zesłaniu Ducha Świętego. Złożono mi propozycję, bym wspólnie ustalił miejsce nowego pobytu mego w jakimś klasztorze, bym zobowiązał się do nie opuszczania klasztoru, bym powstrzymał się od wszelkich wystąpień i oświadczeń, bym przeciwdziałał petycjom i manifestacjom. Uchyliłem się od odpowiedzi. – Moje miejsce jest przy Katedrze Gnieźnieńskiej i Warszawskiej – i tylko na ten temat mogę
rozmawiać. Nie mogę przecież współdziałać w naradach nad nowym pozbawieniem mnie wolności, nad tym, jak mam zostać dobrowolnym niewolnikiem. Wyrzeczenie się dobrowolne wolności jest wyrazem upadku
moralnego obywatela. Gdybym dziś nie chciał bronić swych praw do wolności, nie umiałbym – gdyby zaszła potrzeba – bronić i wolności Ojczyzny. Tylko taki obywatel umie bronić wolności, który doznaje wolności w swej Ojczyźnie. Obywatel uciskany w swej Ojczyźnie, nie jest zdolny jej bronić.
 
Różaniec
Tajemnice radosne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników
 

NAWIEDZENIE MARYI
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewskio

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

NAWIEDZENIE MARYI

Peregrynacja kopii cudownego Obrazu Matki Bożej po Polsce

Pewnie o tym nie wiedział, ale swoim duszpasterskim projektem wyruszenia jasnogórskiej Hodegetrii w pielgrzymkę po ziemi ojczystej Prymas Stefan Wyszyński, przywrócił najstarszą tradycję związaną z pierwszą Ikoną Matki Bożej Wskazującej Drogę: przesławną Hodegetrią czczoną w stolicy Bizancjum w Konstantynopolu. I… zgodnie z tą tradycją wszedł na drogę znaczoną cudami.

W swej intuicji Prymas sięgnął do maryjnej tradycji, która pojawiła się po cudownym ocaleniu Konstantynopola w 626 r. Oblężenie stolicy Bizancjum i uratowanie go przez Matkę Najświętszą uważano powszechnie za kluczowe wydarzenie w dziejach Imperium, więcej – widziano w nim objawienie reguły, która jest powtarzalna w innych czasach i miejscach. Dlatego w każdy wtorek święta ikona Matki Bożej Przewodniczki ruszała w wielkiej procesji przez miasto, na koniec odbierając cześć na placu targowym przed klasztorem Hodegon. Skąd akurat ten dzień? Podczas oblężenia 626 r. właśnie w trzecim dniu tygodnia wyniesiono na mury miasta wizerunek Maryi z Dzieciątkiem, a potęga obecna w tej świętej Ikonie zmieniła historię…. Zwyczaj nawiedzania ulic miasta przez ikonę malowaną wedle tradycji przez św. Łukasza Ewangelistę, trwał w Bizancjum przez wieki. Każdego tygodnia najbardziej świeckie miejsce zamieniało się w teren najświętszy – teraz wypełniały je śpiewy, suplikacje, akty pokuty i… cuda.

Prymas bezwiednie powracając do zapomnianej tradycji, jednocześnie przetworzył ją, dając jej nowy wymiar i nowe zadanie. Tak jak od 626 r. pierwsza ikona Przewodniczki była dla mieszkańców Konstantynopola uobecnieniem „Hetmanki, która posiada moc niezwyciężoną”, tak jej jasnogórska kopia stała się dla Prymasa „ikoną zwycięstwa”. Przemieniała świecką codzienność Polaków i świeckie miejsca, w których żyli, w wielkie sacrum, gdzie wszystko stawało się święte…

Po wiekach odpoczynku wędrująca w średniowieczu Hodegetria znowu wyrusza w drogę. Teraz o wiele większym znaczeniu, jakby chcąc zagarnąć dla Boga nie samą tylko świeckość jednego miasta, ale całego kraju i stworzyć coś więcej niż „miasto Boże” „Civitas Dei”. Ma się pojawić wśród nas „Patria Dei” – Ojczyzna Boga!

26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze trwały uroczystości, podczas których zostały wypowiedziane Śluby Narodu. Tego dnia ojcowie paulini wynoszą Cudowny Obraz na jasnogórski szczyt, by Ikona spoglądała na wołających: „Królowo Polski, przyrzekamy!”. Kiedy biskupi udzielają Polską Hodegetrią błogosławieństwa milionowej rzeszy, ludzie padają na kolana, płaczą, wołają: „Matko, przyjdź do nas!”, „Matko, bądź z nami!”.

Prymas nieobecny w tym czasie na Jasnej Górze z powodu przetrzymywania go w tym czasie w Komańczy, po uwolnieniu dowiaduje się o prośbach rozmodlonego tłumu i postanawia spełnić jego prośbę. Skoro plan Wielkiej Nowenny zakłada, że każdy Polak stanie na Jasnej Górze przed swoją Królową, co w praktyce może okazać się niemożliwe – w takim razie należy odwrócić role. Ikona opuści mury klasztorne i nawiedzi ludzi tam, gdzie podejmują oni swe codzienne obowiązki stanu. Uświęci to, co świeckie!

Nie może tego uczynić licząca sześćset lat ikona – nie zniosłaby tej wędrówki. Potrzebny jest więc drugi obraz – ten sam Wizerunek Matki Bożej naniesiony raz jeszcze takimi samymi temperowymi farbami na takie same lipowe deski. Poszukiwania kogoś kto zdołałby namalować ten nowy obraz – napisać go modlitwą, postem i wreszcie pędzlem, tak jak powstawały starodawne święte wizerunki – wieńczy pojawienie się na Jasnej Górze Leonarda Torwirta, dziekana Wydziału Sztuk Plastycznych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ten konserwator i artysta malarz, będąc przed laty na Jasnej Górze powiedział: „Jestem z pochodzenia Szwedem, to znaczy moje nazwisko jest szwedzkie. Tak myślę, że kiedyś będę musiał jakoś Matce Bożej na Jasnej Górze wynagrodzić za napaść Szwedów w 1655 r.” Teraz podejmuje się wykonania wiernej kopii polskiej Hodegetrii. Maluje od razu dwa obrazy. Pracuje nie tylko w dzień, ale także nocami, ponieważ paulini na czas malowania przynoszą mu Cudowny Obraz z kaplicy, aby powstające kopie były jak najwierniejsze. W Kaplicy Cudownego Obrazu trwa nieustanna modlitwa w dzień i w nocy, codziennie w intencji ‘rodzącego’ się obrazu odprawiana jest msza święta. Kiedy 2 maja 1957 r. artysta oddaje owoc swej pracy, wyznaje: „Niczego większego w życiu nie dokonam”. Prymas potwierdza: nowe wizerunki są niemal identyczne ze średniowieczną Ikoną Jasnogórską.

Kilka dni po zakończeniu malowania jasnogórskich kopii, Prymas Wyszyński wyrusza do Rzymu, zabierając ze sobą „nową” Matkę Bożą Jasnogórską oraz wizerunek głowy Matki Bożej. Jedna zostaje ofiarowana papieżowi Piusowi XII, druga – pobłogosławiona przez papieża – wraca do Polski, by rozpocząć niekończącą się wędrówkę. 14 maja 1957 r. „Wędrujący Obraz” zostaje pobłogosławiony przez Ojca Świętego. Ikona otrzymuje misję. Czy to przypadek, czy nie, ale jest to… właśnie wtorek.

Prymasowi Wyszyńskiemu przyświeca pewna idea: Obraz (odtąd pisany już z wielkiej litery) ma zbierać siły do czekającej go niekończącej się pracy. Dlatego Prymas zostawia go w katedrze warszawskiej, by tam Ikona odbierała hołdy wiernych. Dwa miesiące karmi się modlitwą i czcią oddawaną przez mieszkańców Warszawy. Gdy wybije godzina nawiedzenia będzie napełniona po brzegi łaską. Prymas zna teologię ikon, wie, że „ikony żyją” i „umierają”. To ostatnie ma miejsce wtedy, gdy ludzie przestają się przed nimi modlić. Ikony żywe są zdolne czynić cuda. Ikony, przed którymi ludzie modlą się dzień i noc, przed którymi codziennie klękają tysiące wiernych – i tak dzieje się przez setki lat – te wizerunki są potężne, te mają Boską moc. Taką jest właśnie Ikona Jasnogórska. Nie umiera, jest żywa, jest cudowna. I taką ma się stać nowa Ikona Jasnogórska: sycona modlitwami nabiera mocy z nieba…

W dniu 26 sierpnia 1957 roku – dokładnie rok po złożonych Ślubach Narodu Jasnogórskich – Cudowny Obraz Matki Bożej zostaje przeniesiony do bazyliki, gdzie dokonuje się symboliczny obrzęd: zetknięcie się licami Oryginału i jego wiernej Kopii. Na moment stają się one jedno, by i w nowym Wizerunku zamieszkały gromadzone w starym, przez setki lat, Boskie siły. Wyszyński wyjaśnia: „Dokonaliśmy zbliżenia Obrazów, jakby jakiegoś świętego pocałunku na znak, że Obraz Nawiedzenia będzie szedł przez polską ziemię obdarzony mocami Cudownego Obrazu, że to sama Królowa Jasnogórska, wyzbywszy się koron i brylantów, idzie ze swego tronu nawiedzać wierny lud”.

Wędrówka zaczyna się trzy dni później. Pierwsze Nawiedzenie dokonuje się w tym samym miejscu, gdzie Obraz pozostawał od 19 czerwca 1957 roku, dnia powrotu z Rzymu – to warszawska Archikatedra św. Jana. Teraz w jej mury wchodzi już „inny Wizerunek”: Ikona „po pocałunku”, ikona „identyczna z oryginałem”, taka sama do tego stopnia, że to jakby „nowy oryginał”. Później jest czas na warszawskie parafie, a od 7 września Obraz wyrusza na pierwsze nawiedzenie Polski. Do milenijnego roku 1966 przejdzie przez wszystkie co do jednej parafie w dziesięciu diecezjach. Przez kolejne lata do października 1980 r. – pozostałe. To w sumie osiem tysięcy kościołów i kaplic, ponad siedem tysięcy parafii.

Peregrynacji od początku towarzyszą trudności stwarzane przez władze. Nasilają się one w 1966 r., kiedy rozpoczynają się uroczystości tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce. Gdy Prymas decyduje, aby Ikona Nawiedzenia była obecna na uroczystościach milenijnych we wszystkich stolicach biskupich i miejscach o znaczeniu historycznym, aparat partyjny rozpoczyna „polowanie na Matkę” – jak nazwie ten czas historia. Rząd decyduje się przeprowadzić atak na dwóch polach. Z jednej strony zamierza postawić tamę samemu Nawiedzeniu, z drugiej – próbuje stworzyć własne akcje, które mają być konkurencją dla uroczystości religijnych. Organizuje „Sztafety Tysiąclecia”, którym towarzyszy tajemnicza „Księga Tysiąclecia”. Ta ostatnia zawiera tekst uroczystego apelu odczytywanego wśród wielkich świeckich zgromadzeń. Nie da się jednak zaprzeczyć faktom – do Matki Bożej ludzie garną się sami, pokonując przeszkody i ryzykując prześladowania, tymczasem spotkania z „Księgą” organizuje się odgórnie, przymuszając do uczestnictwa szkoły i zakłady pracy… Frekwencja nie jest ogromna, podobnie jak niewielki jest wymuszony przez władze entuzjazm.

Serca ludzi pozostają przy Nawiedzeniu jasnogórskim.

W drugiej połowie czerwca 1966r. komunistyczne władze zamykają Ikonę w katedrze warszawskiej. Kiedy księża pracujący w katedrze wystawiają Obraz w zakratowanym oknie zakrystii, wierni gromadzą się przed nim na ulicy, składają kwiaty, palą świece, modlą się. Przypomina się czas sprzed dziewięciu laty, kiedy w tym samym czasie i w tej samej świątyni przez dwa miesiące Ikona była sycona modlitwami Warszawiaków i oddanym przez nich hołdem. Teraz syci się ich kultem jako „Madonna Uwięziona”, a kolejne zaplanowane przez Prymasa uroczystości odbywają się bez Jej Wizerunku…

Kiedy w dniu 2 września 1966 r. ma rozpocząć się Nawiedzenie diecezji katowickiej, kapłani, łamiąc ustanowione przez rząd zakazy, wynoszą z katedry Obraz i próbują przewieźć go na Śląsk. Ikonę dzieli od Katowic zaledwie kilkanaście kilometrów, gdy samochód zostaje zatrzymany, przekierowany do Częstochowy. Wizerunek aż do 13 czerwca 1972 r. zostaje zamknięty w klasztorze paulinów, a wokół Jasnej Góry stają posterunki, kontrolujące każdy wyjeżdżający pojazd.

Wędrująca Hodegetria ponownie staje się „Madonną Uwięzioną”. Nawiedzenie jednak trwa dalej. Decyzją Prymasa odbywa się ono „przy pustych ramach”, a efekt uwięzienia Wizerunku okazuje się odwrotny od zamierzonego przez komunistów. Nieobecna Ikona przekazuje najpiękniejszą teologię: Ona jest wszędzie obecna, ale też wszędzie niewidoczna, będąc ukryta za tym, co zmysłowe i doczesne. Teraz, gdy ludzie patrzą na puste ramy, mogą doświadczyć czegoś niepowtarzalnego: zajrzeć poza doczesność. Doskonale rozumieją to proboszczowie witający „niewidziany Wizerunek”. Przygotowując dekoracje umieszczają w pustych ramach samą tylko koronę Jezusa i Maryi – niewidocznych, ale obecnych ze swoją łaską. W podwrocławskiej Czernicy ramy stają się wprost „oknem z zasłonami”, za którymi zdaje się znajdować inny świat…

Ramy wędrują po Polsce przez sześć lat – do dnia „ucieczki” Ikony z jasnogórskiego więzienia. Nieoczekiwanie dla wszystkich, bo w plany wtajemniczonych było tylko kilka osób, Ikona zostaje „wykradziona”. Dwóch księży oraz dwie siostry zakonne, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów, zabierają Obraz. Zaskoczeni zniknięciem Wizerunku paulini na polecenie kard. Wyszyńskiego – zgłaszają kradzież… na posterunku częstochowskiej policji. A Ikona Jasnogórska powraca na trasę Nawiedzenia i pozostaje już na niej do końca

Prymas Wyszyński wyznaje: „Z początku sami byliśmy pełni lęku, czy to Nawiedzenie głęboko zapadnie w duszę. Czy zrodzi łaski nadprzyrodzone. Ale (…) zrozumieliśmy od razu, że działają tu jakieś szczególne łaski Boże. Ileż to razy księża dziekani (…) wyznawali otwarcie: «Nigdy nie przypuszczaliśmy, że to Nawiedzenie wywoła tak ogromne poruszenie, tak pogłębi ducha wiary i modlitwy». Dzisiaj, gdy obliczamy te wszystkie owoce, sami jesteśmy pełni zdumienia i jak gdyby na nowo poznajemy potęgę i moc naszej Matki”.

Misja „Ikony wędrującej”, wizerunku „Ikony tworzącej sakralną przestrzeń”, „Ikony codziennych cudów” trwa do dziś. Tradycja bizantyjska zamieniła się w świętą tradycję polską. Nie wolno zapomnieć, że jest to zasługa kard. Wyszyńskiego – niezwykłego człowieka, który wszystko zawierzył Maryi.

Rozważanie poranne

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań…
Anioł Pański… Godzinki
Czytanie z Ewangelii wg św. Marka
Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego
domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać
w ukryciu. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była
opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to
poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił
z jej córki. Odrzekł jej: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze
jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom». Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci». On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.
Oto słowo Pańskie

Jezus reaguje na prośbę Matki o uratowanie życia dziecka. Mimo że
była poganką i zapewne nie znała Jezusa powróciwszy do domu znalazła
dziecko zupełnie zdrowe. Ta wzruszająca prośba matki niech będzie
wzorem i zachętą do żarliwej modlitwy w chwilach zagrożenia życia
i zdrowia.

Litania do Matki Bożej Bolesnej
Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo,
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Matko, męki krzyżowe Twego Syna cierpiąca,
Matko Bolesna,
Matko płacząca,
Matko żałosna,
Matko opuszczona,
Matko stroskana,
Matko, mieczem przeszyta,
Matko w smutku pogrążona,
Matko trwogą przerażona,
Matko sercem do krzyża przybita,
Matko najsmutniejsza,
Krynico łez obfi tych,
Opoko stałości,
Nadziejo opuszczonych,
Tarczo uciśnionych,
Wspomożenie wiernych,
Lekarko chorych,
Umocnienie słabych,
Ucieczko umierających,
Korono Męczenników,
Światło Wyznawców,
Perło panieńska,
Radości Świętych Pańskich,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Módlmy się: Boże, Ty sprawiłeś,że obok Twojego Syna, wywyższonego
na krzyżu, stała współcierpiąca Matka, daj, aby Twój Kościół uczestniczył
razem z Maryją w męce Chrystusa I zasłużył na udział w Jego zmartwychwstaniu.
Który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego,
Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Msza święta – grupa 1
formularz mszalny – XIX niedziela zwykła
czytania mszalne – z XIX niedzieli zwykłej
Konferencja
Nawiedzenie Maryi (odtwarzanie)

Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
Widzę się tak słaba, że gdyby nie Komunia święta, upadałabym ustawicznie; jedno mnie tylko trzyma, to jest Komunia święta, z niej czerpię
siłę, w niej moja moc. Lękam się życia, [jeśli] w którym dniu nie
mam Komunii świętej. Sama siebie się lękam. Jezus utajony w Hostii
jest mi wszystkim. Z tabernakulum czerpię siłę, moc, odwagę, światło;
tu w chwilach udręki szukam ukojenia. Nie umiałabym oddać chwały
Bogu, gdybym nie miała w sercu Eucharystii.

Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne 7 IV 1955, czwartek
Wielki Czwartek – dzień Ostatniej Wieczerzy, dzień ustanowienia Eucharystii, pierwszej Mszy świętej, pierwszej Komunii świętej i pierwszych święceń kapłańskich – najbardziej kapłański dzień, całą duszę
kapłańską bierze w swoje ramiona i upomina się o czyny, do których jestem
powołany. Chrystus chciał być dziś z uczniami swoimi: pożądaniem wielkim pożądał tej Paschy. Z tego pożądania Chrystusowego tak wiele pozostało w każdej duszy, która swoje kapłaństwo bierze z Chrystusa. Jak wielką męką dla biskupa jest być z dala od swoich kapłanów, od swej katedry i diecezji. Żaden z tych dni niewoli nie udręczy tak, jak ten dzień.
Jak wielkiego wysiłku pokory i uległości potrzeba, by przeżyć ten dzień
w duchu, jakiego Ojciec ode mnie ma prawo oczekiwać. Jak bardzo niegodny się czuję tej łaski ołtarza, do którego tak śmiało przystępowałem…
Dziś to czuję.
9. IV 1955, Wielka Sobota
W Wielkim Tygodniu ukończyliśmy trzydniowe rekolekcje, które pozwoliły
nam spędzić cały czas w kaplicy naszego więzienia. Musiałem
przemawiać jednocześnie do siebie, do siostry i do księdza. Audytorium
„dobrane”, lecz bardzo zróżnicowane. Trzeba tak ustawiać tematy, by
uniknąć wrażenia mówienia ad personom, chociaż rekolekcje pozbawione
osobistego kontaktu nie mają większego znaczenia. Moi słuchacze
byli bardzo cierpliwi i wyrozumiali. Wielkie dni Tygodnia spędziliśmy
w kaplicy, starając się o to, by możliwie zbliżyć się do przeżyć Kościoła
świętego. W Wielki Czwartek była uroczysta Msza święta z Komunią
świętą „Ludu”; każdego dnia śpiewamy Ciemną Jutrznię. W Wielki
Piątek, prócz Ciemnej Jutrzni, odprawiliśmy „naszą” Drogę Krzyżową,
która była daleka od wszelkich bólów i narzekań, natomiast pełna była
wspólnoty z Chrystusem w Jego drodze. To była droga Chrystusa, a nie
nasza. W Wielką Sobotę pozwoliłem sobie na Mszę świętą w nadziei, że
Kościół by na to pozwolił, w tak wyjątkowych warunkach, w jakich się
znajdujemy.

Różaniec
Tajemnice chwalebne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

ODDANIE WOLNOŚCI

Milenijny Akt oddania za wolność Kościoła 

Konferencja
Rozważanie poranne
Przed wejściem na Święty Krzyż
Droga Krzyżowa
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

ODDANIE WOLNOŚCI

Milenijny Akt oddania za wolność Kościoła 

Wolność to najcenniejszy dar, jakim zostaliśmy obdarzeni przez Boga.

Dar, który kosztuje najwięcej – nas i … Boga. Bóg ryzykuje utratę człowieka, któremu bardzo łatwo utracić zdolność dobrego korzystania z wolności, poprzez złe wybory. I to właśnie odczytał niezwykle przenikliwie Ksiądz Prymas Wyszyński. Na początku osobiście, potem także podejmując ryzyko zaproponowania Kościołowi i narodowi – oddania wolności Bogu przez Maryję. Jan Paweł II nazywał później ten maryjny program Prymasa – bohaterskim. Bo istotnie, wielkiej odwagi wymagało zbudować cały program przyszłych losów Kościoła i Ojczyzny na haśle „niewola”. Chociaż wiedział, że jest to ryzykowna decyzja, był przekonany, że nie ma innej bezpiecznej drogi – bo jest to droga naśladowania Maryi. Sam tego doświadczył. Jego oddanie się w niewolę w więzieniu – przyniosło wolność. Wiedział jednak doskonale co znaczy zaproponowanie tej drogi swoim rodakom. Niewola, to słowo, które nas Polaków bardzo boli – i to od wielu pokoleń, dla których najcenniejsza była zawsze wolność. Nasi przodkowie za nią umierali, a teraz – mielibyśmy się jej dobrowolnie wyrzec? Prymas Wyszyński właśnie tego zażądał – oddania się w niewole. To mogło szokować. I miało. Potrząsnąć nami i pomóc zrozumieć, że Matce Najświętszej trzeba oddać nie to, co nic nas nie kosztuje, ale to, co jest dla nas najcenniejsze – właśnie wolność. A skąd brało się to przekonanie Prymasa Tysiąclecia, że istnieje coś cenniejszego niż własne życie, czemu warto poświęcić nawet swój naród?

On sam na początku swojego aresztowania, w Stoczku Warmińskim oddał własne życie Bogu przez ręce Maryi. Oddał się Jej w niewolę. W dokonanym 8 grudnia 1953 roku Akcie osobistego zawierzenia, wyraził pragnienie stania się sługą Matki Najświętszej, a przez to wejścia w krąg Jej współdziałania z Bogiem, zaangażowania się przez Nią w to, co najważniejsze – w sprawę zbawienia ludzkości. Tak by to Ona, która – jak naucza Kościół – jest „początkiem nowego świata”, rozszerzała w świecie Boży krąg łaski, rajski krąg zbawienia. A przez to, by znalazło się w nim jak najwięcej ludzi.

Czas Wielkiej Nowenny pomiędzy 1957-1966 rokiem, pozwolił Prymasowi dostrzec we wskazanej przez Pana drodze jej sens i znaczenie. Było to dojrzewające przekonanie że „nowy, lepszy świat” powstanie tam, gdzie ludzie zapatrzą się w piękno Maryi i pozwolą Jej zwyciężyć w swoim życiu. Kluczowym było tu słowo „pozwolić”. Prymas chciał, by naród polski wszedł w drugie tysiąclecie swego istnienia w radykalnie nowy sposób: Polacy mają oddać się Matce Bożej do pełnej dyspozycji i stać się Jej narzędziem w realizowaniu planów nieba przygotowanych na współczesne czasy.

Mimo niezrozumienia tej duszpasterskiej wizji – także w samym Kościele – Prymas był jest pewien, że uroczyste ślubowanie, które zapoczątkuje epokę maryjnej niewoli narodu, zmieni świat. Ranga tego wydarzenia była dla niego tak wielka, że chciał, by „Akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego” został odmówiony w samym centrum obchodów Millenium Chrztu Polski na Jasnej Górze 3 maja 1966 roku. I to w obecności głowy Kościoła – papieża. Prymas Wyszyński pragnął, aby przy najwyższym Pasterzu Kościoła złożone zostało wielkie polskie wotum – zobowiązanie ochrzczonego narodu do ratowania Kościoła, nie tylko we własnej Ojczyźnie, ale na całym świecie.

Kiedy władze komunistyczne odmówiły Ojcu Świętemu Pawłowi VI zezwolenia na przyjazd, Prymas postanowił, że powstaną dwa oryginały tego aktu: jeden włożony do specjalnej tuby został umieszczony przy cudownym Obrazie, zaś drugi ofiarowany Ojcu Świętemu. Paweł VI umieścił go potem w bazylice watykańskiej – w samym sercu Kościoła. Uczynił to, przekonany, że ten akt nie jest tylko „polski”, że wiąże się z całym Kościołem powszechnym i jest dla niego ważny!

W Akcie Milenijnym znajdujemy szczególny akcent, wymownie odsłaniający na jakiej drodze stawia Prymas swój naród. Akt oddania się w niewolę za wolność Kościoła w Polsce i na świecie oznacza, że mówimy Bogu: Zrób z nami, co tylko chcesz, byleby ocalić Kościół. Cokolwiek zażądasz, czy to będzie cierpienie, prześladowanie, więzienie, śmierć, klęska – jeżeli Maryja chce się posłużyć takimi narzędziami, mówimy: „Oto jesteśmy”. Kardynał Wyszyński wprowadza naród na drogę bezwarunkowego oddania się Bogu – aż po złożenie każdego z nas i całego narodu – jako żertwy ofiarnej za ocalenie Kościoła w świecie. Ma to być zgoda na wszystko. Dla Kościoła – który dla Prymasa jest czymś najważniejszym, ważniejszym nawet niż umiłowana ojczyzna… Czyżby w duchu proroczym ten wielki Pasterz Kościoła przeczuwał, że nadchodzą czasy, w których Kościół, atakowany od wewnątrz i od zewnątrz, pogrąży się w kryzysie, jakiego nie znały ostatnie wieki? Czy już w latach 60-tych poprzedniego stulecia Prymas znalazł sposób na jego duchowe odrodzenie? A wiązał je właśnie z oddaniem najwyższej próby, zdającym się niemal „szaleństwem”, które usprawiedliwione może być jedynie przez wiarę i ma sens tylko w wierze.

Na tej drodze ‘szaleństwa wiary’ Prymas był pierwszy. Podczas swojego uwięzienia wołał do Matki Najświętszej: „Jeśli Ci to potrzebne, zabij mnie, byleby tylko Kościół w Polsce i naród był wolny, żył i pracował dla Twojej chwały”. Podobnie wysoko ustawioną poprzeczkę wskazywał swojemu narodowi. Wierzył, że za ocalenie Kościoła Polacy będą gotowi zapłacić każdą cenę. Kościół w Polsce, wtedy w roku 1966, podobnie jaki dziś, zagrożony był zniszczeniem, atakowany i prześladowany, a Prymas na to odpowiadał, że przez całkowite oddanie się Maryi do Jej dyspozycji – ubezpieczymy „Kościół święty na drugie Tysiąclecie”. A nawet więcej – że „nienaruszony skarb wiary” przekażemy następnym pokoleniom, i w ten sposób, mocami Maryi, ocalimy wolność Kościoła w Polsce i w świecie. I że zadanie to należy do każdego nas. Jak mówił Prymas ‘uczynimy to: ja, ty, nasz naród… ‘

Intuicja wiary Prymasa upewniała go, że droga ‘zwycięstwa przez Maryję’ objawi się najpierw w naszej Ojczyźnie, by kiedyś stać się drogą Kościoła w świecie. Ten oryginalny maryjny program podjęty w Polsce, miał stać się manifestem Kościoła Powszechnego. To nieomal jak „iskra”, która może sprawić, że cały Kościół ‘zapłonie’. Na pytanie: czym miałby zapłonąć? – Prymasowska odpowiedź brzmi: niewolnictwem Maryi, które zmieni świat.

W każdym dziele ktoś musi być pierwszy, ktoś musi zacząć. Prymas Wyszyński sprawia, że w tym dziele maryjnym pierwsza jest to Polska. Od 1966 r. słowa „jesteśmy niewolnikami Maryi” odnoszą się do całego narodu, który jako jedyny na świecie stał się „narodem Totus Tuus”, oddanym całkowicie do dyspozycji Matki Bożej, nie tylko przez poszczególne jednostki, ale przez wspólnotę narodową. Prymas wiedział, że jest to wielkie zobowiązanie, ale i zapowiedź wielkich łask. Aż po otrzymanie – jak uczył św. Ludwik Maria Grignion de Monfort – tego wszystkiego, co jest w Maryi, bo Ona, na mocy tego aktu – staje się dla narodu polskiego „Tota Tua” – „cała Twoja, Polsko!”.

Propagowana przez Prymasa Tysiąclecia narodowa droga maryjna, od samego początku była mocno krytykowana i kontestowana przez wielu ludzi, także w Kościele. Kardynał Wyszyński przedstawiony był, jako człowiek zacofany, próbujący cofnąć Kościół w Polsce o kilka wieków, zaś o samej idei „niewolnictwa” mówiono, jako o czymś przestarzałym i obcym duchowości Polaków. W tym zmaganiu z niezrozumieniem także w wymiarze teologicznym, przy Prymasie Wyszyńskim stanął Abp Karol Wojtyła, który wyraziście potwierdził tę formę pobożności, pisząc komentarz do Millenijnego Aktu Oddania. Czytamy w nim m.in.: „Znaczenie słowa „niewola” tak dotkliwe dla nas, Polaków, kryje w sobie podobny paradoks, jak słowa Ewangelii o własnym życiu, które trzeba stracić, ażeby je zyskać (por. Mt 10,39). Miłość stanowi spełnienie wolności, a równocześnie do jej istoty należy przynależeć – czyli nie być wolnym, albo raczej być wolnym w sposób dojrzały! Jednakże tego „nie-bycia-wolnym” w miłości nigdy nie odczuwa się jako niewoli, nie odczuwa jako niewoli matka, że jest uwiązana przy chorym dziecku, lecz jako afirmację swojej wolności, jako jej spełnienie. Wtedy jest najbardziej wolna! Oddanie w niewolę wskazuje więc na „szczególną zależność”, na świętą zależność i na „bezwzględną ufność”. Bez tej zależności świętej, bez tej ufności heroicznej, życie ludzkie jest nijakie! Tak więc słowo „niewola”, które nas zawsze boli, w tym jednym miejscu nas nie boli. W tym jednym odniesieniu napełnia nas ufnością, radością posiadania wolności! Tutaj zawsze byliśmy wolni”.

Po uroczystościach milenijnych, późniejszy papież Jan Paweł II, mówił też: „Tu i teraz… pragniemy Ci Matko Chrystusowa oddać całą naszą przyszłość. Czynimy to bardzo skrupulatnie i bardzo gruntownie (…) bo chcemy stworzyć mocny fundament dla przyszłości naszego narodu (…). Ten mocny fundament znajdujemy w doskonałym nabożeństwie do Ciebie, Matki Chrystusowej, Bogarodzicy.(…) Jesteś fundamentem, na którym budujemy i zawierzamy naszą przyszłość… Zawierzamy Ci tych, którzy po nas przyjdą, ażeby mieli jednego z nami ducha, ażeby tego ducha nikt i nic nie zgasiło. (…) W Twoich rękach cała nasza przeszłość i w Twoich rękach cała nasza przyszłość. Amen.”

Powtórzmy – „Mocny fundament dla przyszłości naszego narodu” znajdujemy „w doskonałym nabożeństwie” do Matki Bożej – narodowym niewolnictwo maryjnym… To mocne wskazanie Prymasa Wyszyńskiego, jak echem niesie się w przyszłość i w naszych czasach odbija się przypomnieniem: „Wszak wszystko w Polsce oddaliśmy w Jej dłonie. Idzie teraz o to, aby jak najwięcej ludzi włączyło się świadomie w ten promienny nurt oddania wszystkiego w Polsce w dłonie Maryi.” Prymas doskonale zdawał sobie sprawę jak długa i trudna droga ściele się, że przed Kościołem w Polsce, że idea narodowego niewolnictwa – tej gotowej na wszystko służby Maryi – bardziej przypomina zasiane ziarno, niż dojrzały owoc. Wiedział też jednak i to, że najlepszym czasem na siew tej idei, która jest w stanie zmienić świat – przez Polskę – był Jubileusz Millenium Chrztu. Wydarzenie, z którego niezmiennie bije światło, mające moc rozpraszania wszelkiej ciemności. W doświadczeniu każdego ochrzczonego. Człowieka i narodu. W czasie mniej lub bardziej świadomego odrzucenia idei świętego niewolnictwa, w imię pragnienie ‘odzyskiwania wolności’ po swojemu, przez samowolne decydowanie o swoim losie – zdumiewa fakt, że jego idea jest dziś wśród Polaków tak żywa – nawet wśród tych, którzy nie znają „milenijnego znaku”. Dziś, kiedy Kościół bardzo potrzebuje ludzi, którzy oddadzą się jako żertwa ofiarna za jego wolność i uzdrowienie, w naszym narodzie tysiące głosów powtarza słowa kard. Wyszyńskiego: „Jestem gotowy na wszystko”. Realizując przez to jego maryjny Akt oddania za wolność Kościoła. 

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć
Przykazań… Anioł Pański… Godzinki

Odczytanie Ewangelii wg św. Marka

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bo
wiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się
w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli
Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się
Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła.
Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią
stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej:
«Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej
dolegliwości!».
Oto słowo Pańskie
Na pielgrzymim szlaku słuchamy o kobiecie, która doświadczyła uzdrowienia ze swoich dolegliwości. Przez wiele lat bezskutecznie szukała
pomocy. Wystarczyło dyskretne dotknięcie szaty Jezusowej aby ustało
schorzenie. Uczyniła to z głęboka wiarą. Gdy człowiek całkowicie zaufa
Chrystusowi ma zapewnioną pomoc. Gdyby nawet choroba nie ustąpiła,
to pozostanie głęboka ufność w miłosierną pomoc Chrystusa w znoszeniu dolegliwości. Niech każdy opis ewangelicznego uzdrowienia umacnia naszą wiarę.
Litania o Krzyżu Świętym

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison
O błogosławiony Krzyżu święty,
– broń nas (powtarzają wszyscy)
O Krzyżu święty, drzewo życia,
O Krzyżu święty, zbawienie nasze,
Krzyżu święty, źródło pragnących,
Źródło wszelkiego błogosławieństwa,
Pożądanie świętych,
Radości Apostołów,
Chwało męczenników,
Wesele wyznawców,
Tarczo dziewic,
Zadatku szczęśliwości wiecznej,
Ozdobo całego chrześcijaństwa,
Pociecho cierpiącego Kościoła,
Zbrojo pielgrzymującego Kościoła,
Chwało niebieskiego Kościoła,
Obrono i opieko chrześcijan,
Od patriarchów i proroków przewidziany znaku zbawienia świata,
Postrachu złych duchów,
Pociecho wszystkich strapionych,
Mądrości wiernych,
Nadziejo grzeszników,
Porcie tonących,
Światło sprawiedliwych,
Pokrzepienie ubogich,
Zmartwychwstanie umarłych,
Przewodniku do nieba,
Zadatku wiecznej szczęśliwości,
Krzyżu święty, któryś był godny nosić Zbawiciela świata,
Krzyżu święty na którym śmierć została pokonana,
Przez pięć ran Twoich przenajświętszych
– wysłuchaj nas Jezu (powtarzają wszyscy)
Przez przenajdroższą krew Twoją,
Abyśmy Krzyża świętego owoce zawsze w sobie czuć mogli,
Abyśmy zawsze byli prawdziwymi miłośnikami Krzyża świętego,
Abyśmy w niczym chwały nie szukali, tylko w świętym Krzyżu Twoim,
Abyśmy się w cierpliwości coraz bardziej za łaską Twoją utwierdzali,
Abyśmy mocą Twego Krzyża od wszelkich niebezpieczeństw ciała i duszy
uwolnieni byli,
Módlmy się: Wejrzyj, prosimy Cię Panie na lud Twój za który Pan nasz
Jezus Chrystus nie wzbraniał się oddać w ręce grzeszników i ponieść
śmierć krzyżową. Amen.

Droga Krzyżowa
Pieśń: „Golgoto”
Podążając do Sanktuarium Św. Krzyża wspominamy ostatnią drogę, którą przeszedł Pan Jezus z krzyżem na ramionach.
Stacja I – Lekcja pokory
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Było to przed świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował… wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się opasał… i zaczął umywać uczniom nogi i wycierać
prześcieradłem”. J 13,1-5
Obmywanie nóg apostołom, to nie zabieg hogieniczny, ale wymowny znak, który ukazuje wielką godność człowieka. Jedenastu uczniów w wieczerniku reprezentowało rodzaj ludzki, nas wszystkich – ciebie i mnie. Jeżeli Stwórca tak szanuje swoje stworzenie, to znaczy, że kocha go bezgranicznie i pragnie jego szczęścia. Jak apostołowie nie rozumieli do końca znaczenia umywania stóp, tak i my nie zawsze doceniamy i uświadamiamy sobie najczulszej miłości Ojca Niebieskiego.
Duchu Święty pomóż nam zrozumieć w pełni jak wielka jest miłość
Boga Ojca do człowieka.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja II – Zapowiedź zdrady
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: jeden z w
as mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni o kim
mówi…
Jezus odparł: to ten dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu.
Umoczywszy więc kawałek chleba podał Judaszowi… A on po spożyciu
kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.” J 13, 21-23, 30
Jezus dzieląc się chlebem z Judaszem daje ostatnie ostrzeżenie
wiarołomnemu uczniowi. Z dobtrocią i troską pragnie powstrzymać go p
rzed
haniebną zdradą. Harde serce Judasza nie reaguje na słowa Mistr
za. Po-
zwala, aby szatan wszedł do jego serca. Opis zdrady ewangelista
zakoń-
czył dramatycznym stwierdzeniem: „a była noc”. Wyjątkowo tragic
zna
noc w sercu Judasza. Jakże wielkiej czujności potrzeba w naszym
życiu,
by mrok grzechu nie zawładnął naszym sercem.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja III – Zmaganie z lękiem w Ogrójcu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Jezus udał się według zwyczaju na Górę Oliwną… Upadł na kola
na i modlił się tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz zabierz ode mnie
ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. Wtedy
ukazał Mu się anioł z nieba i umocnił Go (Łk 22, 39-42).
Jezus przeżywał trudne chwile w obliczu zbliżającej się śmierci przez ukrzyżowanie. Gorąco prosił Ojca o oddalenie kielicha goryczy,
jednocześnie zdając się całkowicie na Jego wolę. Wtedy zjawił się anioł
i umocnił Go. W naszych modlitwach nieustannie pojawiają się prośby,
często dramatyczne. Modlitwa Jezusa w Ogrójcu pomaga zrozumieć,
że Ojciec Niebieski wie co dla nas najlepsze. Trzeba z zaufaniem powtarzać
– niech się stanie Twoja wola Panie.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja IV – Haniebny pocałunek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Oto nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z
mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki
znak: ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie. Zaraz też przystąpił
do Jezusa mówiąc: witaj Rabbi i pocałował Go a Jezus rzekł do niego:
przyjacielu po coś przyszedł” (Mt 26, 47-50).
Pocałunek składany na twarzy lub dłoniach jest gestem bez słów. Jest wyrazem wdzięczności, szacunku i miłości. W godzinie pojmania Jezusa tym gestem wiarołomny uczeń usiłował ukryć przerażające wnętrze, duchową pustkę. Przed ludźmi można osłonić ruinę duchową, ale nigdy przed Bogiem. Ilekroć przychodzi pokusa polepszenia wewnętrznego
wizerunku w oczach ludzi prośmy Pana, aby upomniał nas jak w Ogrójcu:
„przyjacielu po coś przyszedł”. Boże chroń nas przed dwulicowością.
Stacja V – Zaparcie się Piotra
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Podeszła do Piotra jedna służąca I rzekła: i ty byłeś z Galilejczykiem
Jezuserm, lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: nie wiem
co mówisz… Potem począł się zaklinać i przysięgać: nie znam tego Człowieka i w tej chwili kogut zapiał” (Mt 26, 69-74).
Przerażony Piotr posługuje się kłamstwem. Trzykrotnie i stanowczo zapewnia swoich rozmówców, że nie zna Jezusa z Nazaretu. Strach sparaliżował jego myślenie mimo, że kilka godzin wcześniej w obronie
swego Mistrza sięgnął po miecz, kalecząc jednego ze służby świątynnej. Tę
lekcję o zgubnych skutkach lęku trzeba dobrze zapamiętać i z pomocą
Ducha Świętego bronić się przed strachem, który zakłóca normalne myślenie i paraliżuje właściwe działanie.
Duchu Święty strzeż nas przed lękiem i jego zgubnymi skutkami.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja VI – Jezus przed sądem Piłata
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Piłat widząc, że nic nie osiąga a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu mówiąc: nie jestem winny krwi Tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: krew Jego na nas i
na dzieci nasze” (Mt 27, 24-26).
Niewinny Jezus, jako oskarżony staje przed namiestnikiem rzymskim.
Dla Piłata sprawujacego urząd prokuratorski wg prawa rzymskiego, wszelkie pomówienia i oskarżenia przeciw Jezusowi były niezrozmiałe i bezpodstawne. Próby mediacji z oskarżycielami i podburzonym tłumem nie pozwalały na wydanie sprawiedliwego wyroku. Obawiając się straty swego stanowiska wydaje wyrok śmierci. Spektakularne obmycie rąk miało być znakiem dystansu wobec wszystkich oskarżeń.
Strzeżmy się przed osądzaniem bliźnich. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja VII Z krzyżem na barkach
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego cała kohortę. Rozebrali Go z szat I narzucili na Nie go płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę… A gdy Go wyszydzili zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie” (Mt 27, 27-31).
Jezus wnosi Swój krzyż na Górę Kalwarię nie tylko jako narzędzie egzekucji skazanego na śmierć. W skrzyżowanych belkach wpisane zostało przesłanie krzyża, wskazującego dwa kierunki – pionowy to droga do Boga Ojca a poziomy to łączność z bliźnimi. Krzyż to także pomost łączący ziemię z niebem, po którym dzieci Boże wstępują do domu Ojca Niebieskiego. Krzyż to także cena ludzkiej godności. Jak cenny w oczach Boga jest każdy człowiek, dla którego Syn Boży poświęca swoje życie.
Pamiętaj, ceń i broń własnej godności i godności bliźniego
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja VIII – Pomocnik Jezusa na Drodze Krzyżowej
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Wyprowadzili Jezusa aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego
Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola
właśnie przechodził, żeby nióśł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki” Mk 15, 21-22
Przypadkowo zatrzymany człowiek i przymuszony do niesienia krzyża
nie był świadom w jakim uczestniczy dziele. Przyjmując na swoje barki
drzewo krzyża miał udział w zbawieniu ludzkości. Jego imię jest wspominane w każdej drodze krzyżowej przez wieki. Ten czyn jest zachętą do okazywania pomocy potrzebującym: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili”
Nie odwracajmy się od potrzebujących wsparcia, bo Chrystus w nich zbliża się do nas.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja IX – Ukrzyżowanie Jezusa
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Przyprowadzili Jezusa na miejsce Golgoty, to znaczy miejsce czaszki.
Tam dali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali… Tak wypełnioło się słowo Pisma: w poczet złoczyńców został zaliczony” (Mk 15, 22-28).
Po różnych sposobach znieważania Jezusa, od zatrzymania w Ogrójcu,
aż do wejścia na Kalwarię oprawcy przystąpili do wykonania wyroku
śmierci. Najpierw podano napój znieczulający, by po części uśmierzyć ból, bynajmniej nie po to, by ulżyć Jezusowi lecz obezwładnić i ułatwić
ukrzyżowanie. Brak słów, aby opisać ból zranionego ciała. Jedna i najważniejsza refleksja rodząca się na widok ukrzyżowanego to uświadomienie, jak wiele uczynił Jezus dla zmazania kary za wszelkie grzechy nasze.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja X – Pierwszy u bram Królestwa Niebieskiego
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Jeden ze złoczyńców, których powieszono obok Jezusa urągał Mu:
czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc
go rzekł: ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz. My
przecież sprawiedliwie, odbieramy słuszna karę za nasze uczynki, ale On
nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij o mnie, gdy przy idziesz do
swego królestwa. Jesus mu odpowiedział: zaprawdę, powiadam ci, dziś
ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 39-42)
Zbawcza śmierć Zbawiciela otworzyła bramy Królestwa Niebieskiego
a pierwszym, który przekroczył jego progi był łotr skazany na śmierć za
popełnione zbrodnie. On usłyszał – dziś ze mną będziesz w raju. Trzeba
być ostrożnym w interpretacji tego fragmentu Ewangelii licząc na to, że
wystarczy w ostatniej chwili życia pojednać się z Bogiem, aby wejść do Królestwa Niebieskiego. Zuchwałość ludzka w lekceważeniu Bożego prawa może doprowadzić do bolesnego stwierdzenia – już za późno.
Módlmy się z Kościołem, który od wieków woła „od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja XI – Samotny w godzinie śmierci
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej.
Około godziny dziewiatej Jezus zawołał donośnym głosem: Boże mój,
Boże mój czemuś mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam
mówili: On Eliasza woła… Inni mówili: poczekaj zobaczymy czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.” Mt 27, 45-50
W ciągu trzech lat za Jezusem podążały tłumy ludzi. Uważnie słuchali
Jego nauk i z podziwem oglądali cudowne działania. Jezus chciał być dostępny dla wszystkich, którzy szukali prawdy i pomocy w trudnościach.
Przemierzał Ziemię Świętą z przyjaznym zaproszeniem: „przyjdźcie
do mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście a ja was pokrzepię. ” Gdy
przyszła godzina przejścia z tego świata do Ojca Niebieskiego pozostało
z Mistrzem niewielkie grono słuchaczy.
Módlmy się o wierne trwanie przy Jezusie w różnych sytuacjach naszego
życia.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja XII Testament z krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Obok krzyża Jezusowego stały Matka Jego i siostra matki Jego Maria
żona Kleofasa i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował rzekł do Matki: Niewiasto oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia” oto Matka twoja” (J 19, 25 -27).
Zanim Jezus wypowiedział ostatnie słowo: „wykonało się” powierzył swoją Matkę umiłowanemu uczniowi Janowi. Od tej pory stał się przybranym synem Maryi a Kościół rodzący się po zesłaniu Ducha Świętego odczytał te słowa, że Maryja jest jego Matką. Uciekajmy się pod Jej czułą opiekę nie tylko w chwilach zagrożenia, ale w każdej sytuacji. Niech w codziennych modlitwach nie zabraknie miejsca dla Matki Jezusa i naszej Matki.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja XIII Powrót do Ojca
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło pismo rzekł „pragnę”. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: wykonało się. I skłoniwszy głowę oddał ducha” (J 19, 28-30).
Jezus, Syn Boży stając się człowiekiem postanowił przyjąć karę za wszystkie grzechy ludzkości i zadośćuczynić Ojcu Niebieskiemu za nieprawość raniącą Jego ojcowskie serce. Dzięki zbawczej męce Jezusa przekazał swojemu Kościołowi władzę odpuszczania grzechów. Z te go daru miłosierdzia możemy korzystać zawsze i wszędzie.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Stacja XIV Przygotowanie miejsca w Królestwie Niebieskim
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste…
„Niech się nie trwoży serce wasze: wierzycie w Boga? I we mnie
wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście
i wy byli tam, gdzie ja jestem” (J 14, 1-5).
W mowie pożegnalnej, w czasie ostatniej wieczerzy, Jezus zapewnił apostołów a przez nich swoich wyznawców, że w domu Ojca Niebieskie
go jest mieszkań wiele. Od chwili chrztu świętego oczekuje na nas
miejsce w Królestwie Niebieskim. Czy wszyscy zajmą to miejsce pozostaje
tajemnicą? Bądźmy podobni do roztropnych panien z przypowieści ewangelicznej, które zbudziwszy się ze snu wyszły z pochodniami na
spotkanie z Oblubieńcem Jezusem Chrystusem.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty któraś współcierpiała…
Msza święta – grupa 19
formularz mszalny – święto Podwyższenia Krzyża Św.
czytania mszalne – ze święta Podwyższenia Krzyża Św.
homilia – bp Adam Bab
Konferencja
Milenijny Akt Oddania za wolność Kościoła (odtwarzanie)
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
O Boże mój, rozumiem to dobrze, że żądasz ode mnie tego dziecięctwa
duchowego, bo wciąż przez zastępców swoich żądasz tego ode mnie.
Cierpienia i przeciwności w początkach życia zakonnego przerażały
mnie i odbierały mi odwagę. Toteż modliłam się nieustannie, aby mnie
Jezus wzmocnił i dał mi moc Ducha swojego Świętego, żebym mogła spełnić we wszystkim Jego świętą wolę, bo od początku znałam i znam słabość swoją. Wiem dobrze, czym jestem sama z siebie, dlatego Jezus odsłonił oczom duszy mojej całą przepaść nędzy, jaką jestem, a przez to rozumiem dobrze, że cokolwiek w duszy mojej jest dobrego, jest to tylko łaska Jego święta. To poznanie nędzy mojej daje mi zarazem poznać przepaść miłosierdzia Twojego. W życiu swoim wewnętrznym patrzę jednym okiem w przepaść swej nędzy i nikczemności, jaką jestem, a drugim okiem patrzę w przepaść miłosierdzia Twego, Boże.
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne, 10 X 1954, niedziela
Sposób przewiezienia nas ze Stoczka do Prudnika zasługuje na uwagę
– jako „kawałek” policyjny, w który włożono wiele energii i ostrożności. Na kilka dni przed wyjazdem widzieliśmy jakiś samolot, upatrujący miejsce do lądowania; trwało to krótko, poczem zniknął nam z oczu za drzewami. W dniu wyjazdu najpierw wywieziono księdza i siostrę. Ja miałem jechać drugim samochodem. Wyszedłem na ogród, gdzie stał wóz ze znanym mi już szoferem. Szyby były zamazane brudną ścierką. Musiałem jeszcze wrócić na ganek. Wtedy zamknięto bramę wewnętrzną i pozwolono mi wsiadać. Przy bramie stał jeden z młodzieńców; kierownik i zastępca byli zajęci moją osobą. Komendanta nigdzie w tych dniach nie widzieliśmy. Wydało nam się, że czynnikiem dyspozycji jest zastępca, chociaż kierownik zajmował się bardzo gorliwie przygotowaniem podróży…Start odbył się doskonale. Wewnątrz kabiny był kierownik i zastępca. Załogi niemal nie widzieliśmy. Dalszy bieg podróży – nie-ciekawy. Na lotnisku pod Nysą lądowanie i podobne zjawisko – wokół żadnego ducha. Nie wolno było wysiadać z maszyny, gdyż trzeba było poczekać „pół godziny”, aż samochód odwiezie rzeczy i powróci. W rzeczywistości czekaliśmy kilka godzin, aż się ściemniło.
Różaniec
Tajemnice radosne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

ODRODZENIE MORALNE

Wielka Nowenna ochrzczonego Narodu

Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewskio

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

ODRODZENIE MORALNE

Wielka Nowenna ochrzczonego Narodu

Trzy lata więzienia nie zniszczyły Prymasa Wyszyńskiego. Wyszedł nie z niego pełen wiary i ufności – wierzy On w niemożliwe! Najpierw pisze Śluby Jasnogórskie inne niż wszystkie wcześniejsze: nie tyle jest w nich mowa o tym, co Bóg ma dać nam, ile o tym, co my – Polacy damy Bogu, przez ręce Maryi. Akcentuje to, co leży po naszej stronie. Ta odwrócona perspektywa czy też zachwiana równowaga zobowiązań wiązanych ze składanymi ślubami, wskazuje na Prymasowską radykalność. Wyszyński pisze tekst, który na Jasnej Górze powtarza milion ludzi, a niebawem powtórzy cały katolicki naród zebrany w parafialnych świątyniach. Ludzie wołają: „Przyrzekamy!” i zobowiązują się do przeprowadzenia w Polsce „duchowej rewolucji” – i to w czasach, kiedy trwa inny przewrót, a komunizm przestaje być zjawiskiem przejściowym, zamieniając się w „stałe” działanie, z którym przyjdzie się mierzyć następnym pokoleniom. Wbrew tym faktom ówczesny Prymas jest pewien, że Polacy mogą – nawet w środowisku komunizmu – zamienić swoje domy i swą ojczyznę w krainę Bożego prawa.

Prymas rzeczywiście w to wierzy. Wie, że Bóg jest większy od największych ideologii. Wierzy w Boga „bliskiego”, w Boga „nieobojętnego”, czego gwarantem jest dla niego Matka Boża z Jasnej Góry. Dlatego wiąże swój program ratowania Ojczyzny i rodaków z Maryją. Jej „Magnificat” uważa za manifest społeczny – widzi w nim program, który wyznacza przyszłość. Jest przekonany, że Polacy za tym pójdą, są przecież głęboko przywiązani do Matki Najświętszej, szczególnie tej Jasnogórskiej. Ksiądz Prymas wierzy, że cześć Jej oddawana może w prosty sposób przekładać się na naśladowanie Maryi i upodobnienie się do Niej w codziennym życiu. To ostatnie oznacza „chrześcijańską rewolucję”, która zatrzyma komunistyczny program ateizacji społeczeństwa.

Jako profesor nauki społecznej i jako duszpasterz zna mechanizmy, które poruszają świat, wie, że można „przestroić” człowieka, tak by odbierał inne przekazy i według nich budował swoje życie. Wie, że nie można dopuścić do przejęcia władzy nad duszą rodaków przez ateistyczne idee, które nie tylko chcą stworzyć nowe, ateistyczne społeczeństwo, ale stawiają sobie za cel stworzenie „człowieka socjalistycznego”. Przecież myśl marksistowska chlubi się swą historyczną rolą w dziejach ludzkości: po „homo sapiens” pojawi się „homo sovieticus” – ukształtowany w wyniku przeprowadzanego przez komunistów eksperyment społecznego.

Kiedy analizujemy czasy i sytuację, w których Stefanowi Wyszyńskiemu przyszło sprawować posługę prymasa Polski, i patrzymy na tworzony przez niego program odnowy, może budzić się w nas zdumienie. Stawka o jaką zdecydował się grać była nieprawdopodobnie wysoka – także patrząc z naszej obecnej perspektywy. Konsekwentna praca obcych ideologów nad zmianą mentalności podbijanego społeczeństwa, przetaczała się przez Polskę niejako jak walec, którego nie można zatrzymać. I tylko kwestią czasu jest kiedy nastąpi przeformatowanie myślenia i funkcjonowania wedle narzuconej ludziom ideologii – komunistycznej, czy jakiejkolwiek innej. Na czym wobec tego Prymas Tysiąclecia opierał swoją wiarę, że zdoła powstrzymać tych, którzy chcą wprowadzić człowieka na „nowy” stopień rozwoju?

Ksiądz Prymas był dobrze przygotowany do analizy marksistowskiego programu. Wiedział, że psychika człowieka oraz jego charakter kształtują się pod wpływem czynników zewnętrznych i że w myśl tej maksymy radzieccy przywódcy chcą stworzyć nowy rodzaj człowieka. To „soczłek” (sowiecki człowiek) – człowiek pracy, odcięty od przeszłości, wykorzeniony z rodziny i tradycji, wyzuty z religii i wszystkiego, co duchowe. To ktoś pozbawiony własnej osobowości i zdolności samodzielnego myślenia, wyzbyty indywidualnych cech. Stefan Wyszyński mówi marksistowskiemu programowi stanowcze „nie” i pisze swój własny manifest – maryjny. A ponieważ nakreślone przez niego cele są w każdym punkcie sprzeczne z ideologią komunistyczną, raz po raz dochodzi do ostrej konfrontacji państwa i Kościoła. Prymas jest pewien, że zwycięstwo będzie udziałem ludzi wierzących, skoro droga Kościoła jest naśladowaniem Maryi – pierwszej wierzącej Bogu Wszechmogącemu.

W zamyśle Prymasa Śluby Jasnogórskie nie stanowią jednorazowej manifestacji wiary: są programem, który ma dotknąć życia Polaków i przemieniać je we wszystkich przywoływanych aspektach. „Oby każde słowo Przyrzeczeń Jasnogórskich weszło w naszą krew, w nasze myśli, wolę i uczucia, w każdy czyn nas, w całe życie narodu” – woła kilka tygodni po wyjściu z więzienia.

Założenie leżące u podstaw złożonych przyrzeczeń zostaje zdefiniowane krótkim hasłem: „Śluby złożone muszą być wykonane!” – muszą zostać podjęte w praktyce, aby mogły zaowocować pojawieniem się naprawdę nowego człowieka: „homo christianus”. Polacy mają pokazać, jak wygląda chrześcijaństwo w praktyce indywidualnej i społecznej. Prymas mówi: „Musimy się wczuć dobrze i wmyśleć w nasze sumienie, aby się przekonać, czy istotnie duch Ewangelii jest duchem Narodu” i stawia jasny cel: „by każdy z nas był chrześcijaninem nawet w drżeniu serca, poruszeniu myśli i porywie woli”. Za wzór stawia pierwszego „homo christianus” – Maryję.

Prymas Wyszyński umie odczytywać znaki czasu. Rozumie, że jeśli trzeba podjąć wysiłek odnowy narodu, to powinno się zacząć właśnie teraz. Jest przekonany, że Śluby Jasnogórskie przyszły z natchnienia Bożego i że z tego samego natchnienia rodzi się idea dziewięcioletniej Nowenny: „Ślu­by Jasno­gór­skie, Wiel­ka Nowen­na to natchnie­nie Mat­ki Naj­święt­szej, jak­by Jej macie­rzyń­ska dłoń wycią­gnię­ta na ratu­nek swym dzie­ciom” – pisze. Znakiem działania Opatrzności jest też dla niego obecność miliona rodaków na Jasnej Górze w dniu ślubowań – 26 sierpnia 1956 roku. To wszystko przekonuje go, że Śluby otwierają naród polski na jakąś dziejową szansę… Jakby samo niebo dawało stosowne miejsce i czas: okrągłą rocznicę królewskich ślubów Jana Kazimierza, mocne oddziaływanie Jasnej Góry, gwałtowne przemiany w samym systemie partii komunistycznej… To takie „okna pogodowe”, których nie wolno przegapić. Społeczeństwo na moment ożywia się, pojawia się chwila większej swobody. To stanowi dobry grunt pod następny krok.

By wykorzystać dziejową szansę, trzeba znaleźć odpowiednie narzędzia do dokonania chrześcijańskiej rewolucji. Prymas nie ma wątpliwości, że będzie to droga maryjna oraz, że jest ona wskazówką daną mu przez Opatrzność Bożą. Dlatego „chciał przez Maryję ratować naród, chciał wyzwolić z niego jak największe moce”. Jeszcze w Komańczy – w drugiej połowie sierpnia 1956 roku – opracowuje „ciąg dalszy” Ślubowań. Swoją wizję przekazuje Episkopatowi Polski i to jemu zleca realizację opracowanego programu.

Kardynał Wyszyński przy­go­to­wuje szczegółowy plan tzw. Wiel­kiej Nowen­ny. Do roku Millenium chrztu Polski pozostaje dziewięć lat, więc myśl, by przygotowanie było „wielką nowenną” nasuwa się sama. Prymas chce, aby przez kilkuletnią nowennę naród wypro­sił sobie niezwykłą łaskę: „zacho­wa­nia wia­ry, zwy­cię­stwo i wol­ność Kościo­ła”. Pod koniec sierpnia 1956 r. wrę­cza bisku­pom Kle­pa­czo­wi i Cho­ro­mań­skie­mu plan Nowenny. Decyduje on, że każde ze składanych ślubowań stanie się programem duszpasterskim na kolejne lata i znajdzie swoje odzwierciedlenie w całym programie duszpasterskim: kazaniach, dniach skupienia, czuwaniach, rekolekcjach. W tym czasie Kościół w Polsce ma mieć tylko ten jeden program: Wielką Nowennę. Jej celem jest „rewolucja”: „Musi­my być w peł­ni świa­do­mi tego, do cze­go dąży­my: grun­tow­nej prze­mia­ny ducha Naro­du przed Mile­nium” – pisze Prymas w „Ape­lu do ducho­wień­stwa”. Rzeczywiście, chodzi o budzenie w ludziach ducha: „Musimy zerwać z tym swoistym «laicyzmem narodowej katolickości», w której wszystko na zewnątrz – w słowach i gestach – jest «katolickie», tylko w sercach i umysłach jest całe piekło dantejskie”. A ponieważ jako dobry duszpasterz zdaje sobie sprawę, że ludzi pociągają żywe przykłady i że trzeba też odwołać się do warstwy uczuciowej – w oczywisty sposób uwagę kieruje na Maryję. Wierzy w rolę Matki Bożej w dziejach swojego narodu. Powtarza, że Maryja nie jest postacią z przeszłości, ale „jest aktualnie czynna” w Kościele i w narodzie. Przekonuje go do tego z jednej strony wiedza historyczna – ciągłość obecności i działania Matki Najświętszej w każdym pokoleniu Polaków. Przede wszystkim jednak odniesieniem dla niego jest osobiste doświadczenie, o którym tak mówi przed Jej Cudownym Obrazem: „Maryja Jasnogórska? Ona była mi przez cały czas Mocą, Wytrwaniem, Światłem i Oparciem, Pociechą, Nadzieją i Pomocą Nieustanną”. Nic dziwnego, że trzy dni po Ślubach Jasnogórskich Prymas pisze do generała paulinów: „Stał się cud wiary! Może wszyscy uwierzą w potęgę Jasnej Góry w Polsce! Wszyscy! Ja wierzę od dawna!”

Prymas Wyszyński jest głęboko przekonany, że droga ocalenia narodu związana jest z Matką Najświętszą. Wie, że tak chce Bóg, że „per Mariam” to jedyna skuteczna reguła zwycięstwa. Na początku trwania Wielkiej Nowenny powie „W każdej ciężkiej sytuacji mówimy sobie: skoro nawet sam Bóg, Ojciec Przedwieczny, zaczął dzieło Odkupienia od Niewiasty, to chyba i my, zwłaszcza teraz, roztropnie czynimy, gdy od Niej zaczynamy.” Swoje osobiste doświadczenie uważa za powtarzalne, dlatego przekłada je na życie rodaków. Mówi o tym w jednym z pięknych, ocierających się o mistykę, sformułowań programowych Nowenny: „Dzieci najlepiej się czują na kolanach matki. To nasze miejsce! Nie schodźmy z macierzyńskich kolan Maryi. Tam był ongiś Jezus. A dziś ustąpił nam miejsca. Przecież powiedział: «Oto Matka twoja!»”.

Wielka Nowenna, mająca odrodzić w narodzie chrześcijańskiego ducha, nie mogła być dobrze widziana przez władze komunistyczne, których cele były zgoła odmienne. Nie trzeba wiele czasu, by stało się jasne, że nie będzie zgody na stworzenie „homo christianus”. Komuniści przygotowują własną „nowennę”. Skoro program pierwszego roku prymasowskiej Nowenny wiąże się z hasłem: „Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego pasterzom”, władze organizują ogólnopolską akcję usuwania krzyży z przestrzeni publicznej. Pokazują, że Nowenna jest nie tylko nieskuteczna, ale wręcz szkodliwa. Bo jak mówić o wierności krzyżowi, kiedy Kościół nie potrafił nawet obronić jego obecności w urzędach, szkołach, szpitalach?

Polityka władz okazuje się skuteczna – wśród biskupów pojawiają się głosy, by zrezygnować z Nowenny, bo jej skutki będą odwrotne od oczekiwanych. Jednak Wyszyński mówi stanowcze „nie”. Trudno to zrozumieć, ale nie boi się konfrontacji. Nie cofa się dni o piędź.

Komunistyczna anty-nowenna szła za Nowenną jak anty-cień. Kiedy Kościół ogłasza hasło: „Naród wierny łasce”, władze odpowiadają wyrzucaniem religii z przestrzeni publicznej. Kiedy hasłem Nowenny jest obrona życia, komuniści promują swobodę seksualną i ogłaszają ustawę zezwalającą na „aborcję na życzenie”. Na program nierozerwalności małżeństwa i obrony godności kobiety, władze komunistyczne odpowiadają uderzeniem w nierozerwalność małżeństwa. Gdy Kościół podejmuje hasło: „Młodzież wierna Chrystusowi”, komuniści ogłaszają program ateizacji młodego pokolenia, a na obozach i koloniach wprowadzają zakaz praktyk religijnych. Gdy Kościół akcentuje sprawiedliwość społeczną, etos pracy, uczciwość i solidarność, komuniści zaczynają zamykać ludziom wierzącym drogę do awansu zawodowego, a nawet zwalniają ich z pracy. Kiedy Kościół rozpoczyna ósmy rok Nowenny i wypowiada walkę wadom narodowym, komuniści nasilają akcję rozpijania społeczeństwa i prześladują ruchy trzeźwościowe. Gdy ostatni rok nowenny przebiega pod hasłem „Weź w opiekę Naród cały”, władze ogłaszają blokadę Jasnej Góry i likwidują połączenia komunikacyjne z Częstochową… Nowenna zostaje jednak przeprowadzona do końca. W Wielką Sobotę 1966 r. naród zostaje wezwany do osobistego i społecznego rachunku sumienia. Miesiąc później rozpoczną się w Gnieźnie uroczystości milenijne…

Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski to „idea szalona”, związana z wielkim ryzykiem: w przypadku jej niepowodzenia Kościół mógł przegrać wszystko. Okazała się czasem nasilonych represji ze strony władzy komunistycznej, które – patrząc po ludzku – powinny zniszczyć opracowaną przez Wyszyńskiego ideę maryjnej odnowy moralnej narodu. Jednak Inicjatywa Prymasa okazała się opatrznościową – tak jak znaki poprzedzające jej rozpoczęcie były odczytywane przez Wyszyńskiego, jako opatrznościowe. Wielka Nowenna nie miała i nie ma sobie równych w świecie. Historycy twierdzą, że wraz ze Ślubami Jasnogórskimi była ona największym wydarzeniem świadczącym o zbiorowej samoświadomości narodu od czasu Zjazdu Gnieźnieńskiego w 1000 r. To dobry sposób definiowania Wielkiej Nowenny Narodu – pod przewodem Prymasa podjął ją i wytrwał w niej polski, katolicki naród!

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań… Anioł Pański… Godzinki

Odczytanie Ewangelii wg św. Jana

Potem nastąpiło święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych, którzy czekali na poruszenie się wody. Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wchodził po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną». Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje łoże i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Oto słowo Pańskie Jezus – lekarz duszy i ciała ludzkiego niezwłocznie zareagował na prośbę paralityka o przywrócenie zdrowia. Często pochylając się nad cierpiącym przypominał o obowiązku wspomagania chorych. Jakże boleśnie wybrzmiała skarga sparaliżowanego, który od 38-lat przy sadzawce Betesta usiłował wejść do uzdrawiającej wody. Zawsze ktoś go uprzedzał. Zabrakło bowiem człowieka niosącego pomoc. Niech to słowo Boże uwrażliwi nas na potrzeby ludzi chorych, niepełnosprawnych, oczekujących naszej pomocy. „Co uczyniliście jednemu z tych małych – mnie uczyniliście”. Nie zapominajmy tych słów naszego Pana.

Litania za chorych

Litania za chorych
Kyrie, eleison! Chryste, eleison! Kyrie, eleison!
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Boże, który stworzyłeś człowieka na Twoje podobieństwo i niechcesz
jego śmierci – zmiłuj się nad nami.
Boże, który uczyniłeś nas swoimi synami i córkami,
Boże, który chcesz nas doprowadzić do całej pełni Twojego życia,
Panie, który sam przeszedłeś przez cała trwogę i ból konania,
Panie, który przed uzdrowieniem pytałeś o wiarę,
Panie, który uzdrawiałeś skruszonych w sercu,
Parne, który wysłuchałeś matkę kananejską prosząca Cię o uzdrowienie
córki.
Panie, który przywróciłeś do zdrowia teściowa św. Piotra,
Panie, który jednym słowem uzdrowiłeś sługę setnika,
Panie, który powiedziałeś do sparaliżowanego „Wstań i chodź”,
Panie, który uzdrowiłeś kobietę dwanaście lat cierpiącą na krwotok,
Panie, który od trzydziestu ośmiu lat
chromemu na nowo dałeś zd
olność
chodzenia,
Panie, który przywracałeś wzrok niewidomym od urodzenia.
Panie, który sprawiałeś, że głusi znowu słyszeli,
Panie, który niemym usta otwierałeś,
Panie, który wyrzucałeś złe duchy, uzdrawiałeś opętanych i epileptyków,
Panie, który wskrzesiłeś młodzieńca z Nain, jedynego syna wdowy
Panie, który zbudziłeś do życia córeczkę Jaira, przełożonego synagogi,
Panie, który płakałeś po śmierci przyjaciela Łazarza i wyprowadziłeś go
z grobu,
Panie, który pytałeś o wdzięczność uzdrowionych trędowatych,
Panie, który uzdrawiałeś zarówno bogatych, jak i biednych,
Panie, który uzdrawiałeś zarówno Żydów, jak i pogan,
Panie, który uzdrawiałeś także w szabat,
Panie, którego prześladowano za Twoje uzdrowienia,
Panie, który wierzącym obiecałeś zmartwychwstanie,
Panie, który dałeś nam za wzór miłosiernego Samarytanina,
Panie, który nade wszystko pragniesz uzdrowienia naszego ducha,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie
.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Módlmy się:
Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam tajemnicę wartości cierpienia, wysłuchaj prośby za naszych chorych braci i siostry, aby pamiętali, że należą do grona tych, którym Ewangelia
obiecuje pociechę i czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za
zbawienie świata. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Msza święta – grupa 13
formularz mszalny – z XVIII niedzieli zwykłej
czytania mszalne – z piątku XVIII tygodnia
homilia – bp Józef Wróbel
Konferencja
Wielka Nowenna Ochrzczonego Narodu (odtwarzanie)
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
W początkach rekolekcji ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża na
suficie w kaplicy, który z wielką miłością patrzył na siostry, ale nie na wszystkie. Trzy siostry są, na które Jezus patrzył okiem surowym. Nie
wiem, nie wiem dla jakich przyczyn, wiem tylko to, co to za straszna
rzecz spotkać się z takim spojrzeniem, które jest spojrzeniem surowego
Sędziego. Nie tyczyło się to spojrzenie mnie, a jednak struchlałam z prze-
rażenia; pisząc to, drżę cała. Nie ośmieliłam się przemówić do Jezusa ani
jednego słowa, siły mnie opadły fizyczne i myślałam, że nie przetrwam
czasu nauki. Na drugi dzień znowuż ujrzałam tak samo jako pierwszy
raz i ośmieliłam się powiedzieć te słowa: Jezu, jak wielkie jest miłosierdzie Twoje. Na trzeci dzień powtórzyło się znowuż to samo spojrzenie
na wszystkie siostry z wielką łaskawością, z wyjątkiem tych trzech. Tu
zdobyłam się na odwagę, która wypłynęła z pobudki miłości bliźniego,
i rzekłam do Pana: Ty, który jesteś miłosierdziem samym, jakoś mi sam
powiedział, przeto Cię błagam przez moc miłosierdzia Twojego, z wróć
swe łaskawe spojrzenie i na te trzy siostry, a jeżeli się to nie zgadza z mądrością Twoją, to proszę Cię o zamianę: niech Twoje łagodne spojrzenie
w duszę moją będzie dla nich, a surowe spojrzenie Twoje w ich dusze
niech będzie dla mnie. – Wtem rzekł do mnie Jezus te słowa: Córko
Moja, dla twojej szczerej i wspaniałomyślnej miłości udzielam im łask
wiele, chociaż Mnie o to nie proszą, ale dla obietnicy danej tobie. I w tej
chwili miłosiernym spojrzeniem objął i te trzy siostry. Radością wielką
zabiło mi serce na widok dobroci Bożej.
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne 5 X 1954, wtorek
W czasie dłuższego spaceru żegnaliśmy nasz ogród i obliczaliśmy
nasze pro i contra w Stoczku. Nacierpieliśmy się tutaj wskutek ciężkiej zimy,
wilgotnego domu, stęchlizny całego parteru, która docierała na górę,
uporczywych wiatrów od morza, które trwały kilka miesięcy letnich,
niemal bez przerwy, zimnicy i lichych pieców, dymiących potwornie;
obydwaj byliśmy w stanie półchorobowym cały rok. Siostra nabawiła się
chronicznego kataru, ksiądz ischiasu, a ja reumatyzmu nóg, które miałem
zmarznięte, nawet latem, od podłogi. To była strona sanitarno-zdrowotna
naszego bytowania w Stoczku.
6 X 1954, środa
Stoczek Warmiński – Prudnik Śląski. Ostatnia Msza święta była ku uczczeniu Matki Bożej Jasnogórskiej. Ksiądz odprawiał do Matki Bożej
Nieustającej Pomocy. Prowizoryczny ołtarzyk pozostał bez Sanctissimum. Taka likwidacja jest zawsze bolesna. Śniadanie, ostatni spacer po ogrodzie, po oddaniu naszych rzeczy, które o godzinie 10.00 odwieziono na samolot. O godzinie 12.15 wyruszyliśmy w kierunku na Bartoszyce, Kętrzyn. Samolot stał pod Kętrzynem, na polu przyległym do lasów, w których mieściła się kwatera Hitlera. Samolot startował o godzinie 13.00; stały kierunek lotu – południowo-zachodni. Lecieliśmy w nieznane. Rozpoznaliśmy Jeziora mazurskie, przelot przez Wisłę. Później wznieśliśmy się ponad pułap chmur i już nic nie widzieliśmy, aż  Odrę. O godzinie 15.00 lądowaliśmy na polach, w pobliżu miasta, którego nie mogłem rozpoznać. Wiedziałem, że jesteśmy gdzieś na Opolszczyźnie.
Później okazało się, że lądowaliśmy koło Nysy, skąd przez Głuchołazy dojechaliśmy samochodami do Prudnika Śląskiego. Trzeba było jednak czekać w samolocie do godziny 18.00. Dopiero w ciemnościach wyszliśmy z samolotu i zajęliśmy miejsca w samochodach. Droga trwała około trzech kwadransów. Zatrzymaliśmy się przy domu, położonym w lesie, który był przeznaczony na nowe miejsce pobytu. Był to klasztor Franciszkanów pod Prudnikiem, zamieniony na nowy „obóz izolacyjny”.
Różaniec
Tajemnice bolesne
Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

ODNOWIONE ZOBOWIĄZANIA

Jasnogórskie Ślubowanie Narodu

Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski
czytał Dariusz Ciszewskio
pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia
fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

Modlitwa poranna

Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań… Anioł Pański… Godzinki

Odczytanie Ewangelii wg św. Jana
Przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się
urodził niewidomym – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani
on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał,
dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak
długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy
splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci,
którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten,
który siedzi i żebrze?»Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem».
Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otwarły?» On odpowiedział:
«Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do
mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem
się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» On odrzekł: «Nie
wiem».
Oto słowo Pańskie

Rozpaczliwe pytanie, dlaczego dotknęła nas choroba często pojawia się
na ustach. Szczególnie w przypadku zachorowań małych dzieci. Często
można usłyszeć – dlaczego niewinne istoty muszą tak cierpieć. W odczytanej Ewangelii nie usłyszeliśmy odpowiedzi na to pytanie z ust Jezusa – kto zawinił, że młody człowiek od urodzin nie może oglądać otaczającego świata. Jezus wskazał na tajemnicę, która na tym świecie jest przed nami ukryta. Stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Jedno jest pewne, że doczesne dolegliwości, to krótka chwila wobec wieczności. Pozostaje nam powtarzać za cierpiącym Jobem, który utracił dzieci, majątek I sam dotknięty chorobą z pokorą wyznał – dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję co powiedziałem.

Litania o Przemienieniu Pańskim
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami!
Synu, Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami!Duchu święty Boże,
zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco jedyny Boże, zmiłuj się nad nami!
Jezu, przy wcieleniu Twoim przemieniony, zmiłuj się nad nami
Jezu, Piotra, Jakuba i Jana na górę Tabor ze sobą prowadzący,
Jezu, którego twarz zajaśniała jak słońce,
Jezu, którego szaty stały się białe, jak śnieg,
Jezu, z Mojżeszem i Eliaszem o zejściu ze świata rozmawiający,
Jezu, którego jasny obłok zasłonił przed uczniami,
Jezu, któremu świadectwo dał Ojciec Przedwieczny,
Jezu, który przykazałeś apostołom, żeby nie wyjawiali widzenia aż po
Twoim zmartwychwstaniu,
Jezu, na mękę Twoją z góry Tabor zstępujący,
Jezu, w Najświętszym Sakramencie przemieniony,
Jezu, chleb i wino w Ciało i Krew pod postaciami sakramentalnymi przemieniający,
Jezu, pokarmie najświętszy, który dajesz życie,
Jezu, przy męce Twojej przemieniony,
Jezu, przy śmierci Twojej okrutnie przemieniony,
Jezu, przy Zmartwychwstaniu Twoim przemieniony,
Jezu, który przemieniony w ogrodnika ukazałeś się płaczącej Magdalenie,
Jezu, który przemieniłeś się w podróżnego przed uczniami idącymi do
Emaus,
Jezu, przy Wniebowstąpieniu Twoim przemieniony,
Jezu, przemieniony, chwałą i godnością ukoronowany,
Jezu, przemieniony, chwało i życie nasze,
Jezu przemieniony, nadziejo nasza w ostatnim życia tchnieniu,
Jezu przemieniony, dolegliwości naszego życia miłosiernie przemieniający,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,przepuść nam Jezu!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,wysłuchaj nas Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,zmiłuj się nad nami!
Antyfona: Wyczekujemy przyjścia Zbawiciela, Pana naszego Jezusa
Chrystusa, który odmieni grzeszne ciała nasze na podobieństwo jasności swojego ciała.
W. Korona złota na Jego głowie.
O. Wyrażona znakiem świątobliwości i chwałą godności.
Modlitwa: Boże, który w chwalebnym przemienieniu Syna Twego Jednorodzonego potwierdziłeś tajemnicę wiary świadectwem ojców, a głosem wychodzącym z jasnego obłoku objawiłeś swoje w nim upodobanie,
dozwól nam być współdziedzicami i współuczestnikami Jego chwały.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje
i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Msza święta – grupa 12
formularz mszalny – O Przemienieniu Pańskim
czytania mszalne – ze święta Przemienienia Pańskiego
homilia – bp Mieczysław Cisło
Konferencja
Jasnogórskie Ślubowanie Narodu (odtwarzanie)
Koronka do Bożego Miłosierdzia

Z Dzienniczka Siostry Faustyny
Mam spisać zetknięcia się duszy mojej z Tobą o Boże, w chwilach szczególnych nawiedzeń Twoich. Mam pisać o Tobie, o niepojęty w miłosierdziu ku biednej duszy mojej. Wola Twoja święta jest życiem duszy mojej. Mam ten nakaz przez tego, który mi Ciebie Boże, tu na ziemi zastępuje, który mi tłumaczy wolę Twoją świętą. Jezu widzisz jak mi jest trudno pisać, jak nie umiem tego jasno napisać, co w duszy przeżywam. O Boże, czyż może napisać pióro to, w czym nieraz słów nie ma? Ale każesz pisać o Boże, to mi wystarcza.

Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne, 9 IV 1954, piątek
Kilka uwag dotyczących naszego bytowania. Zima w Stoczku dała się
nam porządnie we znaki. Naprzód wichry, które biły w nasze okienka,
gwałtowne i niemal ciągłe, dają nam zrozumieć, dlaczego tak okazały
dom wybudowano z tak małymi oknami. Zamiecie śnieżne niosły całe
zaspy śniegu pod dom; bardzo często rankiem nie mogliśmy wydobyć się
na ogród. .Weszło już w zwyczaj, że musieliśmy odgarniać śnieg ze schodów werandy i ze ścieżki podokiennej. Tego przykładu naszego nikt nie
naśladował. Raz tylko jeden z dozorców przejechał się szufl ą po ścieżce.
Jeden z nich starał się odmiatać schody od czasu do czasu. Inny przygotował łopatę z drzewa tak ciężkiego, że nie można byfo nią operować.
Wobec tego poprzestaliśmy na naszych narzędziach: starej gracy ogrodowej i zwykłej desce, które służyły nam za szufl e do odgarniania śniegu.
Udało nam się utrzymać porządek w ogrodzie, gdyż wszystkie uliczki
stały się dostępne dla przechadzek. Jednak praca ta była bardzo ciężka.
Zauważyłem, że ksiądz męczył się szybciej niż ja. Może dlatego, że nie
miał wprawy do takiej pracy. Dla nas obydwu była to pożądana rozrywka,
o znaczeniu zdrowotnym. Gorzej przedstawiała się sytuacja w domu. Stary
budynek posiadał system ogrzewania bardzo zastarzały. Piece były zrujnowane i wypalone; kanary położone poziomo. Opalanie węglem doprowadzało do tego, że kanały bardzo szybko zapychały się sadzami. Dość często nasi dozorcy musieli bawić się w zdunów. W tej dziedzinie okazywali więcej gorliwości. Zwłaszcza tzw. „Mo”, starszy pan, zdejmował swój mundur i zanurzał ręce po ramiona w kanały, by wygarniać z nich sterty sadzy.
Działo się to kilka razy w ciągu zimy. Piece dymiły z zasady; u siostry
nie można było wcale palić, przesiedziała niemal całą zimę w pokoju nieogrzewanym. Podobnie piec księdza był nie do użytku. Piece w moim pokoju były najlepsze, ale nie wystarczały na ogrzanie. Trzeba było palić dwa razy. Pomimo to mieszkanie było tak zimne, że praca przy stole była niemalże niemożliwa. Niesamowicie marzły ręce i nogi. Nie pomogło nawet
owijanie się pledem. Podobne kłopoty były w łazience, gdzie stary piec
nie dawał się rozpalić; dymił na cały dom, pomimo wielokrotnego czyszczenia. Przez długi czas trzeba się było myć w zimnej łazience. Dokuczał nam również brak wody; stary motor ciągnący wodę często odmawiał posłuszeństwa. Byliśmy dość często bez wody, którą trzeba było przynosić z dołu. W końcu cały ten system zamarzł na kość. Podziwialiśmy sterty lodu, które wyrąbano z pokojów pod nami. Mieszkaliśmy nad lodowniami.
Pokoje na dole nie były ogrzewane, natomiast były fantastycznie zagrzybione. Nikt nie dbał o to, by je ogrzać. Wszystkie korytarze pokryte były na ścianach białym szronem i zamrozem. Biedni dozorcy siedzieli w kożuchach i ciężkich butach. Męczyli się jeszcze bardziej niż my. Miny im
posępniały. W takich warunkach zacząłem odczuwać różne dolegliwości.
Nóg nie mogłem rozgrzać nawet w ciągu nocy. Ręce mi popuchły. Podobnie oczy mi zapuchły. Odczuwałem wielki ból w okolicy nerek i w całej
jamie brzusznej. Każdego dnia przechodziłem bóle głowy.

Różaniec
Tajemnice Światła
Odczytanie intencji z Funduszu „Idę z Tobą”

Modlitwa na zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

ODDANY MARYI

Osobisty Akt Serca – „SOLI DEO” przez Maryję

Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

opracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

ODDANY MARYI

Osobisty Akt Serca – „SOLI DEO” przez Maryję

Kim dla Kardynała Stefana Wyszyńskiego była Matka Boża? Pierwsza oczywista odpowiedź: była KIMŚ. Bardzo ważnym – Ideałem chrześcijańskiego życia. Przede wszystkim jednak była żywą Osobą – najbliższą. Przełomowym wydarzeniem w życiu Księdza Prymasa było oddanie się Jej bez reszty. Odtąd, prosił Ją, aby Ona sama prowadziła jego dzieje oraz losy powierzonych mu ludzi.

A zaczęło się to wszystko w domu rodzinnym. Przywołując wspomnienia z dzieciństwa, późniejszy Prymas Polski często opowiadał: „Mój ojciec z upodobaniem jeździł na Jasną Górę, a moja matka do Ostrej Bramy”. Wieczorami wsłuchiwał się w dyskusje rodziców o cudownej roli Matki Najświętszej i w ich ‘spory’, „która Matka Boża jest skuteczniejsza: czy Ta, co w Ostrej świeci Bramie, czy Ta, co Jasnej broni Częstochowy”. Wspomina: „Te podróże moich rodziców, ich dążenia i rozmowy, wspomnienia łask i uzyskanych pomocy stworzyły fundament dla ufności i nadziei ku Matce Boga, która mnie nigdy nie opuściła”.

W podwójnym nabożeństwie do Matki Bożej – odziedziczonym niejako po rodzicach – zaczyna niebawem dominować Maryja z Jasnej Góry. Może jest to konsekwencją śmierci matki, bo z chwilą jej odejścia (i kresu dysput o Maryi z Wilna i z Częstochowy) zaczyna coraz bardziej wiązać się z Panią Jasnogórską – dalej czczoną gorąco przez ojca.

Z upływem lat, maryjne doświadczenie umacnia się w młodym Stefanie Wyszyńskim przez kolejne wydarzenia jego życia. Najpierw osobiste. Przede wszystkim śmierć matki, która dotyka go gdy ma zaledwie 9 lat. Rodzi się w nim wtedy pragnienie posiadania matki, która nigdy nie umiera – jak sam wyzna przed Jasnogórską Ikoną Maryi. Powoli odkrywa, że w skrajnych sytuacjach to Matka Boża jest ostatnią nadzieją i że Jej trzeba wszystko zawierzyć. „W trudnych okresach życia, ale pełnych łaski Bożej – mówi– wiedziałem już na pewno, że najlepiej wszystko zostawić Matce Najświętszej i wszystko «postawić na Nią». Niech Ona pomaga i zwycięża.”

To przekonanie o potędze Maryi pogłębia się w nim jeszcze bardziej, kiedy jest świadkiem „Cudu nad Wisłą”: oddania Polski na Jasnej Górze pod opiekę Maryi, wielkiej modlitwy całego narodu i w konsekwencji interwencji z nieba, która zmieniła dzieje świata. Poznaje wtedy „mechanizm” cudu. Do tego doświadczenia odwoła się także wiele lat później, kiedy już jako Pasterz Kościoła w Polsce będzie szukał drogi ocalenia swego narodu przed prześladowaniem polskości i wiary, wobec ponownie zalewającej nasz kraj zarazy komunistycznej.

Tymczasem wstępuje do seminarium – chce zostać księdzem. Wydaje się, że plany te pokrzyżuje gruźlica. Jednak mimo rozwijającej się choroby latem 1923 roku otrzymuje święcenia kapłańskie – jak niektórym i jemu samemu mogło się wydawać – „na jedną mszę”. Miejscem ceremonii jest kaplica Matki Bożej w katedrze włocławskiej. Na wejście słyszy słowa zakrystianina: „z takim zdrowiem to nie do ołtarza, ale na cmentarz”. Paradoksalnie to utwierdza w nim nadzieję: „Skoro wyświęcono mnie na oczach Matki, która patrzyła na Mękę swojego Syna na Kalwarii, to już Ona zatroszczy się, aby reszta zgodna była z planem Bożym”. Przez długi czas każdą kolejną mszę uważa za być może ostatnią. Na miejsce odprawienia tej pierwszej wybiera kaplicę Cudownego Obrazu. „Pojechałem na Jasną Górę, aby mieć Matkę, aby stanęła przy każdej mojej mszy świętej, jak stanęła przy Chrystusie na Kalwarii” – tłumaczy.

W niedługi czas potem w niewytłumaczalny sposób wraca do zdrowia. Staje się to w małej, nieznanej wówczas nikomu parafii Matki Bożej Bolesnej w Licheniu, gdzie przez kilka miesięcy przebywa na rekonwalescencji. Utwierdza go to w przekonaniu, które będzie często przywoływał: „Najbardziej bezpośrednią mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mojej drodze. Wiem, że z tej drogi zejść nie mogę i nie chcę!”.

Kiedy Biskup kieruje go na studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, perspektywa intelektualnego rozwoju otwiera przed nim możliwość poznawania tego co stało się już jego udziałem przez doświadczenie. Maryjność nie jest dla niego czymś „poza intelektem”, nie stanowi kolorowej przybudówki do pobożności. Ma wiązać się nie tylko z miłością, ale i z wiedzą.

Chce rozumieć, dlaczego Maryja idzie przed nim „jako światło, gwiazda, życie, nadzieja i Wspomożycielka w ciężkiej sytuacji”. I skąd ta swoista jego reguła: „Stawiając wszystko na Bogurodzicę, nie zostałem zawiedziony”.

Odkrywa pisma ks. Charlesa Journeta. Poznaje nową wizję Kościoła – świętego i niepokalanego na wzór Maryi. Liczący sto stron rozdział „Dziewica sercem Kościoła” jest lekturą, do której nieustannie powraca. To stąd przyswaja sobie teologiczne podstawy szczególnej misji Maryi – Jej bliskości i Jej pośrednictwa.

Studia pogłębiają jego teologię maryjną także przez zetknięcie się ze szkołą neotomistyczną – zaowocuje to odniesieniem maryjności do nauczania społecznego. Poznaje też z myśl personalistyczną, co z kolei pomaga mu widzieć w Matce Najświętszej model dla każdej osoby ludzkiej.

Doświadczenia te zostały zebrane w jego pracy habilitacyjnej, która zajmując się tematyką społeczną traktowała o zupełnie nowym temacie: „teologii doczesności”. Zaginioną podczas wojny Rozprawę księdza Wyszyńskiego streszczają słowa jej autora „«Doczesnością» jestem ja sam, moja dusza i moje ciało, i ja tę moją duszę i moje ciało muszę poprzez życie doczesne oddać Bogu w sposób i według myśli Bożej”. To właśnie stanowi jego ukryte motto: nie wybierać drogi życia, ale odczytać to, co Bóg zamierzył.

Kiedy wybucha wojna, na polecenie biskupa opuścił Włocławek. Poszukiwany przez Gestapo, ukrywał się. Ostatecznie trafił do podwarszawskich Lasek, gdzie posługiwał w Zakładzie dla ociemniałych, będąc jednocześnie kapelanem Armii Krajowej. Kiedy zbliżał się front, losy powierzonych sobie ludzi składa w ręce Maryi. „Podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej” – wspomina. I dodaje: „Nigdy nie byliśmy zmuszeni do odłożenia wieczornego różańca”. Już nie musi polegać na maryjnym doświadczeniu ojca. Zdobywa własne. Sam staje się świadkiem opieki i cudów Matki Bożej.

Po wojnie pragnął zająć się pracą naukową i społeczną, – aż nieoczekiwanie dowiaduje się o nominacji na biskupa diecezji lubelskiej. Początkowo wahał się z przyjęciem tej godności. Przekonuje go otrzymany znak – uroczystość Zwiastowania Pańskiego 1946 r. – jako znak z nieba! Tak jak Maryja ma powiedzieć „fiat”, a Ona będzie mu towarzyszyć w wypełnianiu nowego powołania. Na miejsce konsekracji wybiera Jasną Górę, a wizerunek Królowej Polski umieszcza w swoim herbie. „Ten herb to nie ozdoba – wyjaśnia. – To nie tylko znak. To program mego posłannictwa.” Wpisana w herb maryjność mówi o naśladowaniu Matki Bożej, bo nowy biskup umieszcza w nim też maryjne motto, które staje się jego zawołaniem: „Soli Deo” – „[wszystko] samemu Bogu”.

Jego maryjność wyrażają dwa nabożeństwa. Jest związany z Matką Jasnogórską, ale w ukochanej diecezji lubelskiej, będzie też szerzył cześć do Niepokalanego Serca Maryi. Już wtedy umie odczytywać znaki czasu i z całych sił wspiera maryjny program kard. Augusta Hlonda, który 8 września 1946 r. poświęca naród Niepokalanemu Sercu. W przygotowania do tego aktu angażuje się tak mocno, że mimo iż jest biskupem zaledwie od pięciu miesięcy, to właśnie jemu – najmłodszemu z hierarchów – Prymas Hlond zleca wygłoszenie kazania podczas wrześniowych uroczystości. Dwa lata później, kiedy będzie opuszczał swoją pierwszą biskupią diecezję przyszły Prymas Tysiąclecia zawoła: „Przyszedłem do Was pod znakiem Maryi Jasnogórskiej. Dziś, gdy idę dalej w swej życiowej misji, zostawiam Was na kolanach przed Jej Niepokalanym Sercem.” Ale powie coś jeszcze: „Trwajcie dalej w tej czci ku Matce Boga Człowieka, gdyż ta cześć utrzyma Was w miłości społecznej…”. Będzie uczył, że maryjny „Magnificat” jest pierwszym manifestem społecznym i że ma on zostać wprowadzony w życie. Sam realizuje to, zostając następcą prymasa Hlonda. „Moje nabożeństwo do Matki Najświętszej stało się programem pracy”- mówi. Potwierdzają to konkretne fakty. Do czasu swojego uwięzienia w 1953 roku – a więc przez pierwszych 5 lat posługi prymasowskiej – wygłosił przeszło tysiąc kazań poświęconych Matce Bożej. Ważne decyzje podejmował w dni maryjne. Ze swoistym zadziwieniem dostrzegł też, że wszystkie ważniejsze dla niego sprawy dzieją się w dni poświęcone Matce Bożej. Świadom maryjnej spuścizny swojego poprzednika, nazywa ją pięknie „szczęśliwym atawizmem Prymasów Polski”. „Atawizm” to regresja ewolucyjna, pojawienie się u danego organizmu nietypowych dla niego cech bądź zachowań, charakterystycznych dla jego odległych przodków. Wyszyński przyznaje się do dawnej polskiej pobożności i widzi w niej receptę na ocalenie narodu.

Pytany o powody uczynienia własną drogi maryjnej kard. Hlonda odpowie krótko: „Sam zaufałem Maryi i uczynię wszystko, aby to, czego nie zdążył dokonać prymas Hlond, zostało wykonane”. Czeka na wypełnienie się proroctwa swego poprzednika – na „zwycięstwo przez Maryję”. Wprowadza jednak pewne „novum”. Dzieło Augusta Hlonda będzie podejmował pod znakiem jasnogórskim. Jasnogórską Ikonę czyni ośrodkiem całego swego programu. O jego więzi z tym miejscem najlepiej mówi wyznanie: „Stoję na progu kaplicy jasnogórskiej i tam zawsze chcę być, choćby mnie wszyscy potrącali. Jestem związany z Jasną Górą teraz i na zawsze.” W 50. rocznicę swoich święceń kapłańskich wyznaje: „Wiele rzeczy w moim życiu pragnąłbym uczynić inaczej, lepiej, aby uniknąć niejednego błędu i słabości. Ale (…) na jednym odcinku nie pomyliłem się: na drodze duchowej na Jasną Górę. Drogę tę uważam za najlepszą cząstkę, którą Bóg pozwolił mi obrać”.

Z wolna zaczyna w nim dojrzewać myśl o oddaniu się Maryi w niewolę za wolność Kościoła w Polsce. Uczyni to niedługo po swoim uwięzieniu w 1953 r. To ofiarowanie się do całkowitej dyspozycji Matce Bożej będzie odtąd „tajemnicą jego życia”. Ale maryjnego misterium nie uważa za swoje odkrycie ani za swoją własność. Wie, że jego udziałem stało się doświadczenie, będące istotą tożsamości polskiego narodu: „Jestem dzieckiem tego narodu, który uważa, że Matką jego jest Święta Boża Rodzicielka, Święta Boża Karmicielka. (…) Doświadczenie mnie pouczyło, że tylko (…) przy pomocy Dziewicy Wspomożycielki i Pani Jasnogórskiej można czegoś dokonać w Polsce. Oczywiście, mocami Bożymi! Taka jest bowiem wola Boga (…): «Maryja dana jest ku obronie narodu polskiego».” „Mam na to mnóstwo dowodów” – dodaje.

Gdy sytuacja Kościoła polskiego wydaje się przegrana, poświęca się Matce Bożej – oddaje się Jej jako żertwa ofiarna za wolność Kościoła i za ocalenie polskiego narodu. Czyni to w Stoczku Warmińskim, 8 grudnia 1953 r., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia.

Przysięga Maryi: „Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej. Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności”.

To kulminacyjny moment na maryjnej drodze Kardynała Wyszyńskiego. Świadczą o tym jego słowa wypowiedziane tuż przed śmiercią: „Jestem ufny wobec Matki Najświętszej, z którą się związałem w więzieniu w Stoczku i wszystko przez Jej dłonie składałem na chwałę Trójcy Świętej”. Oddany Maryi godzi się na wszystko. „Jestem niewolnikiem Maryi nie dla pięknych słów. Na wszystko, czego Bóg ode mnie zażąda, jestem zawsze gotów”. Godzi się nawet na ewentualne tortury i śmierć, jeśli przyczynią się one do zapowiadanego „zwycięstwa przez Maryję”.

Kiedy nieoczekiwanie, na fali „polskiego października” jesienią 1956 r. wychodzi na wolność jako więzień polityczny, ale przede wszystkim jako „więzień – niewolnik” Matki Najświętszej, chce ten maryjny „szczęśliwy atawizm Prymasów” obudzić w całym narodzie. Ma długofalowy plan. Wie, w jaki sposób Maryja z Jasnej Góry obali struktury zła… Wyszyńskiego opanowała jakaś szaleńcza idea, mianowicie, że tutaj, w Polsce (…) rozstrzygną się losy światowego komunizmu”– mówi w czerwcu 1958 r. Zenon Kliszko odpowiedzialny w PZPR za politykę wobec Kościoła. Ma rację. Prymas jest rzeczywiście przekonany, że Kościół i Polska wchodzą w decydujący moment historii. „Los komunizmu rozstrzygnie się nie w Rosji, lecz w Polsce” – przepowiada. Czeka na interwencję jedynego prawdziwego sojusznika: nieba. Ale wie, że działanie Maryi jest odpowiedzią na działanie ludzi na ziemi…

Pamięta o lekcji z 1920 r. Nowy cud nad Wisłą wymaga spełnienia podobnych jak wtedy warunków. Ale o ty w następnej konferencji …

Grupy 4, 6, 7
ODDANY MARYI
Modlitwa poranna
Słowo wprowadzenia ks. Przewodnika
– przypomnienie o obecności Chrystusa we wspólnocie, „gdzie dwaj lub
trzej gromadzą się w imię moje, tam Ja jestem wśród nich”
Modlitwa Pańska… Pozdrowienie Anielskie…Wierzę… Dziesięć Przykazań… Anioł Pański… Godzinki
Odczytanie Ewangelii wg św. Łukasza
Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem.
A była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go
wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść
z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz
z łożem na sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy».
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić:
«Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi
[na nie] rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż
jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”? Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma
na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego:
«Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał
wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.
12
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».
Oto słowo Pańskie
Bóg uzdrawia najpierw duszę a potem przywraca sprawność ciała. Odczytujemy w tym wezwanie do uzdrowienia duchowego w Skramencie
Spowiedzi Świętej. Pomoc wyświadczona sparaliżowanem przez kilku
mężczyzn jest zachętą do okazania wsparcia tym, którzy choruja na duszy. Dyskretna zachęta do spowiedzi pozwala przełamać wewnętrzną
niechęć czy uprzedzenie.
Litania do Opatrzności Bożej
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Opatrzności Boska, nadziejo naszego zbawienia,
Opatrzności Boska, pociecho duszy pielgrzymującej,
Opatrzności Boska, drogo do nieba,
Opatrzności Boska, wyprowadzająca z wszelkich niebezpieczeństw,
Opatrzności Boska, rozdająca laski,
Opatrzności Boska, nieprzebrany skarbie wszelkiego dobra,
Opatrzności Boska, wsparcie sprawiedliwych,
Opatrzności Boska, nadziejo najbardziej opuszczonych grzeszników,
Opatrzności Boska, ucieczko nieszczęśliwych,
Opatrzności Boska, ucieczko we wszelkiej potrzebie,
Opatrzności Boska, pokoju serc,
Opatrzności Boska, ucieczko pogrążonych w smutku,
Opatrzności Boska, nasycenie zgłodniałych,
Opatrzności Boska, skuteczne lekarstwo na wszelkie strapienie,
Opatrzności Boska, źródło wszelkiej pociechy,
Opatrzności Boska, karmicielko ubogich,
Opatrzności Boska, podporo wdów i sierot,
13
Opatrzności Boska, godna, aby Cię wszyscy uwielbiali,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
P: Panie, Twoją Opatrzność świętą wychwalamy.
W: I siebie pod wszelkie rozporządzenie Jej poddajemy.
Módlmy się: Przedwieczny Boże, który nie gardząc naszą małością raczysz
trzymać otwarte nad nami oczy Twojej Opatrzności, użycz nam, prosimy
Cię, tej łaski, abyśmy wszyscy, powodowani Twoją świętą Opatrznością,
przez przemijające koleje życia doczesnego mogli dojść do niezmiernych
dóbr wiecznych. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Śpiew „Święty Boże”
Msza święta – grupa 3
formularz mszalny – z XVIII Niedzieli zwykłej
czytania mszalne – ze środy XVIII tygodnia zwykłego
Konferencja
Oddany Maryi (odtwarzanie)
Różaniec
Tajemnice chwalebne
– przypomnieć czym jest Żywy Różaniec i zachęcić do
uczestnictwa w tej formie modlitwy,
– odczytanie intencji z kart złożonych przez pielgrzymów
Modlitwa wynagradzająca przed Różańcem
Królowo Różańca Świętego. Oto stajemy do modlitwy różańcowej, o którą prosiłaś. Chcemy przez nią zadośćuczynić za grzechy swoje, naszych
bliskich, naszej Ojczyzny i całego świata. Pragniemy modlić się szczególnie za tych, którzy najdalej odeszli od Boga i najbardziej potrzebują jego
miłosierdzia. Wspomóż nas łaską, abyśmy pamiętali o tej intencji wyznaczonej przez Ciebie. Pomóż nam wynagradzać naszym różańcem cierpienia Twego Niepokalanego Serca i Najświętszego Serca Jezusowego. Amen.
14
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Z Dzienniczka siostry Faustyny
W nocy odwiedziła mnie Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus na ręku.
Radość napełniła duszę moją i rzekłam: Maryjo, Matko moja, czy Ty
wiesz, jak strasznie cierpię? – I odpowiedziała mi Matka Boża: Wiem,
ile cierpisz, ale nie lękaj się, ja współczuję z tobą i zawsze współczuć
będę. Uśmiechnęła się serdecznie i znikła. Natychmiast powstała w duszy mojej siła i wielka odwaga. Jednak trwało to tylko jeden dzień. Piekło
jakoby się sprzysięgło przeciwko mnie. Nienawiść straszna zaczęła się
wdzierać [do] duszy mojej, nienawiść do wszystkiego, co święte i Boże.
Zdawało mi się, że te udręki duszy mają być stałym udziałem mojego istnienia. Zwróciłam się do Najświętszego Sakramentu i mówię do Jezusa:
Jezu, Oblubieńcze mojej duszy, czy Ty nie widzisz, że kona dusza moja
za Tobą? Jak możesz się tak ukrywać przed sercem tak szczerze Cię kochającym? Przepraszam Cię, Jezu, niech się stanie we mnie wola Twoja
święta. Będę cierpieć cichutko, jak gołębica, nie skarżąc się. Nie pozwolę
sercu swemu ani na jeden jęk bolesnej skargi.
Stefan Kardynał Wyszyński
Zapiski więzienne – 27 IX 1953, niedziela
Odprawiam missam siccam w swym pokoju. Pana „w ceracie” pytam,
czy będę mógł pójść do kościoła, by odprawić Mszę świętą, do czego
jestem obowiązany jako ordynariusz diecezji. Oświadczono mi, że jest to
niemożliwe… Przechodzę myślą całe 5 lat mej pracy na stanowisku Prymasa Polski i kierownika spraw kościelnych. Naprzód jedno a priori. Od
początku byłem przygotowywany przez wszystkich na ofi arę sytuacji.
Gdy wchodziłem do pierwszego kościoła parafi alnego swej archidiecezji
w drodze na ingres do Gniezna, w Toruniu, na Podgórzu, otrzymałem od
parafi an obraz przedstawiający Chrystusa Pana ze związanymi dłońmi,
trzymanego za ramię przez żołnierza. Obraz ten umieściłem w Gnieźnie,
w swej pracowni. Obraz ten stał się symbolem, chociaż nie był moim
„programem”. We wszystkich niemal przemówieniach ingresowych,
którymi byłem witany, ten symbol się przebijał. Niemal wszyscy płakali nade mną od początku. Ojciec był wyraźnie pod wrażeniem przy-
15
szłych moich losów. Podobnie moje siostry. Wśród moich domowników
ta pewność rychłego aresztowania mnie była tak powszechna, że szofer
oglądał się nawet za nową posadą. Pewnego dnia zgłosił się do mnie jeden z młodych kapłanów i oświadczył, że przychodzi dlatego, iż Ojciec
Korniłowicz przed swoją śmiercią kazał mu to zrobić. Opowiadał Ojca
sen, który miał w okresie mojej konsekracji. Sen ten zapowiadał mi los
podobny do losu biskupa krakowskiego. Tylko obawa przed moją reakcją
powstrzymywała go od tego, że dotychczas nie wypełnił polecenia Ojca.
Ale dziś (był to rok 1949) jest zdania, że dłużej nie może prawdy ukrywać. Wysłuchałem spokojnie relacji o śnie, podziękowałem, uspokoiłem
go, że jestem na wszystko przygotowany – i rozstaliśmy się. W gronie
Episkopatu też utrzymywała się opinia, że skończę w więzieniu. Jeden
z księży biskupów podarował mi dzieło księdza Klimkiewicza o kardynale Ledóchowskim, mówiąc: „Warto tę książkę przeczytać, bo może
się przydać”. Niektórzy księża biskupi oczekiwali „katastrofy” w każdej
chwili. Stolica święta też liczyła się poważnie z tą ewentualnością, i to
raczej prędzej niż później. Mogłem to wyczytać w każdym dokumencie,
określającym moje uprawnienia specjalne.
Modlitewne zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

OBIETNICA na wyjście: „Matka Boża nie okaże się słabsza w Polsce!
Informacje
Konferencja
Rozważanie poranne
Koronka do Miłosierdzia Bożego
Różaniec
Apel wieczorny

Informacje

Patron dzisiejszego dnia, Św. Jan Vianney jest opiekunem proboszczów. Pamiętajcie o pasterzach waszych parafii w modlitwie i przesłaniu pozdrowień.

Konferencja

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

opracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

OBIETNICA na wyjście: „Matka Boża nie okaże się słabsza w Polsce!

„Maryjne drogi świętości Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Soli Deo per Mariam”

DZIEŃ 1

OBIETNICA na wyjście: „Matka Boża nie okaże się słabsza w Polsce!

 Ostatnie miesiące przyniosły nam trudne doświadczenia spowodowane pandemią koronawirusa. Tyle mieliśmy planów na ten rok, planów osobistych i społecznych. Czekaliśmy na beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego, jubileusz 100-lecia urodzin Świętego Jana Pawła II, 100-lecie cudu nad Wisłą. Wszystko stało się̨ inaczej niż planowaliśmy. Jeden maleńki wirus sparaliżował świat. Wszyscy musieliśmy się zatrzymać́. Musieliśmy uznać́ naszą niewystarczalność́.

    Dziś pokorniej rozumiemy dar pielgrzymki, która w swej istocie jest wyjściem człowieka z jego miejsca na spotkanie z Bogiem. Na pewno idziemy prosić o łaskę ustania epidemii, ale jeszcze bardziej chcemy wyjść z poczucia sparaliżowania i lęku przed śmiercią, aby na nowo odkryć́ jedyną zwycięską̨ moc, oprzeć z ufnością swoje życie na miłości Boga. Patrzymy na Matkę Jezusa i naszą Matkę i Królową, która jako pokorna Służebnica Pańska idzie na przodzie pielgrzymującego ludu, jak gwiazda i świadek Miłości Boga. Dlatego ruszamy z Nią i do Niej – na Jasną Górę, miejsca zwycięstwa i przemiany. Mamy nadzieję, że właśnie to dokona się w czasie tej naszej drogi!

     Mamy świadomość́, że pielgrzymowanie na Jasną Górę̨ w tak wyjątkowym czasie jest szczególną̨ łaską. Prymas Stefan Wyszyński żegnając pielgrzymów wyruszających na pątniczy szlak z Warszawy 6 sierpnia 1957 roku, mówił: Czyż̇ wasza pielgrzymka, którą̨ rozpoczynacie w tej chwili, nie jest podobna do tego szczególnego zdarzenia Przemienienia Pańskiego? Was też wybiera sobie Bóg i w Was wszczepia pragnienie wspinania się̨ na górę̨, na Jasną Górę̨. Dobrze wiecie, że jest to droga niełatwa, że trzeba będzie podjąć́ nie lada trud, że trzeba będzie pokonać́ siebie, przezwyciężyć́, że trzeba będzie zapomnieć́ o bólu, o cierpieniu, o skwarze, może o wichrze czy deszczu, o wszystkim”. Prymas Tysiąclecia bardzo mocno podkreślał, że pielgrzymowanie na Jasną Górę̨ jest powołaniem. Niech więc towarzyszy nam myśl, że jesteśmy reprezentantami tych wszystkich, którzy pragnęliby wyruszyć́ na pielgrzymi szlak w duchu dziękczynienia, a z rożnych powodów nie mogą̨ tego uczynić́.

   Na tegorocznym pątniczym szlaku, szukając dróg wyjścia z tylu trudnych sytuacji, które ze sobą niesiemy, wsłuchiwać się będziemy w nauczanie Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. Relator procesu beatyfikacyjnego Prymasa – Ojciec Zdzisław Kijas, na kilka miesięcy uwięziony przez epidemię w Meksyku, zapytany przez Ewę Czaczkowską – czego patronem może być przyszły święty? odpowiedział, że może być on patronem osób, które czują, że znalazły się w sytuacji bez wyjścia; patronem trudnych spraw i zadań́, często pozornie beznadziejnych. Prymas dobrze wiedział co znaczy znaleźć się w takiej sytuacji bez wyjścia. Bez swojej winy przetrzymywany w bezprawnej izolacji. Nie wiedział, kiedy się to skończy. Nie mógł też być pewien swego losu, czy nie będzie zamordowany. W tym trudnym czasie miewał chwile słabości podobnie jak my obecnie. Może nawet był bliski załamania, skoro bywało, że płakał. Przeszedł jednak to wszystko zwycięsko.  

Z więzienia wyszedł zwycięski, bo doświadczył tam, że Bóg jest Ojcem dobrym Ojcem, który w czasie ciemności nie opuścił go, nie zdjął z niego swej ręki. Po oddaniu się w niewolę miłości Maryi –  8 grudnia 1953 r., przestał się lękać. Od tego momentu podczas uwięzienia i izolacji – umiał ze wszystkiego wyprowadzić dobro. Wiedział, że Bogu potrzebna jest Jego osobista ofiara za Kościół i za Naród

Po latach, w jedną z kolejnych rocznic swojego uwolnienia, wyznał:

Drogie dzieci – przybyłyście, aby podziękować Panu Bogu za łaskę wolności. I dobrze czynicie, bo za każdą łaskę trzeba dziękować Bogu. Wszystko jest łaską. Jest łaska siedzenia w więzieniu i jest łaska wolności. Za jedną i drugą łaskę dziękuję, ufając w pełni mądrości i miłości Bożej. Wszystko w planie i w myśli Bożej jest powiązane, wszystko ma swoje znaczenie. We wszystkim przejawia się moc Boża, jeśli tylko człowiek w pełni podda się kierowniczej mądrości i miłości Bożej. Jeden z kapłanów, który przeżył obóz w Dachau powiedział mi kiedyś: Nigdy więcej nie chcę tego co przeżyłem w Dachau.. A gdyby Pan o to cię poprosił..?- zapytałem. Nic nie odpowiedział. Jeśli Pan poprosi, niczego Mu nie odmawiajmy, nadal spokojne ufajmy. Was drogi dzieci proszę, abyście Panu Bogu nigdy nie mówiły nie, byście zawsze ufały Bogu, w każdej sytuacji, we wszystkich okolicznościach. Bo w tym właśnie przejawia się szczyt naszej miłości ku Bogu, jeśli Mu w pełni zaufamy, całkowicie, we wszystkich okolicznościach życia.  Ufajmy.

       W czasie tegorocznej pielgrzymki, oczekując na beatyfikację Prymasa Wyszyńskiego będziemy szukać najlepszych sposobów skorzystania z daru jego życia i świętości. Kościół stawia go przed nami opatrznościowo, w czasie, kiedy bardzo potrzebujemy jasnego wskazania drogi – pewnej, nie tylko po to, aby się nie zagubić pośród tylu bezdroży, czy przetrwać rozmaite przeciwności – ale przede wszystkim, by zwyciężać nad złem – w sobie i wokół siebie.

Wyruszając w tę drogę ważne jest uświadomienie sobie, że pielgrzymka ma swój cel Górę zwycięstwa!  Życie Prymasa, potwierdzone przez Kościół, aktem heroiczności cnót, jest więc sprawdzoną pośród wielkiego zmagania drogą zwycięstwa! Podjął ją niejako w spuściźnie po kard. Auguście Hlondzie, który w proroczym wskazaniu zachęcał: Walczcie. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej”. Żywa wiara kardynała Wyszyńskiego w te słowa swojego poprzednika stanowi klucz do zrozumienia pełnych paradoksów zwycięstw Prymasa. Mają ono wspólne źródło – Jego głęboką więź i duchowe zjednoczenie z Matką Bożą. Przełom, który dokonał się niemalże w zapomnieniu, ukryciu więzienia Stoczka warmińskiego – w głębi serca przyszłego błogosławionego Prymasa. Wyrazem tego jest jego wyznanie Wszystko postawiłem na Maryję i świadectwo: Jestem Niewolnikiem Maryi.

 

W istocie chodziło o włączenie się w Jej „Dzieło”, płynące z głębi zamysłu serca Matki, której odwiecznym pragnieniem jest przybliżać wszystkie ‘swoje dzieci’ do Jezusa – jedynego Zbawiciela człowieka. To ciągle to samo dzieło, które Ona prowadzi w nas i przez nas – w Kościele. Służył mu całym życiem także on – „Niewolnik Maryi”- Prymas Tysiąclecia. Na krótko przed swoją śmiercią, pytany o wskazania na przyszłość, mówił: „jeśli jaki program, to Ona (Maryja)! Podjęcie tego testamentu to  najlepszy i wierny jego pragnieniu – sposób zrozumienia świętości Stefana kardynała Wyszyńskiego.   

Prymasowi w istocie chodziło o maryjny styl i postawę w pracy apostolskiej, o włączanie się w macierzyńską obecność Maryi w Kościele.  Odczytywanie i podejmowanie Jej sposobów wypełniania woli Bożej. Gotowość do działania w obliczu rozpoznawanych potrzeb Kościoła i Narodu w Jej duchu Bycie pokornym narzędziem w służbie Chrystusowi. Potwierdził to Jan Paweł II na Jasnej Górze w 1979 r., nawiązując do nauczania Soboru Watykańskiego II.  Prymas Wyszyński po dokonanym Akcie Oddania Matce Bożej pisał: jestem już zupełnie spokojny”. Zawierzenie Maryi usuwa bowiem niepokój, dając nadzieję. Także tą, związaną z troską o rezultaty podejmowanych inicjatyw, ich skuteczność, którą ogranicza ludzka słabość. Ona jest gwarancją Zwycięstwa. 

Jedne z ostatnich słów Prymasa przed śmiercią brzmią naprawdę przejmująco: Ktoś musi nad dziełem maryjnym w Polsce czuwać. Trzeba czuwać, aby błogosławioną zwały Ją wszystkie narody. To w ogromnej mierze zależy od Polski.

     Drodzy pielgrzymi! Zapraszamy do wyruszenia maryjnymi drogami Kardynała Wyszyńskiego, którymi Boża Opatrzność prowadziła go   jako Prymasa Polski od 1948 do 1981 roku. Prymas podążał nimi słuchając wewnętrznego głosu Ducha Świętego, w uległości Matce Najświętszej. Błogosławiona droga – którą pokonywał wyznaczając swoisty wznoszący szlak. Jego kolejne etapy układają się w oryginalny Program duchowy i duszpasterski Prymasa Tysiąclecia. Poczynając od osobistego oddania Matce Bożej w duchu: SOLI DEO PER MARIAM; poprzez Apel Jasnogórski i Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, odnowę moralną w czasie Wielkiej Nowenny przed Millenium Chrztu Polski oraz Millenijny Akt Oddania.  Peregrynację Obrazu Matki Bożej po parafiach w Polsce. Zabieganie o obecność Matki Bożej w czasie obrad soboru Watykańskiego II i doporowadzenie do ogłoszenia tytułu Matki Kościoła; Koronacje obrazów i figur Matki Bożej, Pielgrzymki stanowe na Jasną Górę oraz tzw. Soboty Królowej Polski. Powołanie Ruchu Pomocników Matki Kościoła. Rodziny Rodzin oraz zainicjowanie programu tzw. ABC społecznej Krucjaty miłości. Zwieńczeniem tej drogi, ostatnim ziemskim zwycięstwem Prymasa, okazał się pontyfikat Papieża z Polski – Jana Pawła II i oddanie świata Matce Bożej.

     Te kolejne etapy maryjnej drogi Sługi Bożego, Kardynała Wyszyńskiego, stanowią też etapy naszej tegorocznej drogi pielgrzymiej na Jasną Górę. Pamiętajmy o przesłaniu Prymasa Tysiąclecia i świętego Jana Pawła II: Sursum corda! – „W górę̨ serca!. O słowach, które kardynał Stefan Wyszyński wypowiedział w Zakopanem19 sierpnia 1957 roku: „Mamy przecież̇ podnieść́ całą Polskę̨ wzwyż̇! Mamy mówić́ sobie wzajemnie: rodzinom, mężom i żonom, córkom i synom, młodzieży i dziatwie: »W górę̨ serca!« Musimy mówić́ naszemu narodowi, Państwu i tym , co nim rządzą̨ Sursum corda! Miłujcie! Jeszcze więcej miłujcie! Jeszcze bardziej miłujcie! Uczcie się miłować́! 

SURSUM CORDA PER MARIAM – W górę serca, przez Maryję!

wtorek 4 sierpnia 2020
Lublin – Wilkołaz
grupy 1, 2, 3
OBIETNICA NA WYJŚCIE
Modlitwa poranna
Przewodnik grupy rozpoczyna pielgrzymowanie znakiem krzyża i śpiewem: „Kiedy ranne wstają zorza”. Wspólnie odmawiają modlitwy poranne, pamiętając o zapewnieniu Chrystusa: „gdzie dwaj, albo trzej gromadzą się w imię moje, tam ja jestem pośród nich”
– Modlitwa Pańska, Pozdrowienie Anielskie, Skład Apostolski, Dekalog,
Anioł Pański, śpiew Godzinek o Niepokalanym Poczęciu NMP;
– Śpiew Suplikacji: Święty Boże
Odczytanie Ewangelii wg św. Mateusza
Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.Gdy wyszedł około
godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł
do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”.
Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej,
tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?
„Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do
winnicy!”A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego
rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną;
lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich
z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu
4
z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś
się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak
samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to
złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi,
a pierwsi ostatnimi».
Oto słowo Pańskie
Głęboko wierzymy, że Bóg postąpi z pątnikami tegorocznej pielgrzymki jak z pracownikami z dzisiejszej przypowieści. Ufamy, że udział
w dwóch a nawet w jednym dniu pielgrzymki będzie miła Bogu jak odbycie całej pielgrzymki.
W chwili ciszy powierzmy nasze osobiste intencje oraz tych, którzy prosili nas o modlitwę wstawienniczą.
Litania do Świętej Opatrzności Bożej
Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Opatrzności Boża, wypływająca z Trójcy Przenajświętszej, zmiłuj się
nad nami
Opatrzności Boża, powołująca świat z nicości do bytu,
Opatrzności Boża, utrzymująca świat w istnieniu,
Opatrzności Boża, która rządzisz wszystkim,
Opatrzności Boża, która wszystko kierujesz do celu,
Opatrzności Boża, darząca człowieka odkupieniem,
Opatrzności Boża, która uświęcasz człowieka,
Opatrzności Boża, ukazana w Sercu Jezusowym,
Opatrzności Boża, powołująca nas do wiary świętej,
Opatrzności Boża, nadziejo naszego zbawienia,
Opatrzności Boża, źródło nieskończonej miłości,
Opatrzności Boża, podporo sprawiedliwych,
Opatrzności Boża, pokrzepienie prześladowanych,
5
Opatrzności Boża, ratunku grzeszników,
Opatrzności Boża, pokoju serc,
Opatrzności Boża, podporo wdów I sierot,
Opatrzności Boża, karmicielko ubogich,
Opatrzności Boża, ostojo pracujących,
Opatrzności Boża, ucieczko w każdej potrzebie,
Opatrzności Boża, skarbnico wszelkiego dobra,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
P. Panie, wychwalamy Opatrzność Twą świętą.
W. I ufamy Jej bezgranicznie.
Módlmy się: Boże, obrońco ufających Tobie, bez którego nic nie jest
mocne ani święte, kieruj nami w Opatrzności swojej, niech pod Twymi rządami i za Twoim przewodem tak przechodzimy wśród ziemskich
kolei życia, byśmy mogli dojść do wiecznej Ojczyzny. Przez Chrystusa
Pana naszego. Amen.
Rozważanie poranne
Epidemia koronawirusa w dużym stopniu zakłóciła rytm naszego codziennego życia. Nie omineła także sfery życia religijnego. Boleśnie
przeżywaliśmy wszelkie ograniczenia w spełnianiu praktyk religijnych
a punktem kulminacyjnym było zamykanie niektórych świątyń.
Z początkiem lata pojawiały się pytania, czy można będzie wyruszyć na
pielgrzymi szlak do Częstochowy. Ostatecznie ustalono, że codziennie
trzy grupy pielgrzymów będą wędrować do Pani na Jasnej Górze, niosąc
własne troski, niepokoje i prośby oraz intencje powierzone pielgrzymom
w ramach funduszu „Idę z Tobą”.
Nie udało sie uniknąć wątpliwości, czy taka forma pielgrzymowania
przyniesie owoce duchowe związane z kilkunastodniowym wędrowaniem na Jasną Górę. Pamiętajmy, że Bóg ma własną miarę wysłuchiwania i nagradzania swojego ludu.
6
Msza święta – grupa 3
formularz mszalny – wspomnienie św. Jana Vianneya
czytania mszalne – wtorek XVIII tygodnia
homilia – abp Stanisław Budzik
Konferencja
Matka Boża nie okaże się słabsza w Polsce (odtwarzanie)
Różaniec
Tajemnice bolesne
– rozważanie tajemnic różańcowych po odczytaniu intencji spisanych na
kartkach przez pielgrzymów,
– intencje modlitwy wyrażamy w krótkiej, prostej i zrozumiałej formie,
– podczas modlitwy trzymamy w dłoniach poświęcony różaniec,
Modlitwa przed Różańcem
Królowo Różańca Świętego. Oto stajemy do modlitwy różańcowej,
o którą prosiłaś. Chcemy przez nią zadośćuczynić za grzechy swoje, naszych bliskich, naszej Ojczyzny i całego świata. Pragniemy modlić się
szczególnie za tych, którzy najdalej odeszli od Boga i najbardziej potrzebują jego miłosierdzia. Wspomóż nas łaską, abyśmy pamiętali o tej
intencji wyznaczonej przez Ciebie. Pomóż nam wynagradzać naszym
różańcem cierpienia Twego Niepokalanego Serca i Najświętszego Serca
Jezusowego. Amen.
Koronka do Miłosierdzia Bożego
W godzinach popołudniowych, a gdy to możliwe o godz. 15.00 oddajemy cześć Bożemu Miłosierdziu. Nabożeństwo rozpoczynamy od odczytania fragmentu z Dzienniczka Siostry Faustyny dotyczącego choroby
i cierpienia
Z Dzienniczka siostry Faustyny
Kiedy zamierzyłam poprosić Matkę Przełożoną, że mam wielkie pragnienie, aby mi pozwoliła mieć w celi coś do ugaszenia tego pragnienia,
7
jednak nim poprosiłam – Matka sama zaczęła mówić, że: Siostro, niech
się już raz skończy z tą chorobą, albo w lewo, albo w prawo. Trzeba
będzie przeprowadzić albo kurację, albo co, tak dłużej być nie może.
Kiedy po chwili zostałam sama, rzekłam: Chryste, co począć? Prosić Cię
o zdrowie czy śmierć, nie mam wyraźnego rozkazu. A więc uklękłam
i rzekłam: Niech się ze mną stanie święta wola Twoja, czyń ze mną, Jezu,
co Tobie się podoba. W tej chwili poczułam się jakoby sama, a różne pokusy uderzały na mnie, jednak w gorącej modlitwie znalazłam ukojenie
i światło, i poznałam, że Przełożona mnie tylko doświadczyła.
Zdarza się często w chorobie tak, jak z Jobem w Starym Zakonie: gdy
się chodzi i pracuje, no to wszystko dobrze i pięknie, ale jak Bóg ześle
chorobę, jakoś tych przyjaciół jest mniej. Ale są jednak, interesują się naszym cierpieniem i tak dalej. Ale jeżeli Bóg dopuszcza dłuższą chorobę,
powoli zaczynają nas opuszczać i ci wierni przyjaciele. Odwiedzają nas
rzadziej, a ich odwiedziny sprawiają często cierpienie. Zamiast nas pocieszyć, wyrzucają nam niektóre rzeczy, które sprawiają wiele cierpienia,
i tak dusza, jak ów Job, jest sama; ale na szczęście nie jest sama, bo jest
z nią Jezus – Hostia. Gdym skosztowała powyższych cierpień, a noc całą
spędziłam w goryczy, rano, kiedy ksiądz kapelan przyniósł mi Komunię
świętą, musiałam się siłą woli opanować, aby nie wykrzyknąć w cały
głos: Witaj, prawdziwy, jedyny Przyjacielu. Komunia święta daje mi moc
do cierpień i walki. Jeszcze jedno chcę powiedzieć, com doświadczyła:
kiedy Bóg nie daje ani śmierci, ani zdrowia, i to trwa latami – otoczenie
przyzwyczaja się do tego i uważa, jakoby człowiek nie był chory. Wtenczas zaczyna się pasmo cichego męczeństwa; Bogu tylko wiadomo, ile
dusza składa ofi ar.
Stefan Kardynal Wyszyński
Zapiski więzienne – 25 IX 1953, piątek
Dziś uroczystość Patrona Stolicy, błogosławionego Władysława z Gielniowa. Rano o godzinie 7 jestem w kaplicy Seminarium Metropolitalnego, wśród alumnów, którzy rozpoczynają ofi cjalnie rok swojej pracy…
Po obiedzie pracowałem dwie godziny nad wieczornym kazaniem ku
czci błogosławionego Władysława, Patrona Stolicy… Stawiła się wielka
rzesza; nigdy bodaj kościół nie był tak wypełniony. Nigdy też nie było
8
tak gorąco u Świętej Anny jak dziś. Ale warszawianie umieją słuchać.
Cisza panowała wzorowa. Po Mszy świętej udzieliłem błogosławieństwa
relikwiami błogosławionego patrona… Dopiero o godzinie 21.30 wyszedłem z bramy kościoła. Przy samochodzie czekała jeszcze spora gromada
ludzi. Ktoś zaczaj krzyczeć, ktoś inny uspokajał – ostrzegając przed prowokacją… Wkrótce byliśmy na Miodowej. Wydałem dyspozycje panu
Antoniemu na jutro. W sieni domu nikogo nie zastałem. Poszedłem na
górę i zaraz udałem się na spoczynek. Bodaj w pół godziny później usłyszałem kroki skierowane do mego mieszkania. Przyszedł ksiądz Goździewicz. Melduje, że jacyś panowie przyszli z listem od ministra Bidy
do biskupa Baraniaka i proszą o otwarcie bramy. Wyraziłem zdziwienie:
„O tej porze?…Tknięty przeczuciem, wstałem i ubrałem się…Już dobrze
wiedziałem, kto nas odwiedza. Zszedłem na dół i kazałem otworzyć bramę. Właśnie w tej chwili wszedł biskup Baraniak, prowadzony z ogrodu
przez grupę ludzi, którzy tłumnie weszli do Sali Papieży. „Ci panowie
– mówi biskup – chcieli strzelać”. „Szkoda – odpowiedziałem – wiedzielibyśmy, że to napad, a tak to nie wiemy, co sądzić o tym nocnym najściu”. Jeden z panów wyjaśnia, że przychodzą w sprawie urzędowej i że
dziwią się, iż nikt bramy nie otwiera. Odpowiadam: „Godziny urzędowe
u nas są za dnia, a wtedy i bramy, i drzwi są otwarte. Teraz nikt u nas nie
urzęduje”. „Ale państwo ma prawo – odpowiada ów pan – zwrócić się
do obywateli, kiedy chce”. Wyjaśniam, że i państwo ma obowiązek być
przyzwoite wobec obywateli, zwłaszcza wobec takich, o których wiadomo, że są zawsze dostępni. Wyszedłem na dziedziniec, by odszukać pana
Cabanka, gdyż nikogo z księży przy mnie nie było. Ale nasz „Baca” rzucił się na jednego z panów, który szedł za mną, i skaleczył go. Wobec teg
wróciłem do przedsionka, by zaopatrzyć rannego…Wreszcie wszystko
się wyjaśniło. Jeden z panów zdjął palto, wyjął z teki list i otworzywszy
– podał papier, zawierający decyzję Rządu z dnia wczorajszego. Mocą
tej decyzji mam natychmiast być usunięty z miasta. Nie wolno mi będzie sprawować żadnych czynności związanych z zajmowanymi dotąd
stanowiskami. Prosił, bym to przyjął do wiadomości i podpisał…Udałem
się na górę, ze mną kilku panów. Dom był pełen ludzi i na dole, i przed
kaplicą. W prywatnym mieszkaniu polecono mi zabrać to, co mi jest
potrzebne. Oświadczyłem, że nic zabierać nie mam zamiaru…Przypro-
9
wadzono biskupa Baraniaka. Pytają mnie: „Kto tu jest gospodarzem?”
Odpowiadam: „Nie wiem, kogo zabieracie. Gospodarzem podczas mej
nieobecności jest zawsze biskup Baraniak”. Składam księdzu biskupowi
oświadczenie, że to, czego jest świadkiem, uważam za gwałt. Proszę, by
nikt nie podejmował mojej obrony. W razie procesu, nie chcę adwokatów. Bronić się będę sam…Wychodzimy na korytarz. Chcę wstąpić do
kaplicy. Przedstawiciel Władzy stawia warunek: ,,O ile ksiądz Prymas
nie będzie stawiał oporu, bo i po cóż mamy się szarpać”. – Nie przyjmuję
tego warunku. Wstąpiłem na chwilę do kaplicy, by spojrzeć na tabernakulum i na moją Matkę Bożą – w witrażu. Zeszliśmy na dół. Z progu
raz jeszcze spojrzałem na obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, wiszący nad
wejściem do Sali Papieskiej, raz jeszcze złożyłem protest i wyszedłem do
samochodu. Wsiadło 3 panów. Nie wiem dokładnie, która mogła być godzina, gdy opuszczaliśmy bramę ulicy Miodowej. W każdym razie – na
pewno po godzinie 24.00. Samochód skierowano w ulicę Długą; otoczyło nas 6 innych…Przyjechaliśmy do Rywałdu. Było to miejsce mojego
przeznaczenia. Wjechaliśmy w puste podwórze gospodarcze klasztoru
Ojców Kapucynów. Dość długo czekałem w wozie, zanim „pan w ceracie” zaprosił mnie do wnętrza brzydkiego budynku. Wprowadzono mnie
do pokoju na pierwszym piętrze. Oświadczono mi, że to jest miejsce
mego pobytu, że nie należy wyglądać oknem. Nadto dowiedziałem się,
że za kilka dni będzie przeprowadzona ze mną rozmowa na temat mej
obecnej sytuacji. Mój konwojent usłyszał raz jeszcze dokładnie sprecyzowane moje stanowisko wobec faktu dokonanego…Zostałem sam. Na
ścianie, nad łóżkiem, wisi obraz z podpisem: „Matko Boża Rywałdzka, pociesz strapionych”. To był pierwszy głos przyjazny, który wywołał wielką radość. Przecież stało się to, czym tyle razy mi grożono: pro
nomine Jesu contumelias pati. Lękałem się, że już nie będę miał udziału
w tym zaszczycie, którego doznali wszyscy moi koledzy z ławy seminaryjnej. Wszyscy oni przeszli przez obozy koncentracyjne i więzienia.
Większość z nich oddała tam swe życie; kilku wróciło w stanie inwalidztwa, jeden umarł po odbyciu więzienia polskiego. W ten sposób wypełniła się w części zapowiedź, którą w roku 1920 na wiosnę dał nam profesor
liturgiki i dyrektor Seminarium Niższego we Włocławku, ksiądz Antoni
Bogdański. Niezapomniany ten człowiek podczas pewnego wykładu li-
10
turgii powiedział: „Przyjdzie czas, gdy przejdziecie przez takie udręki,
o jakich człowiek naszego wieku nawet myśleć nie umie…Takie są dzieje
jednego tylko kursu kapłanów polskich w wieku XX. Mój brat Tadeusz
odsiedział obozy i więzienia: sowieckie, niemieckie i polskie. Większość
księży i biskupów, z którymi pracowałem, przeszła przez więzienia. Byłoby coś niedojrzałego w tym, gdybym ja nie zaznał więzienia. Dzieje
się więc coś bardzo właściwego; nie mogę mieć żalu do nikogo. Chrystus nazwał Judasza „przyjacielem”. Nie mogę mieć żalu do tych panów,
którzy mnie otaczają i byli dla mnie dość grzeczni. Oni mi przecież pomagają do dzieła, którego nieuchronność od dawna była oczywista dla
wszystkich. Muszę doceniać to, co mnie od tych ludzi spotyka.
Modlitewne zakończenie dnia
– Pieśń Maryjna
– Krótki rachunek sumienia
– Błogosławieństwo pątników

Konferencja ks. Mirosława Ładniaka przewodnika 42. Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki dotycząca tegorocznego pielgrzymowania i obostrzeń obowiązujących na szlaku.

ks. Mirosław Ładniak

14 sierpnia Konferencja

JASNOGÓRSKI SZCZYT – Zwieńczenie drogi

o. Mariusz Tabulski

czytał Dariusz Ciszewski

pracowała p. Małgorzata Bartas-Witan redakcja katolicka Polskiego Radia

fragmenty Oratorium o Prymasie Wyszyńskim nagrane na Jasnej Górze w 2018 r.

JASNOGÓRSKI SZCZYT – Zwieńczenie drogi

Pontyfikat Jana Pawła II i Jego zawierzenie.

Pielgrzymowanie jest wielką łaską, bo możemy w czasie naszej drogi zauważyć, że przyjmując treści rozważań, Duch św. pomaga nam je nie tylko rozumieć, ale i w ich świetle rozważać piękną historię zabawienia, w które nasze życie jest włączone. Stajemy się jej uczestnikami, a nie widzami czy kibicami… Tak też było z Janem Pawłem II, Kardynałem Wojtyłą… można powiedzieć, że właśnie nasz papież pokazuje opatrznościową rolę jaką kardynał Wyszyński spełnił dla Kościoła Ojczyzny, Jasnej Góry…

6 czerwca 1979 r. w czasie pierwszej pielgrzymki do Ojczyny, właśnie na Jasnej Górze wypowiada szczególne słowa, Zaczyna tak: „Kochany Księże Prymasie! Wprowadziłeś, Ty, niestrudzony sługo Ludu Bożego, ty, niestrudzony, niezmordowany miłośniku i służebniku Pani Jasnogórskiej, wprowadziłeś w program swojego prymasowskiego pasterzowania odwiedziny papieża w Polsce. Księże Prymasie! Pozwól mi tylko to jedno jeszcze powiedzieć, że ci się spełnia – i ja za to Bogu dziękuję – że ci się spełnia ten punkt twego odważnego, bohaterskiego programu, duszpasterzowania w Polsce i w świecie współczesnym”!

 Oto dlaczego podjęliśmy w czasie naszej drogi pielgrzymiej na Jasną Górę, rozważanie dzieł i programu Prymasa. Jan Paweł II w swym przemówienie dotyka istoty, nazywa prymasowski program – odważnym i bohaterskim! Okazało się, że Prymas ma program duszpasterski nie tylko dla Polski, dla całego świata. Ten szlak biegnie od wspomnianego tzw. „Maryjnego archetypu”, jakim jest obrona Jasnej Góry w 1665 r., przez Portugalię, przez Rzym (już widać, że ma elementy nie tylko polskie dla światowe), i znowu przez Polskę, aż do wyboru papieża Polaka, który wniósł na Stolicę Piotrową polskie doświadczenie maryjne. A po zamachu w 1981, wprowadzi Kościół już na drogę wypełnienia fatimskich próśb. Droga ta prowadzi dalej, przez nasze „dziś”…

We wspomnianej homilii Jana Pawła II z 4 czerwca 1979 roku znajdują się ważne światła, tłumaczące tzw. polską drogę zwycięstwa przez Maryję”. Papież mówił: „Powiedziałem o procesie dziejowym, który toczy się w sercach Polaków. Ostatnie dziesięciolecia potwierdziły ten dziejowy proces i wzmogły go. W tym czasie dokonało się tutaj oddanie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi 8 września 1946 roku. Prowadzili wtedy Lud Boży nasi wielcy poprzednicy: kardynał August Hlond i kardynał Adam Stefan Sapieha. W dziesięć lat później odnowione zostały na Jasnej Górze śluby Jana Kazimierza (1656-1956) w 300 lat od chwili, kiedy ten król po okresie „potopu” ogłosił Bogarodzicę Królową Polskiej Korony. Równocześnie zaś prawie, w 1656, w katedrze lwowskiej Maryja została nazwana uroczyście przez monarchę, przez władcę tej ziemi Królową Korony Polskiej. Jesteśmy dziedzicami tego tytułu i wielkich ślubów! Od 1956 rozpoczęła się Wielka Nowenna przed tysiącleciem chrztu Polski. I oto w roku polskiego milenium, 3 maja 1966 roku, tutaj, na tym miejscu zostaje wypowiedziany ustami Prymasa Polski jasnogórski Akt Oddania w macierzyńską niewolę Bogarodzicy za wolność Kościoła w Polsce i świecie współczesnym. Ten historyczny Akt zostaje wypowiedziany wobec nieobecnego tutaj ciałem, ale obecnego duchem papieża Pawła VI, jako szczególne świadectwo wiary żywej i mężnej, takiej, jakiej oczekują i jakiej potrzebują nasze czasy”.

Chcą lepiej uchwycić specyficzną dla historii Kościoła w naszej Ojczyźnie – Kanwę maryjną, w którą w przedziwny sposób wplatają się opatrznościowi przewodnicy, cofnijmy się do połowy ubiegłego stulecia.

Jest rok 1946. W szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie umiera Prymas Polski August Hlond. Wypowiada prorocze słowa: „Dziś mamy świt, jeszcze w oparach i mgłach, ale świt. W nowe czasy idziemy z Matką Niepokalaną, aby była przewodniczką naszą i wyprowadzała nas z tego, co dziś jest naszym niepokojem i bólem, w czasy zupełnie Boże”. Do tej wizji będzie nawiązywał jego następca – Kardynał Wyszyński.  Słowa Prymasa Hlonda, go ukierunkowują na wiązanie służby Kościołowi, z Królową Polski: „Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem. Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.” Widzimy program… Jego streszczenie zawarł Prymas Hlond w swym testamencie: „Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. (…)  Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa.”

8 września 1946 r. Prymas Hlond poświęcił naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi. Naśladując akt papieski z 1942 r.  poszedł za przykładem Portugalii i oddał Polskę opiece Maryi, aby ocalić wolność Kościoła w kraju, który znalazł się w orbicie „błędów Rosji”. W tej uroczystości uczestniczył razem z milionową rzeszą zebraną wokół Jasnej Góry, zrozumiał, że jest w Narodzie struna, którą wystarczy dotknąć, a serca Polaków bić będą gorąco dla Boga. Pisał później: „Naród Polski ma swój wspaniały nałóg: wrażliwość wiekową na Matkę Chrystusową. To jakby delikatna struna chopinowska, którą wystarczy tylko lekko tknąć, aby ożywiła wszystkie wspomnienia i uczucia. Taką delikatną struną Narodu jest Maryja. Na to imię otwiera się w Polsce każde serce”.

 Kiedy biskup lubelski został następcą kardynała Hlonda, przejął jego testament i uczynił go swoim światłem przewodnim: „W każdej drodze jest jakaś myśl przewodnia, jakieś światło, które człowiek usiłuje utrzymać w oczach, aby nie pozostać w ciemności i nie zbłądzić. Mam takie światło w swoich oczach od początku… potrzebna była światłość. Ważne, że kardynał Wyszyński rozumiał, że zwycięstwo zapowiedziane proroczo przez Jego poprzednika, miało się w Polsce realizować na drodze cierpienia, przez krzyż. Prymas Tysiąclecia wiedział, że droga do zwycięstwa wiedzie przez krzyż i przez zawierzenie pod krzyżem Tej, którą Jezus dał nam za Matkę. Zawierzenie… Rzeczywiście, to właśnie akty oddania, aż po Akt oddania w niewolę miłości, wyznaczały w Polsce kolejne etapy „zwycięstwa przez Maryję”. Kardynał Wyszyński zaczął – jak wspominaliśmy od siebie. Aresztowany zawierza Maryi całe swoje życie i oddaje się Jej w niewolę: „Święta Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią, Orędowniczkę, Patronkę i Opiekunkę i Matkę moją. Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie…”

Ważnym podkreślenia jest to, że maryjna droga Prymasa staje się maryjną drogą narodu. Oto w Polsce mamy nie tylko ludzi osobiście oddanych Matce Bożej, lecz również cały Naród. 3 maja 1966 roku został wypowiedziany Milenijny Akt oddania za wolność Kościoła w świecie. Można powiedzieć – zaczynają się pojawiać pierwsze owoce. Ocalona wiara i wolność Kościoła, wierność narodu. „Ufamy, że tym aktem głębokiej wiary i ufności wyjednamy Kościołowi świętemu wolność, a Ojczyźnie naszej Twą macierzyńską opiekę na nowe Wiary Tysiąclecie…” – czytamy w Akcie milenijnym.

Przeczuwając zwycięstwo wiary nad niewiarą, Prymas wyznaje: „W ojczyźnie naszej dopełnia się szczególne misterium, którego znaczenia może jeszcze w pełni nie rozumiemy… Naród Polski zachował gorącą wiarę i jedność w obliczu Ojca niebiskiego, miłość do Maryi Matki Chrystusowej i zaufanie do Kościoła Bożego… Tej tajemnicy nie zdołamy przeniknąć!… Są to tajemnice Boże. Bardziej rozumiemy je tutaj, przed ołtarzem Matki Bożej Jasnogórskiej, a także w innych sanktuariach maryjnych naszej Ojczyny. Patrząc z ufnością w macierzyńskie oczy Maryi…”

Nic dziwnego, że tę sprawdzoną, drogę „zwycięstwa przez Maryję”, na której skuteczność kard. Wyszyński miał „mnóstwo dowodów”, pragnął Prymas uczynić drogą całego Kościoła. W akcie oddania z 1972 r. czytamy słowa skierowane do Matki Najświętszej mówił: „Sprowadza nas do Ciebie głęboka troska o całą ludzkość, nękaną wojnami, pełną udręki, męki i niepokoju, dręczoną przez nienawiść, pychę i samolubstwo. Stajemy zatrwożeni o przyszłość pokoleń, które nurtuje bunt i pokusa obalenia wszystkich praw, wraz z całym dorobkiem przeszłości… w wielu sercach miejsce wiary i miłości Boga zajmuje zwątpienie i niewiara. Ludzie zapatrzeni w wizję szczęścia doczesnego, oddalają się od Twojego Syna, odrzucając Jego miłość i łaskę”.

Pierwszym krokiem na drodze uczynienia maryjnego doświadczenia Kościoła w Polsce doświadczeniem Kościoła powszechnego był ogromny wysiłek podjęty przez kard. Wyszyńskiego i biskupów Polskich, aby doprowadzić do ogłoszenie Maryi Matką Kościoła na Soborze Watykańskim II. Ale Kardynał Wyszyński chciał czegoś więcej niż ogłoszenia nowego Imienia Maryi, pragnął ponowienia aktu Piusa XII, ale chciał, by poświęcenie świata było dokonane… kolegialnie i przez “Matkę Kościoła”! Pomoc i ratunek dla świata jest w macierzyńskim Sercu Matki Kościoła. „Czujemy się zobowiązani, aby nie tylko podziwiać Cię w chwale Twojego nowego Imienia, ale wzywać na pomoc światu… Przychodzimy do Ciebie, Matko, po ratunek. Aby go uprosić, pragniemy Ci oddać Kościół Chrystusowy i cały świat…Ty sama uwrażliwiłaś nam serca na dolę wszystkich ludzi i Kościoła Powszechnego… Prosimy Cię – działaj!… Przybądź na ratunek Rodzinie ludzkiej!

Prymas Wyszyński, po wyborze na stolice św. Piotra Jana Pawła II, Papieża Polaka, najbliższego swojego współpracownika, był przekonany, że na polskiej drodze maryjnej „przyszło zwycięstwo, zwycięstwo Matki Najświętszej” zapowiadane przez kard. Augusta Hlonda. Ten wybór papieża z Polski oznaczał, że polskie doświadczenie maryjne staje się odtąd własnością Kościoła. „Gdy podszedłem do Jana Pawła II z pierwszym homagium – wyznał Ksiądz Prymas – usta nasze niemal jednogłośnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: To Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal.

Droga do urzeczywistnienia kolegialnego aktu oddania świata Maryi Matce Kościoła stanęła otworem. Zdaniem Prymasa wskazywały na nią wyroki Bożej Opatrzności, która niejako zapragnęła uczynić polskie doświadczenie zwycięstwa przez Maryję” doświadczeniem całego Kościoła. W tym też kierunku biegły wszystkie wysiłki papieża Jana Pawła II. Zaczął od Jasnej Góry, w święto Maryi, Matki Kościoła w czerwcu 1979 roku wypowiedział na Jasnej Górze Akt Zawierzenia Matce Bożej. Papież Akty zawierzenia Maryi powtarzał na całym swym pielgrzymim szlaku. Szedł drogą wytyczoną przez polskie doświadczenie, drogą, którą Prymas chciał wskazać całemu światu. Drogę zwycięstwa przez Maryję. Pchała go do tego logika Boża. Potwierdził to sam Jan Paweł II, gdy mówił o doświadczeniu maryjnym Prymasa, „doświadczeniu na miarę epoki, na którym się budował Kościół na przełomie tysiącleci. W okresie, w którym przygotowujemy się do drugiego milenium narodzenia Słowa z Dziewicy [Jubileuszu 2000-lecia chrześcijaństwa / przyp. red.] – jest to dla nas skarb bezcenny.”

 Poprzez kolejne akty zawierzenia i poświęcenia Jan Paweł II przygotowywał Kościół powszechny do najważniejszego, kolegialnego aktu zawierzenia rodziny ludzkiej Bogurodzicy i Matce Kościoła.

W końcu przyszedł czas, aby dokonać kolegialnego zawierzenia, o którym marzył Prymas Polski. Miało się ono odbyć podczas uroczystości Zesłania Ducha Świętego, 7 czerwca 1981. Jednak na drodze do kolegialnego zawierzenia stał dzień 13 maja 1981 roku… Po zamachu, Papież całym sercem oddaje się wypełnieniu próśb Fatimskiej Pani; przekonany, że „zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie ono przez Maryję… Chrystus przez Nią zwycięży, bo chce, aby zwycięstwa Kościoła w świecie współczesnym i przyszłym łączyły się z nią„.

Dochodząc do szczytu Maryjnej Drogi wiodącej nas w tegorocznym pielgrzymowaniu przez Polską ziemię, historię i doświadczania – po śladach wielkich przewodników wiary, przyprowadzających nas przed szczyt Jasnej Góry – powraca jak echem wołanie Prymasa Wyszyńskiego do wejścia na szczyt duchowy – by tam – SOLI DEO Samemu Bogu – PER MARIAM przez Maryję – siebie samych, wszystkie sprawy osobiste, społeczne i narodowe – oddać całkowicie, czyli uwolnić – z siebie, swojej nadmiernej troski, ściągającego w dół lęku przed cieniem, który czyha wokół i próbuje zagarnąć nas strachem niemożności udziału w Bożym zwycięstwie. To miejsce – ten szczyt – Jasna Góra przemawia zupełnie inaczej. Maryja tu obecna – zawsze zwyciężała, zwycięża i zwycięży. Jeśli… odważymy się za Prymasem Tysiąclecia Stefanem Wyszyńskim i papieżem Janem Pawłem IIZAWIERZYĆ.

Bóg szczególnie słucha pielgrzymów, dlatego włączamy się w modlitwy Kościoła, prosząc o łaskę beatyfikacji, -Boże Ojcze Wszechmogący, źródło wszelkiej świętości, wejrzał heroiczną wiarę Prymasa, Jego całkowite oddanie się Tobie, na jego męstwo wobec przeciwności, które znosił dla imienia Twego. On tak bardzo umiłował Kościół Twojego Syna, tak wiernie kochał naszą Ojczyznę i każdego człowieka, broniąc jego godności i praw, przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężał. On wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic, u Niej szukał pomocy w obronie wiary Chrystusowej i wolności narodu. Amen.

Rekolekcje w tym roku przygotowuje dla lubelskich pątników ks. Adam Rybicki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Dotyczyć one będą Trzeciej Osoby Boskiej – Ducha Świętego i związane będą z hasłem Owocem Ducha jest Miłość…

Lublin – Wilkołaz (40 km)
 
 
Lublin Archikatedra – Msza św. 6:00
Lublin Węglin (6 km) – odpoczynek
Tereszyn OSP (7 km) – odpoczynek
Strzeszkowice (6 km) – posiłek
Niedrzwica Duża (5,5) – odpoczynek
Niedrzwica Kościelna (3 km) – odpoczynek
Sobieszczany OSP (5 km) – odpoczynek
Wilkołaz kościół (7,5 km) – koniec dnia
Wilkołaz – Księżomierz (32 km)
 
 

Wilkołaz kościół – wyjście 7:00
Popkowice OSP (7,5 km) – odpoczynek
Urzędów – Zakościelne (6 km) – odpoczynek
św. Otylia (4 km) – Msza św.
Dierzkowice (4,5 km) – posiłek
Ludmiłówka (3,5 km) – odpoczynek
Księżomierz (6,5 km) – koniec dnia

Księżomierz – Ożarów (25,5 km)

Księżomierz + · wyjście
Parafia w tym miejscu została erygowana w 1847 roku, jest znana ze względu na obraz MB z Dzieciątkiem, otaczany wielkim kultem od ponad trzystu lat. W Księżomierzy pod koniec XVI wieku miało mieć miejsce objawienie MB Płaczącej, co upamiętnia metalowy krzyż, figura MB, kamienny ołtarz i plac dla pątników. W 1996 r. kościół wraz z całym wyposażeniem doszczętnie spłoną. Nową murowaną świątynię wzniesiono do 1998 roku. Na miejscu spalonego kościoła wystawiono makietę drewnianej świątyni w skali 1:6.
Księżomierz – „Pole Zjawienia” + (3,0 km)· Msza św. 08:30

Rachów Stary (4,0 km) · odpoczynek
Annopol + (4,5 km) · posiłek (dołączają grupy chełmskie)
Miejscowość ta do XIX w. posiadała prawa miejskie, w 1944 roku została zniszczona w walkach o przyczółek nad Wisłą. Mieszkańcy Annopola należą do parafii Wniebowzięcia NMP w Kleszowie, świątynia została wybudowana przed 1772 r. dla unitów, później służyła jako cerkiew, a od 1920 roku jest kościołem katolickim.
Maruszów (4,5 km) · odpoczynek
Maruszów jest wsią położoną w województwie świętokrzyskim, w powiecie opatowskim w gminie Ożarów.
Szymanówka – las (5,0 km) · odpoczynek
Ożarów + (4,5 km) · przyjście 18:30
Ożarów posiadał prawa miejskie od 1569 r., utracił je po trzystu latach, a następnie odzyskał w 1988 r. W mieście znajduje się parafia p.w. św. Stanisława BM, a jej początki sięgają XIV w. Przez pewien czas kościół pozostawał w rękach kalwinów, jednak od 1659 r. jest nieprzerwanie użytkowany przez parafię rzymsko – katolicką.
Ożarów – Szewna (23,5 km)
Ożarów + · wyjście 07:30
Ożarów posiadał prawa miejskie od 1569 r., utracił je po trzystu latach, a następnie odzyskał w 1988 r. W mieście znajduje się parafia p.w. św. Stanisława BM, a jej początki sięgają XIV w. Przez pewien czas kościół pozostawał w rękach kalwinów, jednak od 1659 r. jest nieprzerwanie użytkowany przez parafię rzymsko – katolicką.
Drygulec (6,5 km) · odpoczynek
Ćmielów + (5,0 km) · Msza św. 11:00, posiłek
Bodzechów + (5,0 km) · odpoczynek
Ostrowiec Świętokrzyski – Szewna + (7,0 km) · przyjście 18:00

Szewna – Bieliny (36,0 km)

Szewna + · wyjście 05:45
Parafia jest jedną z najstarszych w okolicy, wzmiankowaną już w XV w., należał do niej cały teren obecnego Ostrowca Świętokrzyskiego. Początki parafii związane są z drewnianym kościołem p.w. św. Mikołaja, który w XVIII w. został rozebrany, a na jego miejscu powstała murowana świątynia, stanowiąca zabytek wysokiej klasy.

Szwarszowice (6,0 km) · odpoczynek
Wieś położona w województwie świętokrzyskim w powiecie ostrowieckim.

Waśniów + (4,5 km) · odpoczynek

Sarnia Zwola (7,5 km) · odpoczynek

Nowa Słupia + (5,5 km) · odpoczynek

Święty Krzyż + (3,0 km) · Msza św. 15:00
Na szczycie góry znajduje się późnobarokowo – klasycystyczny kościół klasztorny p.w. Św. Krzyża z XVIII w. oraz zespół opactwa bernardyńskiego z kaplicą Oleśnickich. W ołtarzu głównym przechowywane są relikwie św. Krzyża przywiezione w XII w. przez Benedyktynów. Do połowy XVII w. klasztor był największym sanktuarium religijnym w Polsce. Obecnie opiekę nad tym miejscem sprawują Ojcowie Misjonarze Oblaci.

Podłysica (5,5 km) · odpoczynek

Bieliny + (4,0 km) · przyjście 19:30
Pierwsze udokumentowane wzmianki o Bielinach pochodzą z XV w., wtedy też król Kazimierz Jagiellończyk wydał dla miasta przywilej lokujący na prawie niemieckim. Parafia p.w. św. Rodziny w Bielinach powstała w 1637 roku.

Podłysica – Dyminy (34,5 km)

Podłysica · wyjście 06.00

Bieliny + (4,0 km) · wyjście 07:00
Pierwsze udokumentowane wzmianki o Bielinach pochodzą z XV w., wtedy też król Kazimierz Jagiellończyk wydał dla miasta przywilej lokujący na prawie niemieckim. Parafia p.w. św. Rodziny w Bielinach powstała w 1637 roku.

Skorzeszyce – las (6,5 km) · odpoczynek

Daleszyce + (7,0 km) · Msza św. 12.00,  posiłek
Osadę Daleszyce rejestrują już źródła historyczne z początku XIII w. Według Jana Długosza w 1221 r. biskup krakowski Iwo Odrowąż ufundował w Daleszycach kościół pod wezwaniem Św. Michała Archanioła. Miejscowość od 1569 r. dzięki królowi Zygmuntowi Augustowi, posiadała prawa miejskie, które utraciła trzysta lat później z powodu upadku rynku lokalnego.

Niestachów – las (6,0 km) · odpoczynek

Suków + (3,5 km) · odpoczynek

Dyminy + (4,5 km) · przyjście 19:00
Dyminy jest to wieś w powiecie kieleckim, w gminie Morawica. O jej powstaniu mówi legenda o zbóju Dyminie, żyjącym w czasie rozbicia dzielnicowego, który dla zatarcia śladów puszczał z dymem wszystkie obrabowane gospodarstwa.

Suków – Małogoszcz (38 km)

Suków – wyjście o godz. 5.30

Dyminy (4km) – odpoczynek

Trzcianki Osada (7km) – odpoczynek

Radkowice OSP (5,5) – odpoczynek

Chęciny (5km) – Msza św. o godz. 12.00 i posiłek

Jedlnica – las (7,5km) – odpoczynek

Bocheniec (4km) – odpoczynek

Małogoszcz (5km) – przyjście o godz. 19.30

Wszystkie grupy

11 sierpnia

Kolumny I, II i III

Trasa: Małogoszcz – Włoszczowa (22,5km)

Małogoszcz – kościół – Msza św. o godz. 8.00

Kozłów (7,5km) – posiłek

Michałów las (5,5km) – odpoczynek

Prządzów las (4,5km) – odpoczynek

Włoszczowa (6km) – przyjście o godz. 17.30

Wszystkie grupy
Włoszczowa – Stary Koniecpol (31,5 km)
Włoszczowa + Msza Św. 7:00, wyjście
Pierwsze wzmianki o Włoszczowej pojawiają się pod koniec XIV w. Dwa wieki później Włoszczowa uzyskała przywilej lokacyjny, w tym czasie stanowiła silny ośrodek reformacji kalwińskiej. Po utracie praw miejskich w XIX w. odzyskała je dopiero w 1919 roku. Podczas II Wojny Światowej na terenie miasta i okolic toczyły się zacięte walki.
Włoszczowa – nowa parafia
Łachów – las (6 km) odpoczynek
Żelisławice (6 km) posiłek
Dąbrowa (5,5 km) odpoczynek
Teresów (7 km)
Koniecpol + (4 km) · odpoczynek
Prawa miejskie dla Koniecpola nadał król Władysław Warneńczyk w 1443 r. Na przestrzeni wieków Koniecpol to obszar aktywnej działalności wielu możnych i wpływowych ludzi. Tereny okalające miasto były miejscem licznych walk powstańczych. Po jednej z bitew Powstania Styczniowego w szpitalu Koniecpolskim leczony był podoficer Adam Chmielowski, założyciel zgromadzenia „Braci Albertynów” i „Sióstr Albertynek”.

Stary Koniecpol (3,0 km) · przyjście 19:00

Dekanat Lublin–Śródmieście

Grupa nr 1 jest doskonałą propozycją dla każdego, bez względu na wiek, kto chce przeżyć głęboko rekolekcje, odnowić swoją więź z Panem Bogiem, doświadczyć przyjaźni, ubogacić się doświadczeniem wiary innych pielgrzymów. W tej grupie pielgrzymuje wiele osób, które szlak pielgrzymkowy pokonywały wielokrotnie, a nawet chodzą od początku istnienia pielgrzymki lubelskiej. To wielkie bogactwo i jedna z cech charakterystycznych „Jedynki”.

Rozmowy z wieloma młodymi ludźmi, którzy pielgrzymowali z nami, utwierdzają nas w przekonaniu, że ta swoista mieszanka entuzjazmu młodości i doświadczenia życiowego sprawiają, że wspólne pielgrzymowanie staje się niezapomnianym przeżyciem, do którego nieustannie wraca się, i które wyznacza ścieżki życia po zakończeniu pielgrzymki.

 

Dekanat Lublin–Zachód

Grupa nr 2 pragnie iść i dojść na Jasną Górę. Modlić się za Ojczyznę i w intencji tych, którzy najbardziej potrzebują Bożego miłosierdzia. Nie mamy żadnych chwytów reklamowych, inne grupy z pewnością mają większe „wzięcie”, ale to zupełnie nie ma znaczenia. Grupa nr 2 wyrusza i pragnie dotrzeć do tronu Królowej Polski.

Grupa jest prowadzona przez Braci Mniejszych Kapucynów, patronuje nam św. Franciszek z Asyżu. Cechy charakterystyczne? Noce spędzamy w namiotach, posiłki jemy wspólnie korzystając z kuchni polowej, która towarzyszy nam na trasie. Mamy też swoje prysznice i inne udogodnienia, które sprawiają, że nie możemy narzekać na brak chętnych do wspólnego pielgrzymowania. Kilkuletnie dzieci, młodzież, osoby w kwiecie wieku, seniorzy – to skład naszej grupy, bo każdy jest mile widziany. Wszystkich łączy wspólny Cel i przekonanie, że maszerowanie z grupą 3 to bardzo dobry wybór. Franciszkańska radość jest bardzo zaraźliwa!

Więcej informacji na stronie internetowej Trójeczki i na facebooku Trójeczki.

Dekanat Lublin–Południe

Grupa 4 – rodzinna i spontaniczna. Oprócz tego zawsze potrafi szybko zorganizować sobie służby i scholę. W 4-ce każdy znajdzie chwilę na refleksję, modlitwę, rozmowę i uśmiech. Na pewno nie zabraknie w tym roku także gry w piłkę i piosenek country. A to za sprawą duszpasterzy. W tym roku przewodnikiem gr. 4 jest ks. Emil Kancir – wikariusz z parafii bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Lublinie – reprezentant Polskich Księży w piłce nożnej. Grupa ma też drugiego duszpasterza jest nim ks. Krzysztof Podstawka – proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Czerniejowie – znawca muzyki country. Do grupy dołączy też misjonarz o. Tomasz Zieliński, który opowie o Afryce i pracy na czarnym lądzie. Do tej pory przez wiele lat 4-kę prowadził ks. Zbigniew Pietrzela z Głuska.

Dekanat Lublin–Północ

Grupa 6 to grupa uniwersalna, pielgrzymować może w niej każdy. I taki mały i taki duży i taki gruby i taki chudy może z nami iść i idzie. Idzie z miłości, nie dla przyjemności. Chociaż przyjemnie też bywa, nawet często. Sprawdź to pielgrzymując z nami!!!

Dekanaty: Lublin–Wschód, konopnicki, część dekanatu Lublin–Podmiejski

Pielgrzymowanie, to wspaniała przygoda. Nie tylko – chociaż przede wszystkim – ze względów religijnych, ale także dlatego, że poznaje się tu wielu ciekawych ludzi (poznając przy okazji siebie samego, zwłaszcza w chwilach trudnych, zmagania się ze zmęczeniem i trudami pielgrzymowania). „Siódemkę” tworzy zgrana kompania „weteranów” tzn. tych, którzy byli kilkanaście razy na pielgrzymim szlaku oraz „żółtodziobów”, którzy po raz pierwszy wyruszają w nieznane. Wstępując w szeregi „Siódemki” doświadczysz bliskości Boga i dobroci ludzi, którzy otwierają swe serca i domy. Tu znajdziesz czas na modlitwę i na zabawę, na śpiew i milczenie. Czas na to, by pobyć samemu ze sobą i na to, by doświadczyć czym jest prawdziwa wspólnota. Zapraszamy więc, abyś razem z nami wędrował do Domu Matki.

Grupa 8 (Tymoteusz) jest nierozerwalnie związana ze zgromadzeniem księży i braci paulistów (Towarzystwo Świętego Pawła), którzy mają swój dom w Lublinie.

Naszą grupę charakteryzuje młodzieńczy entuzjazm, który najpełniej wyraża przysłowie: być do tańca i do różańca. Taka właśnie jest Ósemka. Chociaż naszą grupę w przeważającej części stanowią ludzie młodzi (uczniowie i studenci), nie brakuje w jej szeregach również starszej, doświadczonej młodzieży. Każdy w naszej grupie jest mile widziany, na nikogo się nie zamykamy. Przez 12 dni pielgrzymiego trudu jesteśmy jedną wielką rodziną. Zajmujemy się oprawą muzyczną Mszy św. na Placu Katedralnym w Lublinie i prowadzimy Apel Pielgrzymkowy we Włoszczowie.

Każdego roku przed pielgrzymką organizujemy zapisy do naszej grupy w domu zakonnym paulistów przy ulicy Laury 1 w Lublinie (Węglin). Pod koniec lipca gromadzimy się na wspólnej Eucharystii, by jeszcze przed wyruszeniem na szlak spotkać się i poczuć rodzinnego ducha.

Nasza grupa wyrosła z prowadzonego przez paulistów duszpasterstwa młodzieży. Jej początków należy upatrywać jeszcze w ubiegłym stuleciu, a dokładniej w roku 1999, kiedy to dwóch księży paulistów: ksiądz Jacek i ksiądz Bogusław po raz pierwszy wyruszyli na pielgrzymi szlak. Patronem naszej grupy jest błogosławiony Tymoteusz Giaccardo, pierwszy kapłan paulista.

Więcej informacji o grupie na ich stronie internetowej oraz profilu Facebook Tymoteusz8.

Grupa prowadzona jest Duszpasterstwa Akademickie Lublina.

 

Akademicka „Dziewiątka” to grupa namiotowa skupiająca wszystkie środowiska akademickie Lublina. Od początku Pielgrzymki Lubelskiej na Jasną Górę aż do roku 2011 związana z Duszpasterstwem Akademickim funkcjonującym przy Kościele Akademickim KUL. Od 2012 roku, po połączeniu z grupa 20, prowadzona jest wspólnie przez Duszpasterstwa Akademickie KUL oraz UMCS. Jej duszpasterzami są o.o Jezuici – duszpasterze akademiccy KUL oraz duszpasterze akademiccy UMCS. Pielgrzymowanie w ramach „Dziewiątki” to nie tylko rekolekcje w drodze, ale również okazja do zapoznania się z duchowością ignacjańską, wymiany poglądów i myśli ale przede wszystkim doświadczenie wspólnoty jaką tworzymy poprzez wspólne pielgrzymowanie, noclegi w ramach jednego pola namiotowego i grupy żywieniowe. Jeśli chcesz zaczerpnąć z tego bogactwa Ducha, zapraszamy na wspólny pielgrzymi szlak w akademickiej „Dziewiątce”. Grupa prowadzi oprawę Mszy św. w Poniatowej 4 sierpnia oraz Apel w Siennie 6 sierpnia i w Dyminach 9 sierpnia. Patronem grupy jest bł. Piotr Jerzy Frassati.

 

Zapisy do grupy prowadzone będą od 31 lipca przed kościołem akademickim KUL w godz. 17.00-19.00.

Msza św. dla pątników 2 sierpnia o godz. 19.00. Po mszy św odbędzie się spotkanie organizacyjne. Zapraszamy.

Dekanaty: bełżycki, bychawski, garbowski

„Dziesiątka” to grupa uniwersalna. Jest w niej czas na modlitwę i chwile zupełnej ciszy pomocnej w medytacji ważnych treści, jak również na dobrą zabawę z nieodzownym punktem dnia, czyli radiem „Dycha”. Uczestnicy to w zdecydowanej większości młodzież, ale co roku na Jasną Górę podąża również grupa starszych jednak dziarskich pielgrzymów młodych duchem. Grupa 10 przygotowuje apel w Bełżycach, na którym można doświadczyć trochę pielgrzymkowego klimatu. Do uczestniczenia w nim gorąco zapraszamy również sympatyków pielgrzymki, którzy nie zdołają wybrać się na cały szlak (apel jest 3 sierpnia wieczorem zaledwie 25 km od Lublina).

Dekanaty: opolski

„Jedenastka” to grupa absolutnie wyjątkowa. Tolerancyjna, rozśpiewana i pełna pozytywnej energii. Składa się głównie z ludzi młodych, ale mamy również grono zaangażowanych seniorów. Co roku na pielgrzymkowy szlak wyrusza z nami co najmniej kilku obcokrajowców. W grupie 11 znajdziesz zarówno modlitwę jak i dobrą zabawę, chwilę skupienia i czas dla bliźniego. Grupa prowadzi Apel Jasnogórski w Opolu Lubelskim 4 sierpnia.

Dekanaty: kraśnicki, urzędowski i zakrzowiecki

Grupę 12 stanowią osoby, które swoje parafie mają w dekanacie kraśnickim, urzędowskim i zakrzowieckim. Oczywiście jest pewna grupa osób, która sympatyzuje z naszą grupą oraz uczestnikami pomimo zamieszkania np. w Lublinie i włącza się w pielgrzymowanie właśnie z „Dwunastką”. Prawdziwą historią naszej grupy jest śp. ks. Kazimierz Krakowiak, który przemierzył pielgrzymkowy szlak 24 razy. Od jego śmierci każdego roku zatrzymujemy się przy jego grobie w Popkowicach na krótką modlitwę. W grupie 12 znajdziesz czas dosłownie na wszystko, tj. Eucharystię, spowiedź, chwilę refleksji, czas dla bliźniego i siebie. Jesteśmy wesołą grupą, dlatego znajdziesz czas także na zabawę, żarty, rozmowy i śpiewy.

Przedstawiamy 12 argumentów, dla których WARTO przejść pielgrzymkę właśnie razem z nami:

1. Harmonijnie łączymy modlitwę i dobrą zabawę
2. Cechuje nas ogromny ENTUZJAZM! – czy słońce czy deszcz, w naszych sercach zawsze radość jest!
3. Całodobowa i kompleksowa opieka medyczna – przenieś się we wspaniały świat siostry Piguły.
4. Zapewniamy wielogwiazdkowe noclegi – jeśli masz namiot na pewno będziesz zadowolony ;-D
5. Spotkasz tu wielu wspaniałych ludzi, z którymi z pewnością się zaprzyjaźnisz
6. Niezapomniana atmosfera w grupie
7. Niesamowicie rozgadana i rozśpiewana schola pomoże Wam przejść pielgrzymkę śpiewająco;-)
8. Taktowni, mili i przyjacielscy porządkowi – przynajmniej tacy są na początku trasy 😉
9. Świetny zestaw nagłaśniający Hi-Fi z dolby digital, a do tego dorzucamy samoistnie dopasowujący się kabelek do każdego rodzaju i rozmiaru dłoni
10. Błyskotliwi, cierpliwi, uśmiechnięci, pomocni, pomysłowi…. tacy właśnie są duszpasterze grupy 12 – ks. Przewodnik i cała duchowa brygada 😉
11. Nigdy nie zapominamy o pomocy bliźnim w myśl zasady: JEDEN ZA WSZYSTKICH, WSZYSCY ZA JEDNEGO!
12. 12 grupa, 12 apostołów, 12 dni rekolekcji w drodze….. 12 GRUPA TO JEST TO!!!!
Nie zwlekaj i ruszaj razem z nami!

PAMIĘTAJ! Jeśli idziesz do KOGOŚ, kto naprawdę Cię kocha i ty o tym wiesz, wtedy nigdy nie będziesz się nudził.

Mamy nadzieję, że przekonaliśmy Was do dołączenia do naszej wspaniałej grupy, zatem do zobaczenia na szlaku!

Dekanaty: świdnicki i piasecki

W dawnych czasach, gdy przodkowie z tych ziem przyjęli wiarę świętą i poszli za Chrystusem, w sercach wielu narodziła się miłość do Maryi Matki Bożej. Dzisiejsi potomkowie swoich wielkich przodków, którzy zaufali Chrystusowi i Jego Matce, zamieszkujący te tereny, a więc ziemię mełgiewską, świdnicką, piasecką, trawnicką, biskupicką, fajsławicką i inne okoliczne terytoria, pragną kultywować swoją miłość do Matki Najświętszej wiedząc, że wędrowanie z Nią przez życie jest wielką pomocą w trudach, a Jej opieka pozwala przetrwać wielki nawałnice, jakie ludzkie życie nękają. Obierając ją sobie za Przewodniczkę i Królową pragną wędrować do Jej tronu, by tam, na Jasnej Górze dziękować za nieustanną opiekę, wsparcie, matczyną miłość i prosić o pomoc w sprawach trudnych i bolesnych. Potomkowie z tychże grodów i okolicznych miejscowości skupieni w grupie 13, pragną wyruszyć po raz kolejny, z sercami pełnymi radości, że będzie dane znowu spotkać się z tak wspaniałą Królową i Matką Ludu Bożego.

Dekanat puławski, kazimierski

Grupa to głównie pątnicy z dekanatu puławskiego chociaż zawsze bardzo mile widziani są goście z innych rejonów Archidiecezji Lubelskiej. „Czternastka” to grupa bardzo rozmodlona i bardzo energiczna, ponieważ idą w niej zawsze młodzi ludzie – w znacznej większości ciałem, a już na pewno wszyscy młodzi duchem. Z całą pewnością trzeba stwierdzić, że naszym atutem jest rozśpiewanie, mamy zawsze „mocną” grupę śpiewaczą. Do tzw. „punktów stałych” naszej grupy należy oprawa Mszy św. w Solcu 6 sierpnia i prowadzenie Apelu w Bielinach 8 sierpnia.

 

Dekanat łęczyński oraz część dekanatów: Lublin–Podmiejski i siedliski

„Piętnastka” charakteryzuje się przede wszystkim dużą dawką radości i modlitwy, która objawia się szczególnie przez radosny śpiew. Mimo dużej rozpiętości wiekowej w grupie panuje iście rodzinna atmosfera. Każdego dnia spotykamy się na spontanicznych apelach i modlitwach uwielbienia przed snem. „Piętnastka” to wspólnota ludzi, którzy chcą z entuzjazmem i wielką pasją przyjmować posłannictwo do ludzi potrzebujących świadectwa Bożej miłości. Zjawiskiem, które w sposób szczególny charakteryzuje naszą grupę jest ogromna liczba ludzi grających i śpiewających „ad maiorem Dei gloriam”. Największym, widocznym, wymodlonym i wyczekanym, a przede wszystkim słyszalnym owocem naszego wspólnego pielgrzymowania jest działający przy parafii św. Józefa Opiekuna Rodzin zespół GospelON, którego członkowie są stałymi pielgrzymkowymi bywalcami. Liczne świadectwa osób pielgrzymujących z „Piętnastką” od wielu lat, jak i tych którzy dopiero zaczynają swoją „przygodę” z pielgrzymką, utwierdzają w przekonaniu, że wspólna wędrówka przed tron Jasnogórskiej Pani ma głęboki sens i duży wpływ na nasze dalsze decyzje i wybory.

Dekanaty: lubartowski i michowski

Uczestnikami „Szesnastki”w zdecydowanej większości są ludzie młodzi, ale co roku wędrują także osoby dorosłe. W programie każdego dnia będą: Msza św., modlitwa różańcowa i koronka do Miłosierdzia Bożego, śpiew godzinek, konferencje oraz śpiewy naszej scholi. Proponujemy także skorzystanie ze spowiedzi i rozmów z duszpasterzami. Chętnie poruszymy tematy interesujące młodzież – już można myśleć nad pytaniami do duszpasterzy. Zapraszamy i obiecujemy zrobić wszystko aby ta droga zbliżyła Was do Maryi i Jezusa.

Dekanaty: chełmskie oraz część dekanatu siedliskiego

Mam na imię Monika. Moja przygoda z pielgrzymką zaczęła się 4 lata temu. Pielgrzymowanie pokazuje nam bardzo wiele zapomnianych szczególnie przez młodzież rzeczy. Jest czymś wyjątkowym ponieważ w życiu codziennym człowiek goni często tylko za pieniądzem, a w czasie pielgrzymki ten świat zdaje się nie istnieć. Ludzie stają się nam bliżsi. Stajemy się dla siebie siostrą i bratem nie tylko w przenośni. W tym świecie pielgrzymki nie ma zła ani wrogości. Jest wyrozumiałość, pomoc, szczęście…Miłość…To wszystko najlepsze co daje nam Bóg, a czego my często nie zauważamy. Zawsze gdy już zdaje mi się, że nie dam rady iść dalej, przychodzi mi do głowy myśl, że Jezus umarł za mnie na krzyżu i miał dość siły by umrzeć za wszystkie moje grzechy, więc ja też muszę dać radę dla Niego…By Mu pokazać jak bardzo Go kocham, choć często potykam się o grzechy i upadam. On zawsze podaje mi rękę by mi wybaczyć. I zawsze wtedy, nie wiadomo skąd gdy jest gorąco, czuję powiew wiatru, a gdy pada tak jakby kropli deszczu było mniej…Grupa 17, z którą pielgrzymuję, jest wyjątkowa. Schola, do której należę również stara się by pielgrzymowanie było zarówno radosne jak i „dające do myślenia”. Nasza grupa jest wyjątkowa z wielu względów – przede wszystkim wyróżnia nas to, że idziemy najdłużej ze wszystkich lubelskich grup, bo 14 dni. W trasie stajemy się jak jedna wielka rodzina. I gdy czas się rozstać, często pojawiają się łzy…Grupa słynie również z tego iż ułożyła „taniec” do piosenki „Shaba balua Jezu”. Zapewne na tym nie poprzestaniemy.

Dekanaty krasnostawskie i dekanat turobiński

Grupa, w której pielgrzymują ludzie młodzi duchem i sercem, bez przyglądania się na PESEL. Grupa niezwykle rozśpiewana, rozmodlona, roześmiana, zgrana dzięki kilku dniom, które przemierzamy innymi szerokościami geograficznymi niż kolumna I i II wraz z towarzyszącą nam 17 grupą chełmską. Podobno jesteśmy grupą najszybszą, bo tak nam się śpieszy do Matki. Podobno mamy „fazę na Boga”, co widać przez osobiste świadectwa mówiące o spotykaniu Boga, o których mówimy na apelach. Bez wiedzy naszych porządkowych polna myszka nie przemknie pod kabelkiem, żaden odcisk nie schowa się przed bacznym okiem naszej kochanej służby medycznej. W naszej grupie każdy jest prawdziwym bratem i siostrą: ojciec duchowy nosi tuby, przewodnik wzmacniacz, a ci, którzy mają najwięcej odcisków chcą nieść krzyż. Dobra grupa nie musi się reklamować, więc koniec opowiadania. Po prostu zapraszamy!

Zapraszamy również na stronę parafii pw. św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie www.franciszek-ksawery.org

 

 

 

Wszystkie grupy
Koniecpol – Kusięta (36,5 km)


Koniecpol + · wyjście 06:00
Prawa miejskie dla Koniecpola nadał król Władysław Warneńczyk w 1443 r. Na przestrzeni wieków Koniecpol to obszar aktywnej działalności wielu możnych i wpływowych ludzi. Tereny okalające miasto były miejscem licznych walk powstańczych. Po jednej z bitew Powstania Styczniowego w szpitalu Koniecpolskim leczony był podoficer Adam Chmielowski, założyciel zgromadzenia „Braci Albertynów” i „Sióstr Albertynek”.

Stary Koniecpol (3,0km) · wyjście 06:45
Ulesie (5,5 km) · Msza św. 08:30

Przyrów (6,5 km) · odpoczynek

Lipnik – las (6,5 km) · odpoczynek
Żuraw + (3,5 km) · posiłek
Żuraw to wieś położona w województwie śląskim w powiecie częstochowskim.

Przeprośna Górka (8,0 km) · modlitwa

Kusięta (3,0 km) · przyjście 19:30
Kusięta leżą na pograniczu Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, na terenie wsi znajduje się Rezerwat przyrody Zielona Góra, co stanowi dużą atrakcję historyczną. W Kusiętach gościł Czesław Miłosz, który odwiedzał mieszkającego tutaj pisarza Andrzeja Kalinina.

Wszystkie grupy

Kusięta – Jasna Góra (17,0 km)

Kusięta · wyjście 06:00
Kusięta leżą na pograniczu Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, na terenie wsi znajduje się Rezerwat przyrody Zielona Góra, co stanowi dużą atrakcję historyczną. W Kusiętach gościł Czesław Miłosz, który odwiedzał mieszkającego tutaj pisarza Andrzeja Kalinina.

Mirów -las (8,0 km) · odpoczynek

Jasna Góra + (9,0 km) · wejście 10:45

Msza św.  – 13.00

 

« 1 z 5 »

« 3 z 3 »

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.



Fundusz solidarnościowy

Idę z Tobą!

Również i w tym roku będzie można wesprzeć fundusz "Idę z Tobą". Jest wiele osób, które nie mogą wybrać się na pątniczy szlak, gdyż sytuacja finansowa nie pozwala im na pokrycie kosztów pielgrzymki. Dlatego zapraszamy chętnych, by wsparli nasz Fundusz. W ten sposób pielgrzym, który będzie korzystał z takiej pomocy poniesie intencję ofiarodawcy przed tron Matki Bożej. Zainteresowani mogą zgłaszać swoją pomoc u księży proboszczów, w Sekretariacie Pielgrzymki, bądź bezpośrednio wpłacać kwotę na konto:

Pielgrzymka Archidiecezji Lubelskiej,
ul. Wyszyńskiego 2, 20-950 Lublin

Tytułem:darowizna na fundusz solidarnościowy

PATRONI MEDIALNI

TRANSMISJA LIVE

OBSŁUGA REKLAMOWA

PRZYJACIELE

PARTNER
TECHNOLOGICZNY

YouTube